Reklama

Nie było tłoku

11/08/2004 12:15
Kiedy w całym kraju przed zakładami przetwórstwa owoców miękkich działy się dantejskie sceny, w Płocku przed chłodniami Unifreeze i Beko panował spokój. Nikt z przyczepą wiśni nie czekał w kolejce, nikt nie narzekał na ceny. Dlaczego?Przyczyna spokoju okazała się być ekonomicznie prosta: chłodnie przyjmują jedynie owoce kontraktowane, za które zresztą dobrze płacą. W przypadku Unifreeze było to 1,20 zł za kg wiśni, 1,70-2,20 zł za kg truskawki i od 2 do 4 zł za kg malin. Natomiast przyczyną ogólnopolskich owocowych niepokojów była nadprodukcja oraz konkurencyjność wielkich sieci sklepowych w Niemczech, które kupując u nas owoce i ich przetwory, u siebie konsekwentnie dążą do obniżania cen.
Zdaniem prezesa Janusza Majtczaka z Unifreeze w Płocku nie ma dzikiego rynku sprzedaży owoców miękkich (jagodowych): – Na odbiór owoców miękkich zawsze będą u nas mogli liczyć producenci, którzy je kontraktują. Proponujemy dobrą cenę, do niedawna była ona wyższa niż w kraju, gdzie mamy do czynienia z nadprodukcją tych owoców. Jest to wynikiem braku polityki planowania, równoważenia rynku. Mamy do czynienia z nadwyżką podaży nad popytem. Rolnicy na własne ryzyko zwiększają produkcję, ale rynek nie jest tak szybko w stanie jej wchłonąć.
Ostatnio popyt na owoce miękkie wzrósł po wojnie na Bałkanach, kiedy to w ciągu 5 lat eksport zwiększył się dwukrotnie, ale od tamtej pory stanął w miejscu. Unifreeze eksportuje owoce miękkie głównie do Niemiec, USA i Rosji: – Najwięcej sprzedajemy na Zachód,, gdzie 55 % rynku mają duże sieci handlowe. One ze sobą konkurują, panuje tendencja do obniżania cen, a nie ich podwyższania. Nic więc dziwnego, że cena owoców spada. Wszystko weryfikuje rynek, który nie jest w stanie wchłonąć całej produkcji – wyjaśnia prezes Majtczak.
Żeby móc sprzedać firmie swoje owoce, nie wystarczy się do niej zgłosić tuż przed sezonem. W przypadku tej i innych tego typu chłodni współpraca z producentem rozpoczyna się od sprzedaży mu sadzonek preferowanych odmian, przede wszystkim przemysłowych (a w rejonie Płocka dominują np. truskawki deserowe, w rejonie Czerwińska maliny, których odmiany nie odpowiadają potrzebom rynku), które posadzi na minimum półhektarowej plantacji. Kupujący musi wiedzieć, ile owoców wyprodukuje rolnik. Jeżeli producent nastawia się na sprzedaż owoców na targowisku, nie może liczyć na zbyt w zakładzie przetwórczym (gdzie zresztą jest dużo taniej), ponieważ dochodzi wówczas do konfliktu interesów. Po raz kolejny okazuje się, że gospodarka produkcji owoców musi być planowana. W innym przypadku każdego roku będzie powtarzać się sytuacja, że ktoś czegoś nie chce kupić lub płaci za mało.
(eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości