Reklama

Nie obronili zaliczki

24/03/2015 12:03
Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w drugim meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów w Skopje z wicemistrzem Macedonii 20:31. Gospodarze odrobili straty z Płocka i dzięki znakomitej postawie Arpada Sterbika awansowali do ćwierćfinału.
Drużyna HC Vardar Skopje przed rokiem odpadła z rozgrywek dopiero w ćwierćfinale. Pokonali ich późniejsi triumfatorzy – Flensburg Handewitt. Orlen Wisła w swojej historii dwukrotnie trafiała do TOP 16, w 2012 odpadła po meczu THW Kiel i 2014 z Veszprem.
Spotkanie w Skopje miało być przepustką Orlen Wisły do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Płocczanie musieli tylko utrzymać 6-bramkową przewagę. Niestety, rywale bardzo chcieli wygrać i osiągnęli cel. Szkoda tylko, że przy okazji obnażyli niedostatki płockiej drużyny. Zawodnicy ze Skopje byli przekonani, że szybko uda im się odrobić 6 bramek straty z Płocka. I pokazali, że mieli sporo racji. Co prawda nie zrobili tego szybko, ale spektakularnie.
Już początek był kiepski dla Orlen Wisły. Gospodarze zdobyli dwa pierwsze gole, ale płocczanom udało się doprowadzić do remisu 3:3, a w 7 minucie Marcin Wichary obronił rzut karny, co zapowiadało powtórkę emocji z Orlen Areny. W 10 minucie był remis 4:4, a potem do głosu doszli bramkarze, którzy dyktowali warunki gry. Skuteczniejszy był Arpad Sterbik, dzięki któremu, rywale po dwóch golach Sergeia Gorboka w 12 minucie zdobyli 2-bramkową przewagę (6:4), potem 3-bramkową 8:5, by w 20 minucie doprowadzić do wyniku 10:6.
W poczynania płockiej drużyny wdarł się chaos, zawodnicy popełniali błędy, co skrzętnie wykorzystali gospodarze, doprowadzając do wyniku 13:8 w 28 min. Klasę pokazał Gorbok, który miał 100% skuteczność, zdobywając w I połowie 7 goli.
Po przerwie do płockiej bramki wszedł Wichary, ale za chwilę dwa gole rzucił Alex Dujshebaev, Vardar odrobił 6 goli straty z Płocka, a trener Manolo Cadenas musiał wziąć czas. Nadal w bramce gospodarzy znakomicie spisywał się Sterbik, który przez 5 minut nie dał się pokonać zawodnikom Orlen Wisły. Udało się to dopiero Adamowi Wiśniewskiemu (16:11).
Po 10 minutach gry gospodarze prowadzili 18:11, a tę część spotkania wygrali 4:1. Po piłkarzach Orlen Wisły widać było wyraźnie, że zaczynali tracić nadzieję, nie potrafili znaleźć sposobu na Sterbika. Nie zdobywali goli, za to pozwalali Vardarowi na stałe powiększanie przewagi. W 42 minucie Macedończycy, przy ogłuszającym dopingu swoich kibiców, którzy rozpoczęli świętowanie sukcesu, prowadzili 21:11.
Zawodnicy Orlen Wisły nie potrafili grać w obronie, nie wspierali bramkarza. Rywale zatrzymywali kontry, a nawet jeśli udało się doprowadzić do rzutu, to nie trafiali do bramki, tylko podawali piłkę do przeciwnika. Brakowało pomysłu na grę, co szybko i bez skrupułów wykorzystali Macedończycy, utrzymując 10, a momentami nawet 12-bramkową przewagę.
Wysoką porażką w 1/8 finału Orlen Wisła zakończyła start w Lidze Mistrzów, ale to nie znaczy, że płocczanie zawiedli. Dostarczyli kibicom mnóstwo emocji i pokazali, że jeszcze nie raz będą dyktować warunki na europejskich parkietach.
Przypomnijmy, że płocczanie tylko w tym sezonie awansowali do fazy pucharowej z najsilniejszej grupy z III miejsca i pokonali FC Barcelonę, Flensburg Handewitt i Vardar Skopje, zremisowali również z KIF Kolding. Na razie są w gronie 16 najlepszych europejskich drużyn, ale widać, że mają apetyty na znacznie więcej. I choć mecz z Skopje wyraźnie im nie wyszedł, to nadal są szanse na zdobycie Pucharu Polski i złotego medalu mistrzostw Polski.
Miejmy nadzieję, że limit słabych pojedynków w tym sezonie już wyczerpali.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości