Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w drugim meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów w Skopje z wicemistrzem Macedonii 20:31. Gospodarze odrobili straty z Płocka i dzięki znakomitej postawie Arpada Sterbika awansowali do ćwierćfinału.
Drużyna HC Vardar Skopje przed rokiem odpadła z rozgrywek dopiero w ćwierćfinale. Pokonali ich późniejsi triumfatorzy – Flensburg Handewitt. Orlen Wisła w swojej historii dwukrotnie trafiała do TOP 16, w 2012 odpadła po meczu THW Kiel i 2014 z Veszprem.
Spotkanie w Skopje miało być przepustką Orlen Wisły do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Płocczanie musieli tylko utrzymać 6-bramkową przewagę. Niestety, rywale bardzo chcieli wygrać i osiągnęli cel. Szkoda tylko, że przy okazji obnażyli niedostatki płockiej drużyny. Zawodnicy ze Skopje byli przekonani, że szybko uda im się odrobić 6 bramek straty z Płocka. I pokazali, że mieli sporo racji. Co prawda nie zrobili tego szybko, ale spektakularnie.
Już początek był kiepski dla Orlen Wisły. Gospodarze zdobyli dwa pierwsze gole, ale płocczanom udało się doprowadzić do remisu 3:3, a w 7 minucie Marcin Wichary obronił rzut karny, co zapowiadało powtórkę emocji z Orlen Areny. W 10 minucie był remis 4:4, a potem do głosu doszli bramkarze, którzy dyktowali warunki gry. Skuteczniejszy był Arpad Sterbik, dzięki któremu, rywale po dwóch golach Sergeia Gorboka w 12 minucie zdobyli 2-bramkową przewagę (6:4), potem 3-bramkową 8:5, by w 20 minucie doprowadzić do wyniku 10:6.
W poczynania płockiej drużyny wdarł się chaos, zawodnicy popełniali błędy, co skrzętnie wykorzystali gospodarze, doprowadzając do wyniku 13:8 w 28 min. Klasę pokazał Gorbok, który miał 100% skuteczność, zdobywając w I połowie 7 goli.
Po przerwie do płockiej bramki wszedł Wichary, ale za chwilę dwa gole rzucił Alex Dujshebaev, Vardar odrobił 6 goli straty z Płocka, a trener Manolo Cadenas musiał wziąć czas. Nadal w bramce gospodarzy znakomicie spisywał się Sterbik, który przez 5 minut nie dał się pokonać zawodnikom Orlen Wisły. Udało się to dopiero Adamowi Wiśniewskiemu (16:11).
Po 10 minutach gry gospodarze prowadzili 18:11, a tę część spotkania wygrali 4:1. Po piłkarzach Orlen Wisły widać było wyraźnie, że zaczynali tracić nadzieję, nie potrafili znaleźć sposobu na Sterbika. Nie zdobywali goli, za to pozwalali Vardarowi na stałe powiększanie przewagi. W 42 minucie Macedończycy, przy ogłuszającym dopingu swoich kibiców, którzy rozpoczęli świętowanie sukcesu, prowadzili 21:11.
Zawodnicy Orlen Wisły nie potrafili grać w obronie, nie wspierali bramkarza. Rywale zatrzymywali kontry, a nawet jeśli udało się doprowadzić do rzutu, to nie trafiali do bramki, tylko podawali piłkę do przeciwnika. Brakowało pomysłu na grę, co szybko i bez skrupułów wykorzystali Macedończycy, utrzymując 10, a momentami nawet 12-bramkową przewagę.
Wysoką porażką w 1/8 finału Orlen Wisła zakończyła start w Lidze Mistrzów, ale to nie znaczy, że płocczanie zawiedli. Dostarczyli kibicom mnóstwo emocji i pokazali, że jeszcze nie raz będą dyktować warunki na europejskich parkietach.
Przypomnijmy, że płocczanie tylko w tym sezonie awansowali do fazy pucharowej z najsilniejszej grupy z III miejsca i pokonali FC Barcelonę, Flensburg Handewitt i Vardar Skopje, zremisowali również z KIF Kolding. Na razie są w gronie 16 najlepszych europejskich drużyn, ale widać, że mają apetyty na znacznie więcej. I choć mecz z Skopje wyraźnie im nie wyszedł, to nadal są szanse na zdobycie Pucharu Polski i złotego medalu mistrzostw Polski.
Miejmy nadzieję, że limit słabych pojedynków w tym sezonie już wyczerpali.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze