Reklama

Nigdy więcej boczków pieczonych... - Tłuszczowy pancerzyk przed życiem

05/06/2003 12:31
Są gorzej traktowani przez społeczeństwo niż palacze papierosów, czy nawet alkoholicy, co udowodniły badania naukowe. Choć niepotrzebni naukowcy, wystarczą codzienne, upokarzające doświadczenia.Jednocześnie wcale nie są gorsi od nikogo, choć serca mają skryte często pod grubszą powłoką tłuszczu. Są może bardziej wrażliwi, czasami nadwrażliwi, bo słowo “grubas” bardziej uderza niż “chudzielec”. W Płocku są ich setki. - Czuję się nieatrakcyjna. Mąż wciąż ogląda się za szczupłymi kobietami. Ja kiedyś też taka byłam... Dziś małżonek doprowadza mnie do szału, gdy mówi do mnie “moja oponko”. Wszystko przez 17 kilo nadwagi. To efekt leczenia hormonalnego - zdradza Marzena. Ma 38 lat. Sprzedaje w sklepie spożywczym na Zielnym Jarze. - Basen? Nie nigdy. Nie wyobrażam sobie siebie w kostiumie kąpielowym. Nie przeżyłabym tych wszystkich spojrzeń i docinków. Od dziecka mam problemy z wagą. Wtedy chyba bardziej bolały wyzwiska kolegów: “grubasie” czy “baleronie”. Teraz już tego nie słyszę. Ale uraz pozostał. Nie mam wielu koleżanek. O chłopaku nawet nie wspomnę. To chyba nierealne. Tylko zgrabne “laski” się liczą dla dwudziestokilkuletnich facetów - przekonuje z nutką żalu w głosie 25-letnia Agata. Uśmiecha się niepewnie. Kończy studia pedagogiczne we “Włodkowicu”. Zbliża się czas egzaminu magisterskiego. Stres goni stres. Jej recepta to... czekolada. - Proszę spróbować znaleźć w sklepach normalne ubrania dla prawdziwych kobiet. Nie ma. Jeśli jest, to na chudzielce o rozmiarze 36, 38 najlepiej. A ja nie chcę chodzić w worku parcianym - narzeka pani Halina, zajmująca się prywatnym biznesem. Przyznaje, że testuje każdą nową dietę i wciąż ma problem z przerażającym efektem yo-yo. - Czuję się źle we własnej skórze przez celulit, rozstępy i ciągłe pocenie. Stresuje się, gdy nie mieszczę się na krzesłach z oparciami na ręce po bokach. To historie trzech osób, tymczasem poważne problemy z wagą w naszym mieście ma ponad 500 osób, które otwarcie się do tego przyznają! Taką frekwencją na otwarciu 214 w kraju, a pierwszego w Płocku Klubu Kwadransowych Grubasów w Jagiellonce zaskoczeni byli wszyscy. Od organizatora i założyciela zarazem - Danuty Gąseckiej, przez gości z TV1 profesjonalnie prowadzących KKG w kraju, po samych uczestników, którzy ze społecznej dyskryminowanej mniejszości, przekształcili się chociaż raz w większość. Liczymy kalorie Doktor Białkowska, rozglądając się po sali, stwierdziła, że wśród płocczan występuje ogromna nadwaga i jest to rodzaj nadwagi nalanej. Padały nawet argumenty, że na wygląd mieszkańców naszego regionu może mieć wpływ zakład petrochemiczny. Dowodem na to jest choćby nasza krew, niechętnie wykorzystywana przez Banki Krwi. Co robić ze zbędnymi kilogramami? Nie ma innego wyjścia, jak tylko je zrzucić. Wystarczy mieć 164 cm wzrostu i wagę 86 kg, by nastąpiło zagrożenie życia. Zaczyna się od pogarszającej kondycji stawów, szwankuje otłuszczone serca, układ krążenie odmawia posłuszeństwa. Człowiek odczuwa ciągłe zmęczenie i senność. Powoli cały organizm nie wytrzymuje przeciążenia... Jest oczywiście wiele mądrych sposobów, by walczyć z wagą. Jedna za złotych zasad mówi m.in. że otyli nie powinni biegać, a raczej uprawiać codziennie marszobieg. Konieczna jest też zmiana przyzwyczajeń żywieniowych. Warto przerzucić się na chleb razowy i pić przynajmniej raz dziennie jogurt naturalny. To poprawi przeminę materii i usunie zaparcia. I oczywiście zapomnieć na zawsze o słodyczach. Najlepiej zapisać się do Klubu Kwadransowych Grubasów. Bo w grupie jest łatwiej chudnąć. To grupa dająca naturalne wsparcia, przez ludzi którzy mają ten sam problem. 213 klubów działających od lat w kraju nie może się przecież mylić. - Wszystko zależy od samych klubowiczów. Można przyprowadzić wielbłąda do wodopoju, ale napić musi się już sam. Można należeć do klubu, ale liczyć kalorie i ćwiczyć trzeba już samemu - przekonuje prezes płockiego KKG - Danuta Gąsecka. Jest to inicjatywa całkowicie społeczna. Zanim jednak ruszyła, przed jej prezesem stało wiele zadań. - Trzeba było przeprowadzić akcję reklamową, znaleźć miejsce spotkań, a nawet zorganizować program artystyczny o walce z otyłością. Wybraliśmy m.in. sale i basen na Jagiellonce ze względu na intymność. Pani profesor Kwiatkowska ucząca historii w liceum udostępniła nam na otwarcie klubu swoich rycerzy Jagiellonów. Ich walka na miecze, imitująca walkę zdrowia z chorobą była ekscytująca i krwawa. Klubowiczki ułożyły hymn, że nigdy więcej nie będą jeść słodyczy, ani boczków pieczonych. Było miło. Wstrzymujemy oddech Najtrudniejsze okazały się za to pertraktacje z Urzędem Miasta. - To co wcześniej wywalczyłam u prezydenta okazało się niewystarczające. Dlaczego? Bo na pierwsze spotkanie klubu przyszło 500 osób, a drugie tyle wciąż do mnie dzwoni. Wstydzili się przyjść na otwarcie, bo ważą po 120-140 kg. To nie są żarty. Takich osób nie mogę odprawić z kwitkiem - tłumaczy pani Danuta, jednocześnie w ciągu godziny naszej rozmowy, odbiera kolejne telefony i odpowiada na pytania co robić, gdy przed egzaminem, nachodzi ochota na jedzenie? Kiedy będą kolejne spotkania? Czy panowie mogą chodzić na basen z paniami? Zgłasza się też kolejna pani, która waży ponad 100 kilogramów. Tymczasem prezydent po pierwszej rozmowie z panią Gąsecką przewidział tygodniowo 2 godziny bezpłatnego basenu i na 2 godziny sale gimnastyczne do wykorzysta. Instruktorzy we własnym zakresie. To wszystko za mało na taki tłum chętnych. Inicjatorka klubu Mamy nadzieję, że znajdzie się rozwiązanie z tej sytuacji i że wszyscy chętni będą mogli uczestniczyć w zajęciach obejmujących prócz ćwiczeń na basenie i na sali gimnastycznej, także spotkania z kosmetologami, lekarzami holistycznymi. W planach KKG jest również zatrudnienie dietetyka i dobrych instruktorów, którzy potrafią opiekować się podczas zajęć często schorowanymi osobami. Najlepiej takich jak pani Dorota. Pracowała na stadionie, prowadziła wczasy odchudzające w nadmorskich miejscowościach. Umie nauczyć, jak wstrzymywać oddech, żeby zapobiec otyłości. Zna wspaniałe masaże, np. odchudzający masaż brzucha. - Problem otyłości i nadwagi ukryty jest w głowie. To nasza psychika sprawia, że w chwilach zdenerwowania opróżniamy całą lodówkę. Rozmawiałam z wieloma osobami, i tylko jedna osoba nie reagowała nadmiernym jedzeniem słodyczy, czy obżarstwem na stres. A czy nie lepiej wtedy, kiedy przychodzi załamanie i ochota, żeby sięgnąć po batona, zadzwonić do przyjaciela, który ma taki sam problem - tłumaczy Danuta, która przez 20 lat pracowała przy fotelu, jako kosmetyczka. - W moim życiu też dużo się działo. Przez kolejne stresy przytyłam 30 kg. Nie chciałam dalej ćwiczyć. Zamknęłam się w domu. Na telefony przyjaciół odpowiadałam, że spotkamy się za miesiąc, za dwa, za pół roku. Na szczęście przerwałam tę ciszę i zamierzam ponownie aktywnie uczestniczyć w zajęciach klubu. Zbieramy się grupą przyjaciół. Każdy ma do zrzucenia trochę sadełka. Motywujemy się do przyjścia na kolejne spotkania, do tego by wybrać się na basen. I warto się zdecydować, bo jedyny plus z otyłości to gładka twarz w dojrzałym wieku, a to chyba za mało. Na pierwszym spotkaniu klubowicze zobowiązali się, że przyprowadzą ze sobą na zajęcia jeszcze jednego ukrytego grubasa, który odkłada na później, decyzję o odchudzaniu. Są wśród nas ludzie z podwojoną wagą, którzy zamiast 80 ważą 160 kg. Perspektywicznie Klub Kwadransowych Grubasów w Płocku chciałby stworzyć grupę dla otyłych dzieci. To również poważny problem, który nie omija płocczan. Podajemy telefon dla wszystkich zainteresowanych 268-33-33, 263-15-00. Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości