Reklama

Namalować niewidzialne

01/08/2013 08:16
Do 18 sierpnia w Płockiej Galerii Sztuki będzie gościć wystawa zmarłego przed rokiem artysty – malarza Jerzego Mierzejewskiego. Prezentowane na niej obrazy i rysunki pochodzą z różnych okresów jego twórczości.
Jerzy Mierzejewski był malarzem i pedagogiem – wykładowcą Szkoły Filmowej w Łodzi, twórcą filmów dokumentalnych, scenariuszy i prac teoretycznych. Przez wiele lat – dziekanem Wydziału Operatorskiego i Wydziału Reżyserii Filmowej. Uczył rysunku i zagadnień plastyki w filmie. Urodził się 13 lipca 1917 roku w Krakowie. Zmarł 14 czerwca 2012 roku w Warszawie. Tworzył nastrojowe pejzaże i portrety. Swoje obrazy wystawiał w wielu galeriach w kraju i za granicą, m.in. w Los Angeles, Amsterdamie, Dusseldorfie, Krakowie, Łodzi i Warszawie.
Na wystawie w Płockiej Galerii Sztuki można zobaczyć: autoportrety, portrety rodzinne, pejzaże ilustrujące różne etapy twórczości artysty: od najwcześniejszych, po prace z lat 70.–90. XX wieku, w których pojawia się niezwykła czystość koncepcji, oszczędna kompozycja, a także specyficzna faktura nierówno nakładanej gęstej farby i ostatnie wielkoformatowe płótna, na których powtarzają się motywy ogrodu, okna czy rzeki. Większość prac utrzymana jest w bardzo stonowanej kolorystyce.
– Jego obrazy cechuje szlachetna prostota. Są jakby z innego porządku czasowego. Emanująca z nich cisza i ukojenie są podszyte metafizycznym niepokojem. Więcej – nie bardzo wiemy czy mamy do czynienia ze światem rzeczywistym, czy ze światem wywiedzionym z pragnień i marzeń sennych – napisał w katalogu towarzyszącym wystawie przyjaciel artysty, Maciej Mazurek, który przyjechał na otwarcie ekspozycji do Płocka. Towarzyszyli mu m.in. syn artysty – reżyser Rafał Mierzejewski i jego córka – scenograf i malarka Gabriela Mierzejewska. Anna Szyjkowska-Piotrowska porównała płótna Mierzejewskiego do sztuki filmowej: – Człowiek a raczej ludzki wymiar odczuwany jest w każdym z płócien Mierzejewskiego. (...) Często zobaczymy postać wpisaną w krajobraz. Oglądając pejzaże, a także wnętrza pracowni lub innych pomieszczeń, można też doznać specyficznego odczucia, używanego w sztuce filmowej, kiedy widzimy jakieś miejsce i budowane jest w nas wrażenie, że ktoś tu przed chwilą był – czytamy w katalogu wystawy.
Jerzy Mierzejewski wyznał w jednej z rozmów, że prawdziwe malowanie zaczęło się u niego w latach 70. Wtedy miał poczucie, że zaczął malować niewidzialne. Cezurą była śmierć ukochanego brata. Jego obrazy, również ze względu na oszczędną kolorystykę (stłumione, chłodne, blade odcienie) emanują spokojem, budzą tęsknotę za czymś do końca nieokreślonym. Warto przyjrzeć się też obrazom „autotematycznym”, na których autor zagląda do pracowni malarskiej. – Artysta wierzył w posłannictwo sztuki, która swym „głosem milczenia” powinna pobudzać w ludziach wiarę w istotę ludzką i otaczające ją tajemnice. Zawężał środki artystycznego wyrazu, wybierał z palety barw odcienie bieli, blade błękity i zielenie. Czynił tak, by jego syntetyczne, ale pełne zadumy i melancholii obrazy w prosty sposób przemawiały do odbiorcy i skłaniały do refleksji nad tajemnicą życia i śmierci – powiedziała dyrektor Płockiej Galerii Sztuki, Alicja Wasilewska. Obok płócien Jerzego Wasilewskiego w Galerii Kreski są też jego rysunki (niektóre – szkice do obrazów), utrzymane w bardziej zdecydowanej kolorystyce.
Wystawę będzie można oglądać do 18 sierpnia.     (lesz)
fot. Płocka Galeria Sztuki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości