Każdego, kto spodziewał się, że ostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny będzie miała jedynie charakter sentymentalny, pożegnalny, albo, co najwyżej - religijny, musiała zaskoczyć obecna niemal we wszystkich papieskich wystąpieniach troska o sprawy społeczne.I jest to zaskoczenie pozytywne. Bowiem transformacja ustrojowa w kształcie, w jakim od 12 lat aplikuje się ją polskiemu społeczeństwu, pociąga za sobą wysokie koszty w postaci ogromnego bezrobocia, przybierającego rozmiar społecznej katastrofy, narastającego zadłużenia, postępującego ubożenia rodzin z racji niskiej wyceny pracy, niezliczonych afer gospodarczych. Mamy świadomość wzrastającej w związku z tym apatii, poczucia beznadziei i wątpliwości co do tego, czy obrana droga przemian była i jest najwłaściwsza. Dlatego tak budujące dla ludzi dotkniętych ciężarami przemian było papieskie "wiem", wypowiedziane już w mowie powitalnej na lotnisku w Balicach. "Wiem, że wiele polskich rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, wielu bezrobotnych, ludzi w podeszłym wieku ponosi niemałe koszty przemian społeczno – gospodarczych. Pragnę im powiedzieć, że dzielę duchowo ich ciężary i los. Dzielę ich radości i cierpienia, plany i wysiłki zmierzające do budowania lepszej przyszłości. Co dnia wspieram ich w dobrych zamiarach gorącą modlitwą". Możemy czerpać siłę z tej pewności, że o naszych problemach wie Papież i nie milczy, i mówi odważnie do ludzi władzy: "nie można budować szczęśliwej przyszłości społeczeństwa na ludzkiej biedzie, na krzywdzie człowieka, na cierpieniu brata", i apeluje na pożegnanie: "chcę zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli". Trudno nie ucieszyć się z papieskiego wołania o odrodzenie moralne elit politycznych w naszym kraju. Czekamy na nie już 12 lat. W homilii wygłoszonej na krakowskich Błoniach Jan Paweł II zwrócił uwagę na pewne uniwersalne negatywne zjawiska charakteryzujące współczesny świat: rozpowszechnianie materialistycznej i ateistycznej wizji człowieka, eliminacja Boga z kultury i społecznej świadomości narodów, uzurpacja prawa Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia ludzkiego przez manipulacje genetyczne i samowolne określanie granic życia i śmierci, negowanie Dekalogu, odwiecznych wartości moralnych, otwarte występowanie przeciw rodzinie, oddzielenie pojęcia wolności od prawdy i odpowiedzialności. Zjawiska te nazwał Papież dziedzictwem zła, jakie przejął świat po XX wieku i z jakim wkroczył w trzecie tysiąclecie, określił je także mianem hałaśliwej propagandy liberalizmu, jaka nasila się również w naszym kraju. Ostatnie określenie stało się szybko przedmiotem swoistej manipulacji interpretacyjnej, której źródła sięgnęły najwyższych czynników rządowych. Sam premier, wyraźnie ucieszony słowami Papieża, oświadczył bałamutnie w komentarzu radiowym, iż "Jan Paweł II wystąpił z krytyką rynkowego liberalizmu, który chciałby wycofać państwo z gospodarki". No cóż, system, w którym państwo sprawuje kontrolę nad gospodarką, i nie tylko zresztą nad gospodarką, zwykło się nazywać socjalizmem. Wiadomo, że opcja polityczna rządząca dziś Polską żywi do niego szczególne upodobanie i na wszelkie sposoby chciałaby go uzasadnić, mimo oczywistego bankructwa w świecie pod koniec ubiegłego stulecia. Nie dopuszcza też do wiadomości, że socjalizm, jako wyraźnie szkodzący pracownikom i rodzinom, od ponad stu lat jest przedmiotem radykalnej krytyki w nauczaniu Kościoła. Za co? Za to, co nieco zabawnie, ale jakże proroczo, wyraził już w XIX stuleciu Aleksander Fredro: "Socjalizm każdemu nosa równo utrze, bogatemu zrobi to jutro, biednemu pojutrze". Przypomnieć więc na koniec wypada, że Jan Paweł II opowiada się wyraźnie po stronie gospodarki wolnorynkowej, najpełniej dał temu wyraz w encyklice "Centesimus annus" i przypomina nieustannie, że należy budować ją na fundamencie chrześcijańskiego ładu moralnego, z poszanowaniem zasad sprawiedliwości i bezwzględnego szacunku dla człowieka. W Krakowie Papież postawił przed nami zobowiązanie, byśmy w oparciu o tę tradycję wartości budowali nasz kraj, byśmy z odwagą wnieśli ją do Zjednoczonej Europy i ubogacili nią świat.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze