Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu to dla wielu osób od lat miejsce obowiązkowe do odwiedzenia w niedzielę palmową. Turyści i wierni z całego kraju przyjeżdżają całymi rodzinami, aby przeżywać przygotowania do jednego z najpiękniejszych i najważniejszych świąt katolickich. Setki osób w ten dzień mają okazję poznać wyjątkową, bogatą, kolorową tradycję związaną z tym dniem, jego obchodami i przygotowaniami na Mazowszu.
W sierpeckim skansenie, jak w niewielu już miejscach, można być blisko staropolskiej tradycji wielkanocnej i zobaczyć prawdziwe palmy z bibułowymi kwiatami, wierzbowymi gałązkami, trawami, borówką. Można również dowiedzieć się jak do najważniejszego w tradycji katolickiej święta przygotowywano się i obchodzono je przed ponad stu laty. Pani Janina z Lipna kolejny raz w tym dniu wspólnie z najbliższymi jest w Sierpcu. Dlaczego? – Wraca się do miejsc, w których można nie tylko zobaczyć, ale dosłownie poczuć, dotknąć korzennych tradycji, zobaczyć jak są kultywowane. Nie, broń Boże, nie jest to nudne. Zawsze z przyjemnością zwiedzamy chałupy, słuchamy od pracowników o zwyczajach, obrzędach, które niestety odchodzą w zapomnienie. Przywozimy dzieci, wnuki, aby uczyły się, zapamiętywały, miały co przekazać swoim dzieciom. Wiedziały, że święta to nie tylko dzień wolny z dużą ilością jedzenia, ale coś więcej, cała duchowa oprawa – mówiła wędrując wśród skansenowskich chałup ze świątecznymi dekoracjami pani Janina.
Niedziela Palmowa, dawniej zwana Wierzbną lub Kwietną rozpoczyna najpiękniejsze święto w liturgii kościelnej – Wielkanoc. Symboliczna pamiątka wjazdu Jezusa do Jerozolimy, w której witany był gałązkami palmowymi. W ten dzień w skansenie można zobaczyć setki tradycyjnych, kilkumetrowych palm. Ich wyrób prezentowała pracująca w skansenie Jadwiga Meller, która od kilkudziesięciu lat przygotowuje dla turystów pachnące wierzbą i borówką palmy. Odwiedzający skansen chętnie przyglądali się jak powstają, i słuchali jaka jest ich tradycja. – Zachowany jest każdy ważny szczegół tradycyjnej palmy. Chodzi o to, by jak najwierniej oddane były wszystkie ważne elementy, no i żeby osoby odwiedzające skansen też zapamiętały, jaka jest tradycyjna palma mazowiecka. Z takimi własnoręcznie zrobionymi sama chodzę do kościoła. Nie ma mowy o kupowaniu, właściwie cała moja rodzina i znajomi są obdzieleni palmami własnego wyrobu. W tym roku jedna nawet pojechała do Francji w paczce do mojej córki – mówiła pani Jadwiga.
Na świąteczne spotkania w skansenie palmy przygotowuje od blisko czterdziestu lat. Spod jej ręki wyszły ich setki. Część z nich wyrabiana jest już na kilka tygodni przed niedzielą palmową. Materiały gromadzone są jeszcze wcześniej. Musi być bibuła: niebieska, różowa, biała, czyli trzy podstawowe kolory do ręcznie robionych kwiatów umieszczanych w tradycyjnych palmach. Do tego trzcina, bazie i borówka, którą dziś zastąpił bukszpan. Tak wyglądała prawdziwa palma, z którą na przełomie XIX i XX wieku wierni chodzili do kościołów, a potem umieszczali za obrazem w domu.
Niedziela palmowa to w sierpeckim skansenie czas prezentowania technik malowania wydmuszek. W tym roku tajnikami malowania dzieliła się z turystami Ewa Ożdżyńska. – To jest wosk, prawdziwy, pszczeli. Nakłada się na jajko specjalną szpileczką. Najpierw woskiem wzorki, a potem w barwnikach na kolorowo – tłumaczyła otoczona grupką dzieci Ewa Ożdżyńska. – Po wyjęciu z barwnika, jajka muszą dobrze wyschnąć. Można ponownie rozpuścić wosk i zdjąć go, wtedy widać wzorki.
W chałupie z Czermna można było podejrzeć jak wyglądała tradycyjna technika malowania wydmuszek. Kiedyś, jak tłumaczyła pracownica skansenu, sięgano po tradycyjne barwniki, między innymi po jemiołę, dającą oliwkowy kolor czy korę dębu, dającą bardzo ciemny, prawie czarny kolor. Wykorzystywane były także młode zboża, zasuszone kwiaty malwy. Tak jak i dziś często do barwienia wydmuszek i jaj wykorzystywano łupiny cebuli, czyli tradycyjny „cebulak”. Aby wydmuszka miała piękny kolor najpierw trafiała w barwnik, koniecznie z octem, aby kolor był żywy.
W niedzielę palmową wnętrza skansenowskich chałup opowiadały o przedświątecznych tradycjach i przygotowaniach: pieczeniu ciast, robieniu ozdób, święceniu pokarmów, ale także chodzeniu młodzieży z kurkiem dyngusowym i gaikiem. Do tej tradycji nawiązywały także stoiska wystawców, którzy zapraszali do smakowania kuszących wyglądem świątecznych bab, mazurków, makowców, białych kiełbas i świątecznych szynek.
tekst i fot. T. Radwańska- Justyńska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze