Reklama

Największym życiowym wyczynem Renaty Ciskiej było wejście na Matterhorn. Nie może usiedzieć w jednym miejscu…

25/08/2020 18:34

Od dziecka miała za dużo energii. Najlepiej czuła się wtedy, gdy miała przed sobą wyzwanie. Bieganie, także na bardzo długich dystansach, wspinanie się, nie tylko na ściance, także w górach, jazda na rowerze, to główne zajęcie podczas urlopu i niemal w każdy weekend. Kiedyś z przyjaciółmi, dziś także z trójką swoich dzieciaków, którym zaszczepiła aktywny tryb życia. Najbliższy ważny test w życiu Renaty Ciskiej, to start w Rykowisku, w biegu na dystansie 108 km.

Dzieciństwo wspomina jako czas, kiedy miała stanowczo za dużo energii, która musiała gdzieś znaleźć ujście. Pochodzi ze sportowej rodziny, tata grał w piłkę nożną w Wiśle, podobnie jak brat, siostra w piłkę ręczną. A Renata zaliczała kolejne trzepaki w okolicy, wchodziła na każde drzewo, słowem musiała być stale w ruchu. W życiu dorosłym praktycznie nic się nie zmieniło, choć musi przyznać, że były takie momenty, że zajmowała się czymś innym niż sport.
– Przerwę w uprawianiu aktywności miałam po ślubie i potem, gdy urodziłam najstarszego syna (dziś ma 12 lat) i bliźniaków: córeczkę i syna, dziś już 9-letnich. Kiedy byli mali, to im poświęcałam cały czas. Ale potem stawali się coraz bardziej samodzielni, rozwiodłam się z mężem i wróciłam do biegania. Teraz wspinamy się, biegamy, jeździmy na wycieczki razem – zaczyna opowieść Renata Ciska.
Najpierw wróciła do biegania, a przed pięcioma laty zaczęła się wspinać, najpierw na ściankach, potem w plenerze, na skałkach. A kiedy doszło już do połączenia biegania i wspinaczki, to naturalną koleją rzeczy były biegi przeszkodowe. To okazało się najciekawsze i dziś można powiedzieć, że jest specjalistką, razem z dzieciakami w tej dziedzinie.
– Pasjonuję się wieloma rzeczami, pewnie dlatego w niczym nie jestem najlepsza. Ale taka świadomość wcale nie jest mi potrzebna. Dziś mam prawie 40 lat i doskonale zdaję sobie sprawę, że mistrzostwa nie zdobędę, bo musiałabym z czegoś zrezygnować, specjalizować się w jednej dziedzinie, ale mam za to doskonałą zabawę – mówi rozbrajająco.

Rykowisko w rezerwacie Dąbrowa
I na dowód, że nie ma zamiaru z niczego rezygnować, opowiada o swoim największym aktualnie wyzwaniu, pokonaniu 29 sierpnia trasy na Rykowisku. 

Reklama

Jola Marciniak
fot. archiwum Renaty Ciskiej

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości