Reklama

Niedziela Palmowa w skansenie

22/03/2016 10:57
Blisko dwa tysiące osób dotarło do Muzeum Wsi Mazowieckiej na uroczyste obchody Niedzieli Palmowej. Turyści w tradycyjnej scenerii dawnej wsi mazowieckiej mieli okazję przeżywać wstęp do obchodów Wielkiego Tygodnia. I odbyć wędrówkę pokazującą, jak wyglądały dawniej przygotowania do najważniejszych w tradycji chrześcijańskiej świąt.
Jak co roku sierpecki skansen odwiedziły tłumy gości – zarówno tych z Sierpca i okolic, ale także Torunia, Wrocławia, Szczecina, Włocławka, Mławy. – Podstawę kultury ludowej stanowi tradycja, przekazywany sobie przez pokolenia zestaw zasad i przekonań, dzięki którym świat zachowuje swą integralność. Oparta jest na cyklu życia ziemi, odrodzenia, wegetacji, zbioru plonów i zamierania. Jego początkiem jest zaś zasiew, dokonywany wówczas, gdy na gałęziach wierzb pojawiają się pierwsze pączki. Te same pączki, które potem stają się ozdobą wielobarwnych palm święconych w Niedzielę Palmową. Świętu temu towarzyszy mnóstwo obrzędów, które stały się tematem imprezy plenerowej przygotowanej przez Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu – mówił Jarosław Asztemborski z Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu.
Wiosenna aura sprzyjała spacerom i poznawaniu folkloru mazowieckiego. Tradycyjnie o godzinie 14.00 w stanowiącym część ekspozycji kościele z Drążdżewa odprawiono mszę świętą z poświęceniem przyniesionych przez zwiedzających palm i procesją. Oprawę muzyczną uroczystości przygotowali Kazimierz Grzywiński i Irena Sigiel z parafii farnej z Sierpca oraz występujący w strojach łowickich i kurpiowskich członkowie Harcerskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”. Na muzealnej scenie wystąpili także muzycy z Młodzieżowej Orkiestry Dętej Ochotniczej Straży Pożarnej w Sierpcu.
Jak zawsze ogromne zainteresowanie wzbudził konkurs na najpiękniejszą tradycyjną palmę wielkanocną. W tym roku do miana najpiękniejszej zgłoszono 58 prac z terenu całego niemal Mazowsza, w tym 17 w kategorii zespołowej i 39 w indywidualnej. Palmy musiały być wykonane ręcznie z wykorzystaniem wyłącznie surowców naturalnych. Na najlepsze głosować można było za pomocą specjalnych kart. Laureaci tegorocznej edycji konkursu otrzymali sprzęt elektroniczny oraz publikacje tematyczne MWM. Rozlosowano także nagrody wśród osób oddających głosy. W kategorii indywidualnej I miejsce zajęła Agnieszka Graczykowska, II miejsce – Julia Maszerowska, III miejsce – Klaudia Kordulewska, wyróżnienie – Amelia Wiśniewska. W kategorii zespołowej jury nagrodziło: I miejsce – Weronika Borowska, Maria Korpolińska i Dawid Maszerowski z Gimnazjum w Borkowie Kościelnym, II miejsce – Koło Aktywnych Kobiet „Wioska”, III miejsce – Koło Emerytów ze Skępego. Wyróżnienie otrzymały panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Łęczanki”. Ponadto komisja konkursowa przyznała specjalną Nagrodę Dyrektora Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Nagrodę otrzymała Nina Tyszka z Gimnazjum Jana Pawła II w Susku.

Kropki, kreski, kółka

Jak co roku na terenie Muzeum odbył się kiermasz wielkanocny. Wiele osób przybyło do skansenu w poszukiwaniu świątecznych ozdób, wiklinowych koszy do święconki, wytworów rękodzieła i rzemiosła, a także pysznych potraw i specjałów regionalnych. Dużym zainteresowaniem cieszyły się pokazy wyrobu tradycyjnych palm. Tych w tym roku pani Jadwiga Meller wykonała dla wędrujących po skansenie turystów setki. – Ręce nie bolą, ale chętnych ogrom. Ksiądz palmy święci, a tu ogromna kolejka po palmy. Jeszcze takiego roku nie miałyśmy. Każdy wołał „jestem z Krakowa, Szczecina, Wrocławia i taką właśnie pamiątkę chcę zawieźć do domu” – mówiła, śmiejąc się pani Jadwiga.
Palmowe dzieła pani Jadwigi wyjechały jako pamiątki do różnych zakątków kraju. Podstawą ich tworzenia jest trzcina, bukszpan, barwinek, bazie, bibułowe kwiatki w charakterystycznych kolorach. Musiała zatem być czerwień, amarant, żółć, blady róż i niebieski. – Rolnik wychodząc w pole, kawałek starej palmy wkładał w pierwszą zaoraną skibę ziemi na lepsze plony – opowiadała o zwyczajach związanych z palmą Jadwiga Meller. Stare palmy wynoszono na strych, aby dawały ochronę obejściom przed burzami, uderzeniami pioruna.
Rekordy popularności biły także zdobione woskiem pisanki. Tu o tajniki barwienia można było pytać panią Ewą Ożdżyńską. – W tym roku oprócz pisanek zdobionych woskiem przygotowałam kilka pisanek sannickich zdobionych inną techniką. Warto dodać, że na Kurpiach jajka były oklejane rdzeniem sitowia. W różnych częściach Mazowsza były różne techniki. Te nasze najbliższe regionowi sierpeckiemu zdobiono woskiem – mówiła i dodawała, że jest to technika dla każdego, bo prosty sprzęt i każdy sobie poradzi z wykonaniem przepięknych pisanek. Co potrzeba? Lampkę z podgrzewaczem lub świecę, korek i szpilkę z łepkiem. – Dawniej kobiety z drewna przygotowywały sobie narzędzie. Było cieniutko zaostrzone i na końcu miało zostawioną grubszą grudkę drewna, aby zatrzymywał się na niej wosk – przypominała dawną technikę zdobienia pianek Ewa Ożdżyńska.
W dawnej tradycji ważny był wzór. Ten tworzyły starannie stawiane na wydmuszkach kreski, kropki, kółka. Ważne były też kolory. Uzyskiwano je za pomocą naturalnych barwników. Po co sięgały gospodynie? – Po młode żyto i jęczmień. Oczywiście cebulak, który jako jedyny naturalny barwnik przetrwał w domowej tradycji barwienia do dzisiejszych czasów. Kolor żółty dawał szafran, lekki żółty do ciemnego pomarańczu uzyskiwało się z kory olchy, czarny z kory dębu, a czerwony ze zbieranych w czerwcu i suszonych robaczków zwanych czerwcami. Był też i kolor niebieski, który panie uzyskiwały z czarnej malwy, szary z mchu chrobotka reniferowego – mówiła Ewa Ożdżyńska.
Zwiedzający jak zawsze mieli okazję podziwiać rozlokowaną w chałupach ekspozycję: „Wielkanoc na Mazowszu”, pokazującą barwną obyczajowość ludową Mazowsza w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Uzupełnieniem wystaw prezentowanych we wnętrzach izb chłopskich, dworu ziemiańskiego i kościoła były prezentacje obrzędowości związanej z okresem wiosennym. Chałupy, podwórza, droga i pola wypełnił gwar zajęć. – Należało bowiem odpowiednio przygotować budzące się z zimowego uśpienia gospodarstwo do wytężonej pracy, a przy tym zapewnić sobie przychylność Opatrzności – przybliżał wielkanocne zwyczaje Jarosław Asztemborski.
Podczas wędrówki po skansenie można było zauważyć, jak wielkie i ważne znaczenie miał każdy element przygotowań do świąt. – Każdy produkt miał swoje głęboko symboliczne znaczenie i pomagał w zapewnieniu gospodarstwu dostatku oraz szczęścia. W koszu nie mogło zabraknąć jaj, chleba, chrzanu, soli, twarogu, kiełbasy, a także wykonanego z masła lub cukru baranka – mówił o symbolice świąt Jarosław Asztemborski.
Oglądający ekspozycję w poszczególnych obiektach turyści porównali, czym różniły się święconki w zależności od zamożności domostwa i jak zmieniały się one na przestrzeni lat. Poznawali też zapomniane już dziś tradycje przygotowywania lampek do symbolicznego Grobu Chrystusa, wysypywania piaskowych wzorów na polepie oraz tworzenia bibułowych koron na obrazy. Przypomniano także obyczaj dyngusowania, który polegał na smaganiu panien wierzbowymi witkami, na których pojawiły się świeże listki. I, co ważne, panny nie mogły się za coś takiego gniewać.
T. Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości