Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w Campushalle z niemieckim SG Flensburg Handewitt 35:28 w trzeciej kolejce grupy B Ligi Mistrzów. Podopieczni Manolo Cadenasa nawiązali walkę z rywalem, ale nie zdołali go pokonać. Kolejna szansa na zdobycie punktów będzie 19 października.
Tylko najwięksi optymiści stawiali przed meczem na zwycięstwo płockiej ekipy, która do meczu we Flensburgu przystąpiła bez kontuzjowanego wcześniej Mariusza Jurkiewicza. Na boisku pojawił się za to nieobecny w spotkaniu z Barceloną Miljan Pušica, którego kontuzja odniesiona podczas treningu w Hiszpanii okazała się mniej groźna, niż wszyscy się spodziewali.
Płocczanie zaczęli znakomicie. Przy wsparciu Marcina Wicharego, po golu Nemanii Zelenovicia, dwóch Dana Racotea i trzech Valentina Ghionei, prowadzili w 6. min 6:1. Potem coś się stało z płocką obroną, zawodnicy zaczęli grać nonszalancko, popełniać błędy, które rywale wykorzystywali z zimną krwią. W 11. min, po trzech kolejnych golach Andersa Eggerta, gospodarze doprowadzili do wyniku 6:7, a po kolejnych trzech bramkach Drasko Nenadicia oraz trafieniach Dana Racotea i Alexandra Tioumentseva w 15. min był pierwszy w tym spotkaniu remis 10:10.
Gospodarze w 23. min prowadzili 15:13, ale potem Orlen Wisła zupełnie przestała bronić dostępu do swojej bramki, Wichary był coraz mniej skuteczny, a zawodnicy z pola popełniali więcej błędów, które zawodnicy z Flensburga zamieniali na bramki. Przez ostatnie pięć minut spotkania Niemcy zdobyli 6, a płocczanie tylko 3 gole. Goście schodzili na przerwę ze stratą 5 bramek.
Niestety po przerwie wcale nie było lepiej. W 32. min nafciarze przegrywali 16:23, ale potem mieli fragment nieco lepszej gry i w 36. min doprowadzili do wyniku 24:20. Wydawało się, że Orlen Wisła złapała wiatr w żagle, tymczasem Flensburg przyspieszył, w bramce świetnie pokazał się Mattias Andersson i w 43. min było już 29:21. Szanse na korzystny wynik dla płocczan malały z każdą sekundą.
Jednak gospodarze za szybko uwierzyli, że mecz już wygrali, bo zaczęli popełniać błędy i ku zaskoczeniu wszystkich w 50. min nasi zawodnicy zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 30:26. W tym momencie trener Ljubomir Vranjes wziął czas.
W 52. min szansę na dalsze zmniejszenie różnicy miał Michał Daszek, który dostał przechwyconą przez Adama Wiśniewskiego piłkę. Ale z sytuacji sam na sam zwycięsko wyszedł Andersson, a rywale zdobyli bramkę z kontry.
Płocczanie nadal walczyli, nie odpuszczali, choć ich szanse na doprowadzenie do wyrównania malały. W 56. min na tablicy był wynik 31:28, ale potem strzelali tylko gospodarze. W tym czasie dwukrotnie rzuty karne obronił Andersson. Orlen Wisła po trzech kolejkach straciła III miejsce w tabeli grupy B Ligi Mistrzów na rzecz SG Flensburg Handewitt.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze