-Nie nauczę się. Tego jest za dużo. To jest nie do opanowania - załamują się maturzyści, którym dopiero w kwietniu przypomniało się o majowym egzaminie. Współczujący przyjaciele podsuwają im wtedy działkę „amfy”.Z amfetaminą przecież wszystko jest możliwe. Można długo nie spać, można nie jeść, wciąż ma się ochotę do pracy i bez najmniejszego problemu, a tym bardziej wysiłku można zdać maturę. Wystarczy tylko prawidłowo wyliczyć dawki - radzi młodzież z płockich ogólniaków, choć właściwie nie tylko. - Przyznaję się, że przez cztery lata ogólniaka nie miałem ochoty do nauki. Z klasy do klasy jednak udawało mi się jakoś przechodzić. Właśnie teraz w IV klasie w końcu do mnie doszło, że jeśli nie zdam matury, to nie będę mógł iść na studia. Został niecały miesiąc nauki do matury, a tu trzeba jeszcze pozaliczać przedmioty z ostatniego semestru. Co najmniej 1/4 mojej klasy „jedzie” teraz na amfie - twierdzi Arek, uczeń jednej z renomowanych szkół średnich, który nie ma problemu z dotarciem do narkotyku. Jeśli w szkole nie ma dealera, to zawsze po znajomości można znaleźć kogoś, kto torebkę białego proszku dostarczy. -Po prostu zaczął się właśnie sezon na amfę. Jak co roku jest większe zapotrzebowanie w chwili, gdy zaczynają się w szkołach jakiekolwiek poważniejsze egzaminy, czy też obrony prac. Biorą amfę uczniowie liceów, techników, a nawet zawodówek. Dla nas nadchodzi „czas żniw”. 1 gram kosztuje od 40 do 60 zł, w zależności czy kupuje przyjaciel, czy osoba obca – mówi dealer, dodając że polska amfetamina jest najlepsza, bo najczystsza. Inaczej nie zaopatrywałaby się u nas cała Europa. Amfetaminowa młodzież Z amfetaminą młodzież zapoznaje się jednak niekoniecznie w szkole. - Zaczęłam brać amfetaminę na imprezach. Niesamowicie poprawia się wtedy człowiekowi nastrój. Czuje, że może przenosić góry, w ogóle się nie męczy - mówi licealistka - Karolina. Jej kolega, który nigdy nie sprząta w domu, po zażyciu amfetaminy wysprzątał całe mieszkanie. - Ruszyło mnie już po godzinie. Po prostu nie mogłem usiedzieć w miejscu. O śnie w ogóle nie było mowy. Biorę też zawsze na półrocze. Wtedy muszę zaliczać zazwyczaj po trzy przedmioty. Mam takiego „kopa”, że sam sobie się dziwię, jak ja mogłem opanować tyle materiału w ciągu dwóch nocy. Nauka sama wchodzi do głowy. Nie warto marnować życia i uczyć się cały rok - śmieje się uczeń IV klasy, który jest przekonany, że amfetamina pomoże mu także zdać maturę. Uczniowie twierdzą również, że to doskonały sposób na nauczyciela. - Przecież nauczyciele uwielbiają, gdy przez nich nie śpimy całe noce, a później z podkrążonymi oczami odpowiadamy na ich pytania. Wtedy zaliczają i to jest najważniejsze. Nie liczy się wtedy dla nas ten późniejszy „dół” . Kiedy amfa przestaje działać człowiek jest przecież tak zmęczony, że nawet nie chce mu się iść do łazienki, czy odebrać telefonu. Niektórzy przez kilka dni nie mają ochoty wyjść ani ze swojego pokoju, a tym bardziej z domu - relacjonuje „amfetaminowa” młodzież. Najbardziej niepokojąca wydaje się jednak relacja Marka. - Polski, historia, biologia i fizyka, czy komuś udało się jednego dnia pozaliczać takie „kobyły”? Jest po prostu genialny, potwierdzają to wpatrzone we mnie oczy całej klasy i jeszcze pasażerów „19”, którą zawsze jadę do domu. Oni też wiedzą o moim sukcesie. Przekazują sobie tą informację z ust do ust. Boję się, czy ktoś nie będzie chciał wykorzystać tak doskonałego umysłu. Już nawet do domu wracam okrężną drogą, by mnie nie wyśledzili. Boję się kroków na schodach. Wciąż sprawdzam, czy w domu zamknięte są wyjściowe drzwi. Proszek na polepszenie Tak mija euforia i zaczyna się problem. Mało kto wie, że amfetamina spośród wszystkich narkotyków, daje najcięższe powikłania fizyczne i psychiczne. Nawet jednorazowe przyjęcie 50g amfetaminy może wywołać wystąpienie zespołu paranoidalnego, zaburzenia myślenia, urojenia prześladowcze, mogą też wystąpić omamy słuchowe. Narasta też poczucie zagrożenia. Jednak amfetaminę w ogólnej świadomości bierze się tylko po to, by stać się szybszym, lepszym i bardziej błyskotliwym. Żeby w krótszym czasie osiągnąć cel - lepszą ocenę, lepsze stanowisko. Nikt nie ma zamiaru się uzależniać, bez względu na to czy chodzi o studentów (od których wszystko się zaczęło), czy na licealistów. Czy amfa to baton? Z zagrożenia, w jakim znajdują się ich dzieci nie zdają sobie sprawy nawet rodzice. Zapytaliśmy dziesięciu przypadkowych rodziców, co to jest „amfa” i jak ona wygląda. Tylko trzy osoby powiązały ją z narkotykami! w pozostałych przypadkach usłyszeliśmy, że jest to proszek do prania, nowy baton, pierwsza litera alfabetu greckiego. Czy to nie jest żart?! A przecież chodzi o zdrowie naszych dzieci. Mało tego również nauczyciele i wychowawcy w szkołach nie wiele wiedzą na temat amfetaminy. Swoje wiadomości mogą zawdzięczać jedynie własnej dociekliwości. - Nie ma w szkołach żadnych szkoleń profilaktycznych. O wszelkie chociażby pogadanki musimy zabiegać sami. Tymczasem problem narasta. Nie ma w Płocku szkoły średniej, która byłaby bezpieczna od narkotyków, w której uczniowie, nie próbowaliby amfetaminy, czy trawki - twierdzi Wiesław Wielgus pedagog i nauczyciel m.in. Liceum Ogólnokształcącego „Impuls” i Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica, jak również wieloletni opiekun ośrodka opiekuńczo-wychowawczego dla młodzieży „Wyspa”. Nauczycielom radzi on interesować się uczniami, którzy są na lekcjach podekscytowani, nie mogą usiedzieć w miejscu, wciąż podnoszą rękę do odpowiedzi, a zapytani nie mówią zbyt wiele. Ostrzega też uczniów, że to nie prawda, że pod wpływem amfetaminy można się wiele nauczyć. - Wszystko trafia da pamięci na krótko. Wiedzy często nie można odtworzyć, opiera się ona na skojarzeniach - mówi. Zażywanie amfetaminy przez młodzież nie może być stanem normalnym i oczywistym. Negatywnie wpływa ona na psychikę i ogólny stan zdrowia, stąd apel do rodziców, by zwracali większą uwagę na to, co w swoich pokojach robią ich dzieci, by poszerzyli też swoje horyzonty. - Warto poczytać na temat narkotyków, zwrócić uwagę na kadzidełka, różnego rodzaju fifki i fajki, małe torebki z białym proszkiem. Dużo też powie rodzicom zachowanie dziecka, jego nagłe podekscytowanie, agresywność, czy apatia. Odrzućmy przekonanie, że naszego dziecka, ten temat nie dotyczy - przekonuje pedagog, który od dwóch lat obserwuje apogeum zainteresowania się uczniów amfetaminą właśnie przed okresem maturalnym. - Czwartoklasiści przychodzą na egzamin pełni euforii. Po kilku godzinach przychodzi jednak faza zniechęcenia i przeżywają załamanie. Wychodzą z egzaminu, płaczą i nie można się z nimi dogadać – ostrzega Wiesław Wielgus. Nie są to jednostkowe przypadki i chyba czas najwyższy to zmienić, póki jeszcze nie jest za późno. Co to jest amfetamina? Amfetamina jest silnym środkiem pobudzającym, utrzymującym cały organizm w stanie czuwania. Może być przyjmowana doustnie w pigułkach, w płynie, lub wdychana w formie (białego i brązowego) proszku. Działa przez pół doby godzinę po jej przyjęciu. Przyspiesza wtedy procesy myślowe, poprawia rozumienie. Zapewnia też dobry humor i olbrzymią pewność siebie. Likwiduje potrzeby snu i jedzenia, usuwa zmęczenie. Po 12 godzinach pojawiają się jednak zupełnie odmienne skutki: wyczerpanie, lęki, poczucie zagrożenia, narastające nastawienia ksobne i prześladowcze. Wywołuje też szereg zaburzeń we wszystkich układach naszego organizmu. Przyspiesza bicie serca, podwyższa ciśnienie, może doprowadzić do udarów mózgu i niedowładów. Największe spustoszenia powoduje w centralnym układzie nerwowym. Z amfetaminy się nie odtruwa. Zaprzestanie przyjmowania amfetaminy, powinno odbywać się w warunkach szpitalnych i to nie tylko ze względu na występujące później objawy depresyjne, ale też na zaburzenia somatyczne, które mogą zagrażać życiu. W latach 20. amfetamina była stosowana jako lek na depresję, otyłość i senność. Elwira Bielska fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze