Tylko cudem nikt nie odniósł obrażeń w pożarze kamienicy przy skrzyżowaniu Kazimierza Wielkiego i Okrzei. Ogień zauważył jeden z lokatorów. Przyczyną mogła być nielegalnie podłączona instalacja elektryczna w mieszkaniu zajmowanym przez dziką lokatorkę.W wyniku pożaru trzy rodziny straciły dach. Miasto złożyło tym osobom propozycje mieszkań tymczasowych. Do naszej redakcji zgłosiła się jedna z lokatorek niezadowolona z propozycji ratusza.
– Niewiele brakowało żebym zginęła z trójką dzieci. Teraz nie możemy wrócić do mieszkania, bo jest pełno dymu i grozi zawaleniem, a dwoje młodszych dzieci jest chorych na astmę. Zaproponowano mi mieszkanie na Popłacińskiej, ale ja się tam nie wyprowadzę, niech mi dadzą pokój w internacie – mówiła Bożena Błaszkiewicz. – Dostałam już wcześniej propozycję mieszkania na Miodowej, ale nie mogę się tam przeprowadzić, bo cały czas mieszkają w nim ludzie, którzy czekają na remont przeznaczonego dla nich mieszkania.
– Dla pani Błaszkiewicz znaleźliśmy tymczasowe mieszkanie przy Kazimierza Wielkiego, gdzie będzie mieszkała do czasu, aż będzie mogła się przeprowadzić na Miodową. Dla drugiej z poszkodowanych rodzin zapewniliśmy tymczasowe mieszkanie na Popłacińskiej. Nie zgłosiła się jeszcze do nas trzecia rodzina, ale dla niej też będziemy mieli propozycję – powiedział zastępca prezydenta Płocka Dariusz Zawidzki.
Spalony budynek został wyłączony z użytkowania. Do tej pory był on administrowany przez Miejskie Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, ale znalazł się właściciel, który dochodzi swoich praw do obiektu i to właśnie sprawy związane z własnością zaważyły o wyłączeniu obiektu z użytkowania.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze