Reklama

Nie w każdym mieszkaniu jest zasada „wolnoć Tomku w swoim domku”

01/07/2020 15:00

Do redakcji przyszedł pan Krzysztof i zaczął rozmowę od stwierdzenia „MOPS się nad nami znęca”. Poproszony o rozwinięcie problemu zdradził, że jego żona mieszka w mieszkaniu chronionym, gdzie panują takie zasady, które są nie do przyjęcia. Spotykają się po kryjomu, żona jest źle traktowana, śledzona całą dobę, jest wykończona psychicznie. Temat dla dziennikarza – znakomity, ale trzeba posłuchać, co na ten temat ma do powiedzenia druga strona, czyli MOPS.

Pan Krzysztof opowiedział historię ich rodziny. Małżeństwem są od 10 lat, aktualnie w niepisanej separacji. Powód – niezgodność charakterów. Kiedyś mieszkali razem na stancji, ale ten etap w ich życiu został zakończony.
– Ja wróciłem mieszkać do mamy, żona poszła po mieszkanie do MOPS. Ktoś jej powiedział, że skoro jest niepełnosprawna, ma łuszczycę, może dostać mieszkanie chronione w boku przy ul. Kutrzeby 19. I tak się stało, dostała mieszkanie chronione i tam się wprowadziła – opowiada pan Krzysztof.
W trakcie tej niepisanej separacji stosunki między małżonkami się poprawiły, mąż zaczął odwiedzać żonę w mieszkaniu i planowali, że jak już będzie się musiała wyprowadzić - a umowę miała do końca czerwca - to razem wynajmą stancję. Trochę się martwił, że sam nie pracuje, ale jak ma pracować, skoro jemu, kierowcy zawodowemu zabrali prawo jazdy za niepłacenie alimentów.
– W 2017 roku żona założyła mi sprawę o niepłacenie alimentów. Ponieważ nie miałem z czego płacić, zabrali mi prawo jazdy. No teraz to już na pewno nie będę płacił, bo nie mam z czego. Jak tak można było zrobić? – zadaje retoryczne pytanie.
Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie mogą się spotykać. – Przychodzę wieczorami, muszę się ukrywać, a i tak kierowniczka zawsze „wyczuje”, że jestem. Teraz nikt nie ma prawa wejść do budynku, bo jest koronawirus i zakaz wchodzenia do mieszkań. Jak to możliwe, przecież tu mieszkają ludzie chorzy, rodzice z dziećmi i nie można ich odwiedzać? – dziwi się.
I narzeka na administratorki, jak nazywa panie, które pracują w budynku. – Szefowa jest najgorsza, boją się jej wszyscy mieszkańcy. One nie zajmują się niczym, tylko podglądają nasze życie. Wpadają do nas, pilnują, żeby nikogo obcego nie było, wyrzucają z domu gości – wylicza.

To nie mieszkanie socjalne
Pierwsze mieszkania chronione w Płocku powstawały w 2006 roku. Wtedy były wydzielone w różnych blokach i miały różny standard. Od 2014 roku i zmianie ustawy o MOPS, w Płocku oddanych zostało 28 mieszkań chronionych w bloku przy ul. Kutrzeby 19.
Każda z osób, która wprowadziła się do mieszkania chronionego, najpierw musiała zapoznać się i podpisać regulamin pobytu w mieszkaniach chronionych oraz decyzję administracyjną, w której są zapisane prawa i obowiązki, uzgodnione między pracownikiem socjalnym, a mieszkańcem. Podpisując mieszkaniec wie, do czego jest zobowiązany i czego może od MOPS oczekiwać.
– Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że mieszkanie chronione, to nie jest mieszkanie prywatne, ale ośrodek wsparcia, który rządzi się swoimi prawami. I nie chodzi tu jedynie o spisanie zakazów przez MOPS, ale o regulamin, który dokładnie określa, na jakich zasadach ta placówka funkcjonuje. To nie są mieszkania socjalne, ale ośrodki wsparcia, działające w celu usamodzielnienia się mieszkańca – tłumaczy zastępca MOPS ds. pomocy środowiskowej Joanna Alberska.

Reklama


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

Jola Marciniak
fot. www.freepic.com

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości