Reklama

Najważniejsza jest stabilizacja

24/07/2013 10:42
W najbliższą niedzielę o godz. 15.45 piłkarze nożni Wisły Płock, podopieczni trenera Marcina Kaczmarka wybiegną na boisko, by po roku przerwy znów walczyć o punkty na zapleczu ekstraklasy. – Oczywiście będziemy grać o najwyższe cele, ale bez szaleństw, najważniejsza jest teraz stabilizacja – mówi prezes klubu Jacek Kruszewski.
Zespół piłkarzy nożnych ostatni swój mecz w ekstraklasie rozegrał w maju 2006 roku, po którym spadł do I ligi. Potem było już coraz gorzej, kiepska postawa piłkarzy i dwa spadki do niższej klasy rozgrywkowej. O tym sprzed roku wszyscy chcą jak najszybciej zapomnieć, powtarzając jak mantrę: „nigdy więcej II ligi”. Atmosfera była fatalna, kasa pusta, brak sponsorów i żadnej nadziei na przyszłość.
Ciężka praca zarządu klubu przyniosła efekty i dziś Wisła jest już w zupełnie innym miejscu niż przed rokiem, czy nawet dwoma laty. Można z całą pewnością stwierdzić, że zatrudnienie młodego trenera Marcina Kaczmarka było pierwszą, mającą pozytywne skutki decyzją zarządu.
Jaki był miniony sezon, kibice doskonale pamiętają i nie ma co do niego wracać, najważniejsze, że został zakończony sukcesem. I to nie tylko sportowym, także wizerunkowym. Wisła nie jest już odbierana tak negatywnie, jak to było jeszcze kilka miesięcy temu. Odzyskała zaufanie kibiców, jest szansa, że przyciągnie sponsorów.
Oczywiście dopiero teraz rozpoczyna się ciężka praca ze świadomością, że ten sezon powinien być inny niż poprzednie. Zawodnicy muszą grać, zdobywać punkty, zajmować możliwie wysokie miejsce w tabeli, a zarząd znaleźć źródło sponsorowania poza budżetem miasta, bo bez tego nie ma szans na rozwój. A przecież nikt sobie nie wyobraża, że Wisła nie wróci w niedalekiej przyszłości do ekstraklasy, ewentualny spadek do II ligi – to byłaby nieodwracalna tragedia dla klubu i prawdopodobnie jego koniec.
Płoccy kibice nie są pesymistami i wierzą, że klub będzie walczył o najwyższe cele, a nie o utrzymanie. W okresie przygotowawczym do nowego sezonu piłkarze mieli bardzo dobre warunki do pracy, całkowity spokój i możliwość poświęcenia się tylko treningom.
– Zespół został wzmocniony trzema nowymi piłkarzami, prawdopodobnie do drużyny dojdzie jeszcze jeden zawodnik, nikt nie narzeka na zdrowie, kontuzji nie ma, słowem wszystko układa się jak należy – zapewnia Kruszewski. – Rozegraliśmy trzy sparingi i wszystkie zakończyły się sukcesami. Najważniejszy był mecz z Widzewem. Chciałbym przypomnieć, że ostatni raz z drużyną z ekstraklasy wygraliśmy w maju 2006 roku. Rywalem była wtedy Arka Gdynia i choć pokonaliśmy ich 1:0, to spadliśmy do I ligi. Ale nie wynik jest najważniejszy tylko ocena, że nie był to przypadek. Wszyscy chwalili nas za postawę, pozytywnie pisano o nas także na łódzkich portalach internetowych. To daje nadzieję, że trener dobrze przygotował zespół do rozgrywek. Nam nie pozostaje nic innego, jak czekać na pierwszy mecz i przekonać się, czy ten optymizm jest uzasadniony.
Ci trzej nowi piłkarze, o których mówił prezes Kruszewski, to: były pomocnik Radomiaka Piotr Wlazło, obrońca Zawiszy Bydgoszcz i Stomilu Olsztyn Cezary Stefańczyk oraz zawodnik, który w poprzednim sezonie grał w ŁKS-ie i Zawiszy Paweł Kaczmarek.
Nie tylko płoccy sympatycy piłki nożnej patrzą z optymizmem w przyszłość. Jak wiadomo, transmisje meczów I ligi będzie przeprowadzać telewizja Orange Sport. Trzy pierwsze pojedynki Wisły będą na żywo pokazane na ekranie, a to może tylko oznaczać, że fachowcy widzą potencjał w zespole i czekają na niespodziankę, jaką może sprawić beniaminek. Oby mieli rację.
Jola Marciniak
fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości