Płoccy działacze Konfederacji po raz piąty organizują akcję pt. „Kwiaty Wołynia” upamiętniającą Rzeź Wołyńską. W ramach prowadzonych działań w różnych miejscowościach rozdają symboliczne kwiaty lnu oraz ulotki. Podkreślają również, że ta zbrodnia musi zostać upamiętniona, musi zostać rozliczona i za tą zbrodnię ktoś musi przeprosić. - Nie o zemstę chodzi, a o pamięć – zaznacza jednak Marek Tucholski, prezes Ruchu Narodowego w Płocku.
W tym roku przypada 82. rocznica tzw. Krwawej Niedzieli na Wołyniu. 11 lipca 1943 Ukraińcy wymordowali około 10 tysięcy Polaków w 99 zaatakowanych miejscowościach. Był to kulminacyjny moment Rzezi Wołyńskiej, w której zginęły setki tysięcy Polaków. Ofiarami byli bezbronni cywile, często małe dzieci.
- To, co się wydarzyło 82 lata temu, na dzisiejszej Ukrainie , a wtedy to były tereny polskie, to był punkt kulminacyjny wielkiej tragedii. W napaści ginęła w dużej mierze ludność cywilna. Po tylu latach wciąż ta zbrodnia nie została rozliczona. Wciąż nie usłyszeliśmy słowa przepraszam i wciąż nie ustanowiono miejsc pamięci pomordowanych Polaków. Polski rząd niewiele robi w tym kierunku, aby sytuacja się zmieniła. Ukraińskie władze są niechętne ekshumacji Polaków i upamiętnieniu ofiar rzezi wołyńskiej i tej całej tragedii. Nie może tak być! – mówił podczas dzisiejszej konferencji Marek Tucholski, prezes Ruchu Narodowego w Płocku.
Reklama
Podał również szczegóły prowadzonej akcji „Kwiaty Wołynia”, która prowadzona będzie w najbliższych dniach także w Płocku i w okolicach. Do mieszkańców trafią symboliczne kwiaty lnu oraz ulotki z informacjami. Dlaczego wybór padł akurat na len?
- Przypominamy o tym, że wtedy, kiedy ta tragedia się zdarzyła, a więc w Krwawą Niedzielę, 11 lipca 1943 roku naturalna sceneria była przepiękna. Kwitły kwiaty lnu a jednocześnie odbywały się niesamowite tragedie. Piąta edycja akcji „Kwiaty Wołynia” to jest właśnie przypominanie tej tragedii i dopominanie się o ofiary, które leżą w bezimiennych grobach, aby w końcu ktoś godnie je pochował i w końcu je upamiętnił – podkreślano podczas piątkowej konferencji zorganizowanej przed płockim ratuszem.
Reklama
Marek Tucholski zwrócił też uwagę na postulaty, jakie w związku z akcją wysuwa Konfederacja.
- Stop gloryfikacji zbrodniarzy. Niestety, na Ukrainie do tego dochodzi. Bandera i Szuchewicz to są ludzie, którzy są tam teraz w panteonie patriotów i bohaterów narodowych. Musimy też mieć świadomość, że zabiegi Polski aby była przeprowadzona ekshumacja i aby upamiętnić ofiary są daleko niewystarczające, a postawa władz ukraińskich jest daleko niechętna – zaznaczał lider ruchu.
Wspomniał o tym, że do tej pory władza ukraińska wydała pozwolenie na przebadanie ledwie kilku działek na jednej z 99 wsi, na których doszło do rzezi. Strona polska w tej sprawie może być jedynie obserwatorem.
- To nie jest to, co cywilizowane kraje powinny zrobić, żeby upamiętnić ofiary. W naszej części świata nie powinno być normalne, że szczątki dzieci, kobiet, starców, mężczyzn dalej tam leżą w bezimiennych grobach i ich kości nie są należycie pochowane. To jest wyrzut sumienia dla państwa ukraińskiego. To jest też wyrzut sumienia dla władz państwa polskiego, które nienależycie zabiegają o to, aby doprowadzić do upamiętnienia ofiar – przekonuje Marek Tucholski i przypomina, że zarówno Niemcy przeprosiły za II wojnę światową i są miejsca pamięci zbrodni niemieckich, a także Rosja przeprosiła za zbrodnie w Katyniu.
Są miejsca w Rosji, w których Polacy mogą złożyć kwiaty i zapalić znicze. Na Ukrainie takich miejsc wciąż nie ma.
Na rozdawaniu kwiatów i ulotek nie kończy się jednak akcja w Płocku. W sobotę, 26 lipca o godz. 14 w Coteksie z wykładem o relacjach polsko-ukraińskich w kontekście Wołynia wystąpi Aleksander Kowaliński.
fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze