Od dziecka miała za dużo energii. Najlepiej czuła się wtedy, gdy miała przed sobą wyzwanie. Bieganie, także na bardzo długich dystansach, wspinanie się, nie tylko na ściance, także w górach, jazda na rowerze, to główne zajęcie podczas urlopu i niemal w każdy weekend. Kiedyś z przyjaciółmi, dziś także z trójką swoich dzieciaków, którym zaszczepiła aktywny tryb życia. Najbliższy ważny test w życiu Renaty Ciskiej, to start w Rykowisku, w biegu na dystansie 108 km.
Dzieciństwo wspomina jako czas, kiedy miała stanowczo za dużo energii, która musiała gdzieś znaleźć ujście. Pochodzi ze sportowej rodziny, tata grał w piłkę nożną w Wiśle, podobnie jak brat, siostra w piłkę ręczną. A Renata zaliczała kolejne trzepaki w okolicy, wchodziła na każde drzewo, słowem musiała być stale w ruchu. W życiu dorosłym praktycznie nic się nie zmieniło, choć musi przyznać, że były takie momenty, że zajmowała się czymś innym niż sport.
– Przerwę w uprawianiu aktywności miałam po ślubie i potem, gdy urodziłam najstarszego syna (dziś ma 12 lat) i bliźniaków: córeczkę i syna, dziś już 9-letnich. Kiedy byli mali, to im poświęcałam cały czas. Ale potem stawali się coraz bardziej samodzielni, rozwiodłam się z mężem i wróciłam do biegania. Teraz wspinamy się, biegamy, jeździmy na wycieczki razem – zaczyna opowieść Renata Ciska.
Najpierw wróciła do biegania, a przed pięcioma laty zaczęła się wspinać, najpierw na ściankach, potem w plenerze, na skałkach. A kiedy doszło już do połączenia biegania i wspinaczki, to naturalną koleją rzeczy były biegi przeszkodowe. To okazało się najciekawsze i dziś można powiedzieć, że jest specjalistką, razem z dzieciakami w tej dziedzinie.
– Pasjonuję się wieloma rzeczami, pewnie dlatego w niczym nie jestem najlepsza. Ale taka świadomość wcale nie jest mi potrzebna. Dziś mam prawie 40 lat i doskonale zdaję sobie sprawę, że mistrzostwa nie zdobędę, bo musiałabym z czegoś zrezygnować, specjalizować się w jednej dziedzinie, ale mam za to doskonałą zabawę – mówi rozbrajająco.
Rykowisko w rezerwacie Dąbrowa
I na dowód, że nie ma zamiaru z niczego rezygnować, opowiada o swoim największym aktualnie wyzwaniu, pokonaniu 29 sierpnia trasy na Rykowisku.
Jola Marciniak
fot. archiwum Renaty Ciskiej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze