Reklama

Nie tracić goli grając w przewadze

17/03/2015 11:02
Mecz 19. kolejki Superligi piłki ręcznej mężczyzn nie mógł absolutnie nic zmienić w układzie tabeli. Miał wyłącznie znaczenie prestiżowe, ale jak wszystkie pojedynki obu drużyn przyniósł spodziewane emocje. Niewiele brakowało, a 116 spotkanie zakończyłoby się wreszcie zwycięstwem płockiej ekipy. Drużyna zagrała mądrze, skutecznie, ale niestety znów popełniała błędy. Największe wtedy, gdy zespół grał w przewadze.
Płocczanie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, szybko osiągając przewagę. Kibice ze zdumieniem, pomieszanym z ogromną radością patrzyli, jak prowadzą w meczu z odwiecznym rywalem. W 11 min. było 4:1 i choć przed zawodnikami obu drużyn było jeszcze całe spotkanie, to miło było obserwować nerwowość, jaka wkradała się w szeregi mistrza Polski.
Podopieczni trenera Manolo Cadenasa świetnie grali w obronie, znakomicie spisywał się w bramce Rodrigo Corrales, a w ataku ze swojej najlepszej strony pokazywał się Michał Daszek, który zdobył trzy pierwsze bramki dla Orlen Wisły. Pozostaje mieć nadzieję, że prezes Vive Bertus Servas nie zechce przejąć kolejnego płockiego zawodnika, tym razem – skrzydłowego.
Największym problemem drużyny okazała się gra w przewadze jednego zawodnika. Tak w I, jak i w II połowie spotkania, gospodarzom dużo lepiej grało się w osłabieniu, zdobywali bramki, zmniejszali różnicę punktową i doprowadzali do wyrównania.
Po raz pierwszy na prowadzenie Vive wyszło dopiero przy stanie 10:9, ale chwilę później znów lepsi o jednego gola byli płocczanie. Taka wymiana ciosów trwała przez większą część spotkania. Wynik był sprawą otwartą aż do chwili, gdy parkiet z powodu urazu musiał opuścić Mariusz Jurkiewicz.
Ostatnie prowadzenie było w 52 min. spotkania, po golu Dana Racotea, który po kilku nieudanych próbach wreszcie trafił do bramki. Do wyrównania doprowadził Uros Zorman, którego koledzy potem trzykrotnie z rzędu wpisali się na listę strzelców. Przed końcowym gwizdkiem sędziów dwa razy do bramki trafił Nemanja Zelenovic. Szkoda, że wcześniej nie udawało mu się pokonać bramkarzy kieleckiej ekipy.
W tym meczu był jeden przykry zgrzyt. Prowadzący spotkanie sędziowie z Hiszpanii uznali, że starcie Piotra Chrapkowskiego i Kamila Syprzaka z 45 min jest groźnym faulem i wyrzucili kielczanina z boiska, pokazując mu czerwoną kartkę. Była to ich wielka wpadka, ale przez chwilę gospodarze mogli poczuć, jak to jest, gdy sędziowie popełniają pomyłki na ich niekorzyść.
Mecz ligowy oczywiście nic nie zmienił w układzie tabeli. Vive nadal jest liderem, a Orlen Wisła bez zagrożenia ze strony rywali zajmuje II miejsce. Wszystko rozstrzygnie się w play offach. Zanim jednak obie drużyny przystąpią do walki o złoty medal mistrzostw Polski, czeka ich rywalizacja o Puchar Polski.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości