Jeśli potrzebujesz pomocy, nie dzwoń pod 112. Możesz się bardzo zawieść. 6 maja o godzinie siedemnastej na ulicy Jasnej w Płocku zasłabła kobieta. Z pomocą przyszli jej przechodnie. Chcieli wezwać karetkę. – Z telefonu komórkowego mogłem zadzwonić jedynie pod 112 do Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Zgłosił się dyspozytor ze Straży Pożarnej. Poprosiłem o karetkę. W słuchawce jednak usłyszałem, że pan nic nie może zrobić i że mam zadzwonić pod 999. Rozmowa została rozłączona. Z kobietą leżącą na chodniku było coraz gorzej. Sami zajęliśmy się reanimacją – relacjonuje świadek zdarzenia. Okazało się, że są problemy z dodzwonieniem się z aparatów komórkowych pod telefony alarmowe 997, 998, 999. Zanim przyjechała karetka, było już za późno. Kobieta zmarła. – Po co tłumaczy się, że w chwili zagrożenia zdrowia lub życia pomoc można znaleźć pod numerem 112? Być może gdyby dyspozytor spod numeru 112 jednak zareagował, kobieta by żyła – zastanawia się rozgoryczony mężczyzna.
Centrum Powiadamiania Ratunkowego zostało utworzone w Płocku w lutym br. Nie funkcjonuje tak jak powinno. CPR jest bowiem w fazie tworzenia nie tylko w naszym mieście, ale też w całym kraju. Jest to w pewnym sensie następstwo przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. W zjednoczonych krajach Europy 112 jest jednolitym numerem alarmowym. Obywatele państw europejskich włączonych do tego programu mogą w nagłych przypadkach skontaktować się ze służbami alarmowymi. Numer 112 jest szybki do zapamiętania i tylko jeden. Zapewnia też szybszą i skuteczniejszą interwencję skoordynowanych służb ratownictwa medycznego, chemicznego, ekologicznego, technicznego oraz gaszenia pożarów. Piękna idea, która nie może rozwinąć skrzydeł w Polsce, a co za tym idzie w Płocku, bo u nas wszystko jest na etapie tworzenia, łączenia i koordynacji.
Pomoc z końca świata
Pod numer 112 może zadzwonić każdy, kto ma do dyspozycji telefon komórkowy. Sprawa bardzo wygodna. Z komórkami właściciele praktycznie się nie rozstają. Aparaty są do naszej dyspozycji w każdym miejscu, bez względu na to, czy wypadek przydarzy nam się na środku drogi w pustym polu, czy też w centrum miasta na ruchliwej ulicy. Zachęca do tego już sam fakt, że z numerem 112 można się połączyć nawet, gdy mamy zablokowaną komórkę, nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Korzystamy z tego numeru bardzo rzadko, jednak jeśli już go wykręcimy, mamy nadzieję na uzyskanie pomocy, tym bardziej że często niemożliwe jest z telefonów komórkowych dodzwonienie się pod tradycyjne numery alarmowe 997, 998, 999. Numer 112 jest naszą ostatnią deską ratunku. Wbrew pozorom tu zaczynają się problemy.
Jeśli dysponujemy aparatem w sieci Era, dodzwonimy się do straży pożarnej. Tu jednak jak się okazuje nie możemy prosić o pomoc związaną z pomocą medyczną. Tak jak miało to miejsce 6 maja na ulicy Jasnej, usłyszymy, że trzeba zadzwonić pod 999. Tylko jak to zrobić, jeśli komórka nie chce nas połączyć?
Telekomunikacja nie łączy jeszcze ze 112, a inni operatorzy telefonii komórkowych połączą nas z policją, która nie podlega pod system CPR. (obejmuje on jedynie straż pożarną i pogotowie.) Policja przyjmuje jednak zgłoszenia i pomaga w określonych przypadkach, co potwierdza rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku – Karol Dmochowski.
No chyba, że mamy wyjątkowego pecha. – Zdarzyło się, że kobieta spod Gostynina zadzwoniła z telefonu komórkowego pod numer 112 po karetkę i dodzwoniła się do CPR w Lipnie. To jednak wina nadajników, które źle przekierowują sygnały. Oczywiście jednostka z Lipna zbyt długo jechałaby na miejsce zdarzenia. W przypadku z Płocka, w dniu 6 maja dyspozytor nie powinien jednak tak się zachować – twierdzi Marek Mieszkowicz szef Pogotowia Ratunkowego w Płocku.
Oczywiście to nie jest do końca wina telefonii, że nie łączy tam gdzie potrzeba.
Jest, czy go nie ma?
- CPR jest jakby w zawieszeniu w całym kraju. Nie do końca zostały sprecyzowane warunki jego funkcjonowania. Nie ma też jeszcze decyzji w ministerstwie, a uchwała o ratownictwie medycznym wciąż czeka na swoją kolej. Najpierw trzeba jeszcze zrobić porządek z ustawą o Narodowym Funduszu Zdrowia. W takiej sytuacji trudno znaleźć osobę, która wiedziałaby jak powinien ten system funkcjonować i jakie zadania przyjmować – dowodzi Marek Mieszkowicz.
CPR, choć bez określonych do końca ustawą ram, w Płocku podobnie jak i w innych miejscowościach istnieje i chce poprawnie funkcjonować.
- Kiedy w lutym powstało w Płocku CPR przy straży pożarnej, wystosowaliśmy pisma do trzech operatorów sieci komórkowych, TP S.A. i Petrotelu, w sprawie przełączania do nas numeru 112. Było to działanie niezbędne przy wejściu Polski do Unii Europejskiej. Wszystkie sieci, prócz Telekomunikacji odpowiedziały nam pozytywnie. Ustaliliśmy, że kiedy będziemy już z CPR-em gotowi, to podamy termin, w którym jednocześnie wszystkie sieci to zrobią – tłumaczy Hilary Januszczyk, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, nadzorujący również nasz CPR.
Okazało się jednak, że Era przełączyła numer alarmowy wcześniej. W ten sposób doszło do połączenia z CPR-em 6 maja. - Teraz jednak system CPR nie jest jeszcze sprawny. Choć telefony wykonywane pod numer 112 tam docierają, nie można udzielić pomocy, bo nie jesteśmy przygotowani do przyjmowania zgłoszeń w ramach centrum, dlatego dyspozytor polecił zadzwonić pod numer pogotowia – wyjaśnia Hilary Januszczyk, który dodaje także, że w ostatnim czasie prowadzone były rozmowy z szefem pogotowia ratunkowego w Płocku, z którym podpisano porozumienie w sprawie współpracy pogotowia ze strażą w ramach CPR-u. Odbyło się kolejne spotkanie w sprawie przełączenia numeru.
- Poinformujemy społeczeństwo, kiedy już wszystko będzie sprawnie działało – zapewnia Hilary Januszczyk.
Bezpieczne 999
Wtedy pod numerem 112 będzie oczekiwał dyspozytor, zapisywał zgłoszenia i decydował czy na miejsce zdarzenia wysłać karetkę, czy wóz strażacki. W razie potrzeby będzie można dosłać kolejne jednostki. Samochody strażackie wyposażone są w system GPS. Przebieg akcji ratunkowej podlegać będzie bieżącej kontroli.
Policja pośrednio też będzie włączona w ten system. – Policja pilnuje bezpieczeństwa publicznego, a pogotowie i straż bezpieczeństwa powszechnego, czyli my ratujemy życie, zdrowie i mienie obywateli. Ale w przypadku zgłoszenia bójki na ulicach, za pośrednictwem sztywnego łącza powiadomimy policję, która przyjedzie wtedy interweniować – zaznacza Hilary Januszczyk.
Każda rozmowa telefoniczna w CPR-ze już teraz jest rejestrowana. Widoczny jest numer dzwoniącego, również budek telefonicznych. Zapis głosu zgłaszającego przechowywany jest przez określony czas w archiwach. Nie warto próbować głupich żartów.
A na dzisiaj zarówno szef straży jak i pogotowia polecają w razie potrzeby korzystanie ze starych numerów alarmowych. Warto więc zapamiętać, że 999 to pogotowie, 998 - straż, 997 - policja. Oby jeszcze w takim momencie był pod ręką telefon stacjonarny, a nie komórkowy.
Blanka Stanuszkiewicz
Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze