Piątkowy benefis Ryszarda Wolbacha - przy wypełnionej po brzegi sali Teatru Dramatycznego - to był prawdziwy artystyczny kalejdoskop. Bohater wieczoru zaprezentował wszystkie swoje talenty, a przede wszystkim dorobek 40-letniej już pracy twórczej. Na początku było nastrojowo, na końcu z rockowym pazurem.
Wieczór rozpoczął się od widowiska muzycznego „Kolory Nadziei”. W drugiej części programu Ryszarda Wolbacha wspierali zaproszeni goście, zarówno z Płocka, jak i z kraju, z którymi artysta przez lata współpracował. To m.in. grupa Babsztyl, z którą w 1976 roku Ryszard Wolbach rozpoczynał swoją muzyczną karierę. Były też jego najnowsze muzyczne produkcje. Ostatni przebój „Wielki dzień” śpiewała cała sala. W nastrojowy klimat wprowadziła wszystkich muzyczna dedykacja dla Barbary Szafraniec, a potem mini recital olsztyńskiej grupy Czerwony Tulipan. Klimat zmienił Piotr Bukartyk. Swoimi przemowami przed piosenkami rozbawił publiczność do łez.
Były też oczywiście prezenty, podziękowania i wspólne śpiewanie 100 lat, w które włączył się płocki chór Vox Singers. Wcześniej chór śpiewał razem z Harlemem. Niesamowite wrażenie zrobiła nowa wersja hitu „Kiedy góral umiera”. Usłyszeliśmy też inne przeboje Harlemu. W tej części benefisu Ryszard Wolbach pokazał rockowy pazur. Miał też wielki wjazd na scenę przepiękną Suzuki Intruder. Taką niespodziankę przygotowali artyście płoccy motocykliści z grupy Poziom X i fundacji Moto Eskadra. A pełną relację z imprezy zamieścimy we wtorkowym wydaniu „Tygodnika Płockiego”. BeeS
fot. Rafael Dominik
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze