Tuż przed świętami nasz zacny minister zdrowia ogłosił, że pandemia w naszych umysłach nie skończy się nigdy. Na pytanie, czy wrócimy do świata sprzed pandemii, „naczelny medyk kraju” odpowiedział: „Nigdy. Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem. Zagrożeń będzie coraz więcej”. Prorok czy jeden z projektantów świata przyszłości, który się wygadał? „Jeśli chcą mnie Państwo zapytać, czy pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego, to odpowiedź brzmi: absolutnie tak.” Nie bagatelizujmy tych proroctw, pamiętajmy, że inny wielki profeta naszych czasów – Bill Gates – też wyprorokował obecną sytuację jakiś czas temu, zdaje się, że w roku 2015. A myśmy myśleli, że to wszystko tak spontanicznie z nietoperza i że podobnie jak te dawne naturalne epidemie potrwa z rok. Tymczasem musimy pamiętać, że jeśli rzeczywiście ma się z tego wykluć Nowy Ład, o jakim trąbi się dokoła, to nie wystarczy do tego rok. Cierpliwości, już tam wszystko wzniośle i szlachetnie obmyślono w lożach.
Rąbka tajemnic odsłonił niedawno także inny prorok naszych czasów, wielki przyjaciel globalistów zatroskany bardziej o klimat, ekologię i „marzenia młodych” niż o ich zbawienie, czyli nasz katolicki papież Franciszek, wielki druh pierwszorzędnego aborcjonisty świata – prezydenta Ameryki, Joe Bidena. Co tam uradzą w lożach, zaraz nasz Ojciec Święty błogosławi. On też wystąpił niedawno z nowym programem duszpasterskim na czas wykluwania się Nowego Ładu. O nie, nie chodzi ani o program nawrócenia i pokuty w czasach „bólu i mroku”, ani o program ożywienia życia sakramentalnego, chodzi o coś bardziej wzniosłego. Chodzi o to, że w świecie, który oczywiście „już nie będzie taki jak wcześniej”, zbawienie przyniesie nam „nowy styl życia podporządkowany ekologii”. Brawo, Ojcze Święty, na pewno w tym trudnym czasie nikomu nie zaszkodzi odrobina zdrowej żywności.
Na tym nie kończą się zbawienne wizje proroków „nowego świata”. Jest jasne, że skoro „zagrożeń biologicznych będzie coraz więcej” i będą „coraz bardziej niebezpieczne” (skąd oni to wiedzą!), konieczne jest tworzenie coraz doskonalszych „inspekcji sanitarnych” i to „we wszystkich krajach”. Skończy się oczywiście na Światowej Wielkiej Inspekcji Sanitarnej, która przejmie władzę nad światem i najlepiej zadba o zdrowie i bezpieczeństwo tych, którzy przeżyją te wszystkie „zagrożenia”, na pewno nie zapomni także o ich „marzeniach”. Sami ją zresztą o ich realizację na kolanach poproszą. Pobłogosławi te osiągnięcia już zapewne nie ten papież, tylko jego następca wybrany przez konklawe starannie w tym celu przygotowane przez obecnego biskupa Rzymu. W każdym razie widać, że „Nowa Ewangelia” dla świata po pandemii jest już napisana, może nawet wkrótce ujawni się konkretny Nowy Zbawiciel pogrążonej w „bólu i mroku” ludzkości i zaoferuje jej jeszcze więcej tych swoich ekologicznych cudów. Niektórzy już próbują zgadywać, kto nim będzie. Na razie cieszmy się, bo ta Nowa Ewangelia obiecuje nam zbawienny „zrównoważony rozwój i ekologiczny przełom gospodarczy” (słowa Franciszka). Kto przeżyje, będzie z pewnością osobiście doświadczał tych dobroci, w realizację których z takim zapałem angażują się także nasze katolicko-narodowe władze, skrupulatnie przy tym zliczając, kto co posiada i z kim przestaje legalnie i nielegalnie. Ta Wielka Inwentaryzacja jest z pewnością niezbędna przed Nowym Otwarciem po zakończeniu pandemii, która w naszych umysłach nigdy ma się nie skończyć.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze