Bywa, że już posiadanie takiej osoby (w mowie potocznej nazywanej osobnikiem), przyprawia o ból głowy. Jeszcze gorzej, gdy sąsiad mieszka zbyt blisko, może śledzić każdy nasz ruch, ma psy i w ogóle nie sposób z nim żyć. Konflikty się mnożą, problemów coraz więcej, wreszcie sprawy trafiają do sądu. Wręcz modelowa tego typu sytuacja ma miejsce w centrum Płocka, u zbiegu ulic Wyszogrodzkiej i Obejście.
Pierwsi z naszych bohaterów od 1968 r. mieszkają przy ul. Wyszogrodzkiej 56. Twierdzą, że żyli w spokoju, dopóki sąsiedniej posesji nie kupił nowy właściciel: - Bez powodu zaczął robić nam przykrości – relacjonują. - Pała do nas ogromną nienawiścią i niechęcią. Nie wiemy dlaczego. Nasza działka jest ogrodzona, stoi na niej budynek jednorodzinny, obecnie w trakcie rozbudowy. Rośnie 9 tui, 3 świerki, sosna, bluszcz, dzikie wino, róże, trawa i .. komosa (zwana lebiodą lub faćką), która rośnie zresztą na małym fragmencie działki. Zdaniem sąsiada to jest chwast, który trzeba usunąć. W tym celu zaczął wzywać wszystkie po kolei służby, jakie tylko są możliwe. Komosa, bez względu na to, czy zostaje uznana za chwast, czy za roślinę pożyteczną, na działce przy Wyszogrodzkiej nie jest rośliną niepożądaną. Teoretycznie to sami właściciele działki decydują o tym, co u nich rośnie. Zwłaszcza, że nie chodzi tu o konopie indyjskie.
We wrześniu 2001 r. sąsiad złożył doniesienie do nadzoru budowlanego o prowadzeniu nielegalnej rozbudowy domu, inspektor wstrzymał budowę, znalazł 20 cm przesunięcie w planie, powstał nowy plan i rok później można było kontynuować rozbudowę. Kary się nie należała: - To było pierwsze “nawiązanie dobrosąsiedzkich stosunków” – opowiadają mieszkańcy domu przy Wyszogrodzkiej. - Oskarżył nas, że pies ugryzł jego dziecko. Było dochodzenie, czy to rzeczywiście ten pies. Naszym zdaniem nie, ponieważ działka jest ogrodzona. Groził, że nas załatwi, bo ma znajomości w Straży Miejskiej.
Fakt – na wezwania sąsiada często reagowała Straż Miejska. Przychodził strażnik N., ponieważ był to jego rejon służbowy. Moi rozmówcy twierdzą, że wręcz się z nim zaprzyjaźnili. Zwracał uwagę na wszystko: psie odchody (podobno codziennie sprzątane), plastikowe wiaderka po farbie (potrzebne przy remoncie), gruz, chwasty (czyli komosę, z której napar lubi pić seniorka rodu). Ale czy jest wyrocznią i ktoś musi być oskarżony, gdy już przychodzi na interwencję?
Nasz drugi rozmówca, od 2001 r. właściciel posesji przy ul. Obejście 11, podaje zgoła inną wersję zdarzeń: - Pies sąsiadów pogryzł mojego syna, zgłosiłem sprawę do dzielnicowego. Sąsiedzi nie dostarczyli szczepień, pies był kilka razy badany. Zaczęli się mścić, specjalnie zostawiając psie odchody przy moim ogrodzeniu.
Przyznaje, że komosa u sąsiada go denerwuje, ponieważ się wysiewała na jego działkę. Wtedy ją opryskał. Sąsiad się oburzył, że potraktował jego działkę chemikaliami. Potem specjalnie mu tę komosę rozsiewał. Wreszcie: - Założyli fotokomórkę – jak tylko ktoś poruszał się po moim podwórku, zaraz zapalało się światło przymocowane do ich balkonu, skierowane w okna kuchni i łazienki. Czułem się bardzo dotkliwie, nie mogąc swobodnie poruszać się po własnej posesji. Teraz zrobili kompostownik przy moim oknie – narzeka mężczyzna.
Moja działka,
moja komosa
Częste wizyty strażników przy Wyszogrodzkiej robiły swoje. Właścicieli ukarano w Sądzie Grodzkim mandatem za “nie wykonywanie obowiązku zapewnienia utrzymania czystości i porządku przez usunięcie i unieszkodliwienie odpadów komunalnych”: - Wyrok był zaoczny, nie wiedzieliśmy, kiedy odbyła się sprawa. W wyroku napisano, że podobno nie zakwestionowałam dowodów i przyznałam się do sprawy, a ja przecież o niczym nie widziałam! Odwołaliśmy się do Sądu Rejonowego. Zakwestionowaliśmy dowody, którymi były dwa zdjęcia: na każdym jedna psia kupa. Nie wiem, czy te kupy sfotografowano jednego dnia? Przecież jedna kupa nie świadczy o tym, że nie utrzymuję czystości na posesji – cytat jest dosłowny, uznaliśmy, że termin “psi odchód” byłby zbyt poprawny politycznie i nie odpowiadał prawdzie. - Czy mój pies na mojej działce nie ma prawa robić kupy? Czy jeśli prowadzę remont domu, to nie ma prawa znajdować się tam gruz i inny sprzęt budowlany (betoniarka, deski rusztowania, rusztowanie)? Czy na swojej działce nie mogę siać roślin, które lubię? - pyta współwłaścicielka posesji przy Wyszogrodzkiej.
Jej sąsiad zjawił się w redakcji “TP” z plikiem wykonanych przez siebie zdjęć. Pokazują budowlany nieporządek, kępy komosy i... dwuznaczne drewniane figury z elementem fallicznym. Mówi, że postawione na złość, a przecież patrzy na to małoletni syn: - Bałagan na tej posesji trwa 20 lat. Rozbudowę zaczęli w 1995 roku i do tej pory nie mogą jej skończyć. Ten dom tylko od ulicy wygląda ładnie, z przodu liceum, a z tyłu muzeum. Oni mi tak dokuczą, że jeszcze okna od ich strony będę musiał zamurować – mężczyzna zdecydowanie neguje argument, że zna prywatnie strażnika miejskiego, który systematycznie nawiedza sąsiadów. Mówi, że już rok temu sąsiedzi zostali ukarani grzywną za psie odchody, bo tam w ogóle nie jest sprzątane: - Poprzednia właścicielka mojego domu też miała z nimi problemy. Do tego stopnia, że kiedyś zamalowali jej okno, bo uznali, że zbyt długo pali się w jej domu światło.
Nic nie wskazuje na to, że sąsiedzi się polubią. Utarczki słowne, inwektywy, przezwiska, robienie na złość, oskarżenie o spowodowanie zawału serca u matki – seniorki (wielbicielki komosy). 15 marca br. Sąd Rejonowy rozpatrywał sprawę mieszkańców Wyszogrodzkiej. Jeden wyrok – dwie interpretacje. Właściciele Wyszogrodzkiej twierdzą, że zostali uniewinnieni. Właściciel Obejścia mówi, że dostali 150 zł grzywny.
Przedstawiciel Straży Miejskiej wyjaśnia, że zatargi sąsiedzkie są częstym powodem interwencji strażników. Każda skarga musi się jednak potwierdzić. Aby zakończyć wszystko optymistycznym akcentem, dodajmy, że na całym konflikcie najwięcej zyskał właśnie strażnik miejski – za wzorową pracę dostał awans – został przeniesiony do grupy interwencyjnej. Nie musi już reagować na interwencje z Wyszogrodzkiej i Obejścia.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze