Reklama

Nie potrafię być inna

31/10/2018 13:19
– Dłonie na ogół mam zimne. Bywało, że człowiek szedł wtedy do kranu z gorącą wodą i tak te dłonie sobie rozgrzewał. Przed koncertem proszę panie Iwonkę i Agatkę z administracji Płockiej Orkiestry Symfonicznej, które są ze mną za sceną, by rozgrzały mi dłonie. Tak je maltretują, że na scenę wychodzę z dłońmi kapitalnie rozgrzanymi, z przyjemnością, bez żadnej tremy. I gram tego Beethovena – opowiada Hanna Witt-Paszta Rafałowi Kowalskiemu, autorowi książki „Być dla kogoś”. Wydawnictwo rozpoczęło nowy cykl Książnicy Płockiej.
Kto poznał Hannę Witt-Pasztę, wie, że potrafi opowiadać. Równie zajmująco relacjonuje odbyte podróże, wrażenia z koncertów czy spotkania z ludźmi. Przed słuchaczami wyczarowuje i szczegółową sylwetkę pianisty, który grał we Wrocławiu, i tego, który wystąpił w sali koncertowej w Katowicach. W tym drugim mieście ona sama uczyła się gry na fortepianie i odnosiła pierwsze sukcesy na scenie.[ads2]
Hanna Witt-Paszta jest bohaterką pierwszego z serii „Nowych portretów płocczan”. Wydawca – Książnica Płocka – inauguruje je pod nazwą „Płocczanie z urodzenia i wyboru”. – Pragnieniem naszym jest, aby nowy cykl nie ograniczał się do płocczan „z urodzenia”, bo przecież nie to determinuje prawdziwe przywiązanie, umiejętność działania, szlachetność myśli i czynu. Równie ważni są ci, dla których trwanie w Płocku i dla Płocka stało się życiowym wyborem – pisze we wstępie dyrektor Książnicy Joanna Banasiak. Płocczanką z wyboru jest Hanna Witt-Paszta.
Urodziła się w Wieluniu, w rodzinie ewangelickiej. Edukację muzyczną rozpoczęła wcześnie, pobierając prywatne lekcje gry na pianinie. Ukończyła Liceum Muzyczne w Katowicach w klasie prof. Zbigniewa Śliwińskiego, a potem akademię muzyczną. „Egzaminów na studia nie zdaję, wystarczy świadectwo i moje dokonania z liceum. Niektórzy wykładowcy kilka miesięcy wcześniej słuchają mojego wykonania niezwykle efektownego utworu „Koncertstück f-moll na fortepian i orkiestrę” Webera z orkiestrą w filharmonii. Z dyrygentem Karolem Stryją kłaniamy się po nim trzynaście razy”.
Po studiach Hanna Witt wyszła za mąż za ginekologa Romana Pasztę. Tam poznała swoich przyjaciół – małżeństwo Ninę i Andrzeja Sosnowskich. Andrzej jest chirurgiem. Nina anglistką. Razem decydują, że trzeba się z Wielunia ruszyć. Wybór pada na Płock, w którym buduje się nowy szpital i jest szkoła muzyczna. Roman Paszta dostaje pracę w Szpitalu św. Trójcy. Andrzej – w nowej placówce na Winiarach. A jego żona zaczyna uczyć w Małachowiance. Hanna po rozmowie z dyrektorem PSM Marcinem Kamińskim zatrudnia się jako nauczycielka fortepianu w jego szkole. I tak w 1973 roku staje się płocczanką.
Pasztowie zamieszkują w bloku przy Łukasiewicza.


Lena Szatkowska
fot. archiwym KP

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości