Do redakcji przyszedł pan Krzysztof i zaczął rozmowę od stwierdzenia „MOPS się nad nami znęca”. Poproszony o rozwinięcie problemu zdradził, że jego żona mieszka w mieszkaniu chronionym, gdzie panują takie zasady, które są nie do przyjęcia. Spotykają się po kryjomu, żona jest źle traktowana, śledzona całą dobę, jest wykończona psychicznie. Temat dla dziennikarza – znakomity, ale trzeba posłuchać, co na ten temat ma do powiedzenia druga strona, czyli MOPS.
Pan Krzysztof opowiedział historię ich rodziny. Małżeństwem są od 10 lat, aktualnie w niepisanej separacji. Powód – niezgodność charakterów. Kiedyś mieszkali razem na stancji, ale ten etap w ich życiu został zakończony.
– Ja wróciłem mieszkać do mamy, żona poszła po mieszkanie do MOPS. Ktoś jej powiedział, że skoro jest niepełnosprawna, ma łuszczycę, może dostać mieszkanie chronione w boku przy ul. Kutrzeby 19. I tak się stało, dostała mieszkanie chronione i tam się wprowadziła – opowiada pan Krzysztof.
W trakcie tej niepisanej separacji stosunki między małżonkami się poprawiły, mąż zaczął odwiedzać żonę w mieszkaniu i planowali, że jak już będzie się musiała wyprowadzić - a umowę miała do końca czerwca - to razem wynajmą stancję. Trochę się martwił, że sam nie pracuje, ale jak ma pracować, skoro jemu, kierowcy zawodowemu zabrali prawo jazdy za niepłacenie alimentów.
– W 2017 roku żona założyła mi sprawę o niepłacenie alimentów. Ponieważ nie miałem z czego płacić, zabrali mi prawo jazdy. No teraz to już na pewno nie będę płacił, bo nie mam z czego. Jak tak można było zrobić? – zadaje retoryczne pytanie.
Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie mogą się spotykać. – Przychodzę wieczorami, muszę się ukrywać, a i tak kierowniczka zawsze „wyczuje”, że jestem. Teraz nikt nie ma prawa wejść do budynku, bo jest koronawirus i zakaz wchodzenia do mieszkań. Jak to możliwe, przecież tu mieszkają ludzie chorzy, rodzice z dziećmi i nie można ich odwiedzać? – dziwi się.
I narzeka na administratorki, jak nazywa panie, które pracują w budynku. – Szefowa jest najgorsza, boją się jej wszyscy mieszkańcy. One nie zajmują się niczym, tylko podglądają nasze życie. Wpadają do nas, pilnują, żeby nikogo obcego nie było, wyrzucają z domu gości – wylicza.
To nie mieszkanie socjalne
Pierwsze mieszkania chronione w Płocku powstawały w 2006 roku. Wtedy były wydzielone w różnych blokach i miały różny standard. Od 2014 roku i zmianie ustawy o MOPS, w Płocku oddanych zostało 28 mieszkań chronionych w bloku przy ul. Kutrzeby 19.
Każda z osób, która wprowadziła się do mieszkania chronionego, najpierw musiała zapoznać się i podpisać regulamin pobytu w mieszkaniach chronionych oraz decyzję administracyjną, w której są zapisane prawa i obowiązki, uzgodnione między pracownikiem socjalnym, a mieszkańcem. Podpisując mieszkaniec wie, do czego jest zobowiązany i czego może od MOPS oczekiwać.
– Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że mieszkanie chronione, to nie jest mieszkanie prywatne, ale ośrodek wsparcia, który rządzi się swoimi prawami. I nie chodzi tu jedynie o spisanie zakazów przez MOPS, ale o regulamin, który dokładnie określa, na jakich zasadach ta placówka funkcjonuje. To nie są mieszkania socjalne, ale ośrodki wsparcia, działające w celu usamodzielnienia się mieszkańca – tłumaczy zastępca MOPS ds. pomocy środowiskowej Joanna Alberska.

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
Jola Marciniak
fot. www.freepic.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze