Reklama

Nareszcie!

20/10/2020 15:30

Nietrudno zgadnąć co mam na myśli! Nie sposób pominąć tak sensacyjnego wydarzenia, jak pierwsza wygrana reprezentanta (dobrze, niech będzie reprezentantki) naszego pięknego kraju w turnieju wielkoszlemowym. W singlu, bo w deblu i mikście już się zdarzało... Kiedy ostatni raz polski sportowiec sprawił nam tak radosną niespodziankę? Myślę, że jest tylko jeden kandydat. Wojciech Fortuna ze swoim złotym medalem olimpijskim w skokach narciarskich. I tak się składa, że też miał wówczas dziewiętnaście lat... Ale to było prawie pół wieku temu! I ten styl... Fortuna, myślę że można tak powiedzieć, wykorzystał maksymalnie znaczenie swojego nazwiska. Oddał jeden „kosmiczny” skok i to wystarczyło (drugi był raczej mizerny). Iga Świątek musiała wygrać siedem meczów z rzędu. Zrobiła to w stylu nie oglądanym w turnieju tej rangi. Żadna z rywalek nie ugrała więcej niż pięć gemów! Masakra! Tak sobie myślę, jakie wydarzenie w sporcie mogłoby  sprawić mi jako kibicowi więcej radości? I odpowiedź jest tylko jedna: mistrzostwo świata naszych orłów w piłce nożnej! Raz było blisko... Gdyby mecz z Niemcami w siedemdziesiątym czwartym został rozegrany na boisku piłkarskim, a nie na jeziorze, to kto wie... Można by tu podać poważne argumenty na poparcie tezy, że wygraliby ten mecz i finał z Holendrami także. Kiedyś na tym miejscu je przytaczałem, zatem nie będę się powtarzał...
Wróćmy do wieku naszej nowej gwiazdy. Tak się składa, że u nas sportowcy jakby dłużej dojrzewają niż w innych krajach. I to nie tylko tych leżących bliżej równika, ale choćby w Skandynawii... U nas piłkarz dwudziestokilkuletni uchodzi za młodego zdolnego. Dobrze się zapowiada! Kiedyś jedna z największych gwiazd rodzimego futbolu, Włodzimierz Lubański debiutował w reprezentacji w wieku szesnastu lat (i w tym debiucie strzelił Norwegom bramkę!). Dziś jego rówieśnicy „błyszczą” w reprezentacjach juniorskich, których się namnożyło nad podziw, walczą o punkty w rozmaitych imprezach dla małolatów, a potem jakoś szybko gasną, zanim zdążą na dobre rozwinąć skrzydła. Niewątpliwie mamy do czynienia z błędem w systemie, bo przecież Polacy nie dojrzewają później niż Niemcy czy Anglicy. Z wyjątkiem dojrzałości piłkarskiej, czy szerzej - sportowej. Choćby skoczkowie narciarscy... Co się dzieje z tymi, którzy zdobywają medale mistrzostw świata juniorów, złotych nie wyłączając, a potem toną w przeciętności? Dlatego sukces Igi Świątek cieszy podwójnie. Może inni pójdą tą drogą?

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości