Trzyletnia dziewczynka trafiła do szpitala w Płocku po tym, jak kierowany przez jej pijanego ojca samochód uderzył w ogrodzenie posesji. Do wypadku doszło w Legardzie pod Gostyninem. Kiedy na miejsce wypadku przyjechali policjanci i ekipa pogotowia ratunkowego, rozbity volkswagen Jetta stał wbity w przydrożny płot. Obok stał 37-letni Ireneusz T., który trzymał na rękach swoją trzyletnią córkę Lidię. Dziecku udzielono pierwszej pomocy i ratownicy odwieźli je do szpitala w Płocku. Jak się okazało, dziewczynka doznała złamania kości czołowej oraz głębokiego wstrząśnienia mózgu. W samochodzie był zamontowany fotelik, ale niestety nie wiadomo czy dziecko w nim siedziało. Ojcem zajęli się funkcjonariusze policji. Mieli ku temu ważne powody. Badanie trzeźwości wykazało prawie 2,5 promila alkoholu w wydychanym przez Ireneusza T. powietrzu. Mężczyzna tłumaczył, że wypił w domu cztery piwa i następnie postanowił zawieźć swoją córkę do babci. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że podejrzany był już w przeszłości karany za kierowanie pojazdami w stanie nietrzeźwości. Zdaniem funkcjonariuszy gostynińskiej policji ten przypadek potwierdza tezę, że zaostrzenie kar za jazdę po pijanemu nie odstrasza amatorów jazdy na „dwóch gazach”. Tym razem z powodu braku wyobraźni kierowcy ucierpiało jego dziecko. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze