Na taki sprzęt strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Płocku czekali z niecierpliwością. Sprzęt, który wkrótce trafi do służby to w tej chwili najwyższa drabina przegubowa na świecie, która umożliwia prowadzenie działań ratowniczych w sytuacjach, kiedy konwencjonalne drabiny nie mogą być użyte.
Dziś (piątek, 21 listopada) na Starym Rynku odbyła się prezentacja nowego wozu straży pożarnej w naszym mieście. Pojazd znajdzie się na wyposażeniu JRG nr 1 przy ul. Narodowych Sił Zbrojnych. To podnośnik z koszem na podwoziu Iveco Eurocargo ML 180E32 4×2. Drabina to urządzenie M42 L-AS firmy Magirus. Kosz udźwignie ciężar 500 kilogramów. Zastąpi on wysłużony, 27-letni samochód specjalny Volvo z podnośnikiem SCH30, który aktualnie jest na wyposażeniu strażaków z „Jedynki”.
- Od kilku lat rozmawialiśmy z komendantem Jackiem Starczewskim, że płoccy strażacy muszą mieć sprzęt, pozwalający na dostęp do najwyższych pięter budynków w Płocku. Dziś jest to już możliwe, dzięki najnowszemu zakupowi. Cieszę się, że także płocki samorząd ma w to swój wkład. Ten wóz kosztował w sumie 4,5 miliona złotych. Kwota 3,5 miliona złotych pochodzi z programu modernizacji Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa, 600 tysięcy złotych to wkład miasta, a blisko 400 tysięcy złotych to wsparcie samorządu województwa mazowieckiego. Wspólnie dbamy o bezpieczeństwo mieszkańców Płocka, regionu i Polski – mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.Reklama
Jak wyjaśnia komendant miejski PSP w Płocku st. bryg. Jacek Starczewski nowy wóz wkrótce trafi do służby. Na razie strażacy szkolą się w jego obsłudze. Zanim zaczną z niego korzystać muszą też zostać dopełnione formalności, w tym zarejestrowanie pojazdu.
- Nowa drabina pozwoli nam na dostęp do wszystkich obiektów mieszkalnych, które znajdują się na naszym terenie działania – mówi komendant Jacek Starczewski.
Specjalistyczne wozy dla straży pożarnej to zawsze wydatek kilku milionów złotych. Jednak bezpieczeństwo nie musi dużo kosztować.
Przy okazji prezentacji nowego pojazdu prezydent Andrzej Nowakowski, jak i komendant Jacek Starczewski zachęcali do montowania w domach czujek czadu i dymu.
- To koszt kilkudziesięciu złotych, a takie urządzenie może uratować komuś życie – tłumaczy prezydent Andrzej Nowakowski.
Komendant Jacek Starczewski przypomina, że mija właśnie rok od podpisania rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej zgodnie z którym nowe obiekty mieszkalne i hotelowe muszą już być wyposażone – od 23 grudnia ubiegłego roku – w czujki czadu lub dymu. W obiektach hotelarskich, które już wcześniej istniały, czujki będą musiały być zamontowane do 30 czerwca 2026, natomiast w pozostałych obiektach mieszkalnych ten obowiązek wchodzi w życie 1 stycznia 2030 roku.
- Jednak apeluję do mieszkańców Płocka i powiatu, żeby nie czekać do ostatniej chwilki i już teraz montować czujki. Co roku w Polsce, w czasie sezonu grzewczego, w wyniku zatrucia tlenkiem węgla, ginie kilkadziesiąt osób, a kilkaset wymaga hospitalizacji – mówi st. bryg. Jacek Starczewski.
Strażacy przypominają, że sam montaż czujek nie wystarczy. Tak jak o każde urządzenie trzeba o nie dbać. Przynajmniej raz w roku należy wymieniać baterie, którymi są one zasilane. Strażacy zwracają też uwagę, że do zasilania dużo lepiej sprawdzają się zwykłe baterie, a nie akumulatorki do wielokrotnego ładowania. Także same czujki dają sygnał, jeśli baterie są zbyt słabe. Jeśli wracamy do domu po kilkudniowym wyjeździe te należy sprawdzić działanie zamontowanych czujek, w tym celu wystarczy wcisnąć tylko jeden przycisk. Nie są to kosztowane urządzenia, ale skutecznie wykrywają dym lub tlenek węgla, dzięki czemu skutecznie mogą uratować nasze zdrowie i życie. Należy jednak pamiętać, że muszą to być urządzenia atestowane.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze