Płock, tak jak i całą Polskę ogarnął szał odśnieżania dachów. Po tragedii w Chorzowie, gdzie zawaliła się hala na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich, w której zginęło ponad 60 osób, w całym kraju prowadzone są kontrole. Ich wynik jest zatrważający, tym bardziej, że niektórzy administratorzy obiektów z rozbrajająca szczerością przyznają, że o odśnieżaniu pomyśleli dopiero po spotkaniu z kontrolerami. Podstawą do powołania komisji było zarządzenią nr 2 wojewody mazowieckiego wydane 29 stycznia, w którym jest mowa o koniecznosci natychmiastowego odśnieżenia dachów, szczególnie na obiektach wielkopowierzchniowych.– Rynex zamknął na targowisku przy Rembielińskiego wszystkie stanowiska pod nowym zadaszeniem. Dopiero teraz wzięli się za odśnieżanie – we wtorek, 31 stycznia, dzwonili do naszej redakcji kupcy z Rembielińskiego.
Od prezesa Ryneksu Marka Kijka usłyszeliśmy: – Mieliśmy, kontrolę, która kazała nam odśnieżyć dach. Wcześniej, przyznam szczerze, nie pomyśleliśmy o tym. Postaramy się przeprowadzić prace jak najszybciej, tak żeby już jutro kupcy mogli wrócić do pracy.
Już dzień po katastrofie w Chorzowie, w teren wyruszyły kontrole złożone z inspektorów nadzoru budowlanego, strażników miejskich, policjantów i pracowników samorządowych. W Płocku z użytkowania na czas odśnieżania wyłączono szkoły podstawowe nr 1 i 22, wspomnianą część targowiska na Rembielińskiego, Leader Price przy Chopina, hipermarket Nomi, kompleks sklepów przy Miodowej, w którym znajdują się Albert i Cepelia. Z użytkowania wyłączono także dwie stacje paliw: przy Chemików 7 oraz przy skrzyżowaniu Gałczyńskiego i Łukasiewicza. Nieźle wypadły hipermarkety Obi i Auchan. Ich dachy były odśnieżone w połowie. Na wielu obiektach trwały prace, w innych kontrolerzy musieli przypomnieć właścicielom i administratorom o obowiązkach i wyznaczyć termin wykonania odśnieżeń.
– Cały czas prowadzimy kontrole w kolejnych obiektach, sprawdzamy też jak zostały odśnieżone dachy na wcześniej skontrolowanych budynkach. Za nieodśnieżenie grozi mandat nawet do 5 tysięcy złotych – powiedziała Jolanta Głowacka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku. Nikt jednak nie próbuje uchylać się od odśnieżania dachów, chociaż część z administratorów potrzebuje jednak „zachęty” ze strony kontrolerów.
W powiecie gostynińskim sprawdzono blisko 50 obiektów. Były to sklepy wielkopowierzchniowe, hale produkcyjne, basen miejski, budynki ZUS, Urzędu Skarbowego, Domu Kultury, Powiatowego Urzędu Pracy oraz Telekomunikacji Polskiej. Tylko w czterech przypadkach administratorom i właścicielom trzeba przypomnieć o ich obowiązkach. Po ponownych kontrolach okazało się, że zalecenia wykonano.
- Już 25 stycznia poinformowałem burmistrza Gostynina oraz wójtów gmin z powiatu gostynińskiego o konieczności podjęcia niezwłocznych działań zmierzających do wyeliminowania zagrożeń katastrofami budowlanymi poprzez usuwanie zalegającego na dachach budynków śniegu i lodu – poinformował nas starosta gostyniński Jan Baranowski.
W powiecie sierpeckim także przeprowadzano kontrole, nie stwierdzono jednak rażących nieprawidłowości. Podczas spotkania sztabu kryzysowego w starostwie nasz komendant zwrócił uwagę na sople zwisające z dachów i stanowiące zagrożenie dla przechodniów – powiedział oficer prasowy sierpeckiej policji asp. sztab. Mariusz Słupecki.
Spadające sople
Niewiele brakowało, żeby do dwóch tragedii doszło w Płocku w środę, 1 lutego. Najpierw na Tumskiej na głowę 12-letniego chłopca spadł sopel lodu. Dziecko z obrażeniami głowy i podejrzeniem wstrząsu mózgu zostało przewiezione do szpitala.
– Za nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu administratorowi budynku grozi kara od 1 miesiąca do 1 roku aresztu – powiedział oficer prasowy płockiej policji st. sierż. Mariusz Gierula.
Na Sienkiewicza spadająca z dachu bryła lodu uszkodziła samochód. Kiedy właściciel pojazdu wybiegł z zakładu optycznego sprawdzić co się stało, także na niego spadł lód. Administratorem tego budynku jest ROM 3 Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Teraz mężczyzna może się od tej gminnej spółki domagać odszkodowania. O sprawie zostały poinformowane policja i Straż Miejska. Następnego dnia dach feralnego budynku został odśnieżony.
Katastrofy już były
Na Mazowszu Północnym doszło w styczniu do dwóch katastrof budowlanych, których przyczyną był zalegający na dachach śnieg.
Najpierw 2 stycznia w Płocku zawalił się dach nad lodowiskiem na stadionie miejskim przy Kochanowskiego. Dach zawalił się na godzinę przed wejściem na lód grupy uczniów jednej z pobliskich szkół. Kilkanaście dni później sierpeccy strażacy odkopywali spod zawalonej pod ciężarem śniegu drewnianej komórki mieszkańca Malanówka. Ratownicy cały czas mieli kontakt telefoniczny z zasypanym mężczyzną. Na szczęście udało się go wydobyć i cała historia skończyła się szczęśliwie.
Zwolniony
za zawalony dach
W ubiegłym tygodniu Płock obiegła informacja o zwolnieniu z pracy dyrektora Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych. W Urzędzie Miasta nie ukrywają, że powodem było zawalenie się dachu nad lodowiskiem na stadionie przy Kochanowskiego. Jednak w Ratuszu zaznaczają, że zbieżność w czasie z katastrofą w Chorzowie jest przypadkowa. Władze miasta zaznaczają, że oczekiwały na ekspertyzę, która miała wyjaśnić okoliczności zawalenia się konstrukcji.
– Powodem rozwiązania umowy z dyrektorem Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych Krzysztofem Gancem było zawalenie się dachu nad lodowiskiem na stadionie miejskim przy Kochanowskiego. Organizatorem przetargu na lodowisko był MZOS i jego kierownictwo miało świadomość, jaką konstrukcję przyjmuje. Było wiadomo, że na dachu może leżeć maksymalnie 5 centymetrów śniegu, a według przeprowadzonej po katastrofie ekspertyzy śniegu było 20 centymetrów. Pan Ganc był też informowany, że konstrukcja dachu się wygina. Takie informacje przykazała mu między innymi kierowniczka stadionu, która nawet 31 grudnia ubiegłego roku zdecydowała o wyłączeniu lodowiska z użytkowania – tłumaczy zastępca prezydenta Płocka Piotr Kubera.
Dach lodowiska na stadionie miejskim zawalił się 2 stycznia tego roku, na godzinę przed wejściem na taflę grupy uczniów z jednej z pobliskich szkół.
Krzysztof Ganc otrzyma w najbliższych dniach trzymiesięczne wypowiedzenie, bez obowiązku świadczenia pracy.
Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze