Jacek Wilczyński, trener płockich tenisistów w Stowarzyszeniu Integracyjny Klub Tenisa, zwyciężył w XIII Plebiscycie na Najlepszego Trenera 2015 roku. Otrzymał najwięcej, bo 61 głosów członków Kapituły. Jego podopieczny, Kamil Fabisiak, jest pierwszym płocczaninem, który pojedzie na Igrzyska Olimpijskie do Rio de Janeiro.
– Dziękuję za powtórne wyróżnienie. Poprzedni raz tytuł najlepszego trenera odbierałem dwa lata temu. Ta nagroda jest docenieniem sukcesów płockich tenisistów, a było ich w ubiegłym roku bardzo dużo. Przede wszystkim zwyciężał Kamil Fabisiak, który i w singlu, i w deblu zdobył tytuły mistrza Polski w tenisie na wózkach. Trzeba też dodać, że jego ogromnym sukcesem jest awans na Igrzyska Paraolimpijskie w Brazylii – tłumaczy Wilczyński.
Najbardziej utytułowany obecnie zawodnik SIKT Płock Kamil Fabisiak od dwóch lat jest w czołówce światowej. Teraz znajduje się na 25. miejscu w rankingu. Na pytanie o szanse zawodnika w Rio de Janeiro, trener odpowiada:
– Czołówka światowa na dziś to ośmiu, dziewięciu zawodników całkowicie poza zasięgiem Kamila. Jeśli będzie miał dobre losowanie i trochę szczęścia, to przejdzie do następnej rundy, co będzie dużym osiągnięciem. Szansę na wyjazd ma również Piotr Jaroszewski, który do kolekcji tytułów i medali w ubiegłym roku dołożył zwycięstwo w drużynowych mistrzostwach Polski.
Jacek Wilczyński jest trenerem tenisistów na wózkach, także Michała Mikuły, jak sam mówi, wschodzącej gwiazdy tenisa ziemnego. W ubiegłym roku zawodnik, który został wyróżniony tytułem Nadziei Płockiego Sportu, wywalczył złoty medal w deblu i brązowy indywidualnie w mistrzostwach Polski kadetów. –To nasza perełka, o którą musimy dbać, pielęgnować. Fajnie by było, gdyby w ślad za naszym 16-letnim diamencikiem szły też inne dzieciaki. W Miejskim Zespole Obiektów Sportowych prowadzimy szkółki, chętnych nie brakuje, ale problemem jest, że nie mamy gdzie grać zimą. Latem mamy do dyspozycji 15 kortów, zimą tylko dwa pod balonem. Michał mógł tak wiele osiągnąć dzięki zaangażowaniu jego ojca, Roberta. Przed laty byliśmy razem na nartach, wtedy mnie zachęcał, żebyśmy z Michała zrobili mistrza Wimbledonu. Nasza współpraca się rozwija, efekty już są, bo wykonaliśmy wielką pracę. Ale Michał najlepiej wie, jak długa droga jest jeszcze przed nim – kończy rozmowę zwycięski trener.
Michał, żeby osiągnąć sukces, musi grać z najlepszymi zawodnikami z Europy i świata. Na to potrzebne są jednak pieniądze. Opowieści o tenisistach zarabiających miliony dolarów są prawdziwe, ale dotyczą tych najlepszych. Płocczanin ma przed sobą długą drogę, ale widać, że jego talent jest wielki. Dlatego Robert Mikuła, tata młodego tenisisty, prosi o pomoc.
– Bez poważnego sponsora syn nie ma szans na sukces. To, co można było zrobić, szkoląc Michała, już zostało zrobione. Teraz musi pokazać w Europie, że warto na niego postawić. Bez pomocy będzie to niemożliwe.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze