Reklama

Najlepsze 4 godziny dnia

07/10/2004 17:52
– W Wyszogrodzie nie ma gdzie spędzać wolnego czasu. Jest jeden pub. Ale wystarczy, że posiedzę w nim 15 minut i cały przesiąkam dymem papierosowym – opowiada Paweł Bratkowski. Woli więc przyjść do klubu środowiskowego, w którym jest gospodarzem. Choć z drugiej strony coraz trudniej znaleźć na to czas, bo chodzi do maturalnej klasy w „Elektryku” w Płocku. Krzyś z kolei ma 8 lat i też przychodzi do klubu, mieszczącego się przy ul. Rębowskiej. I tak dzień w dzień, na kilka minut przed otwarciem, zbiera się przed zamkniętymi drzwiami spora grupa uczniów z miejscowych szkół.W Wyszogrodzie nie ma Domu Kultury, kina, teatru. Pozostają puste ulice i park, w którym przesiaduje różne towarzystwo. I nagle pojawia się klub środowiskowy. Początki jak zwykle bywają trudne. Od dwóch miesięcy gromada w wieku od 7 do 20 lat systematycznie się jednak powiększa. Jedni wchodzą, inni wychodzą. Tu jest komputer, telewizja, „piłkarzyki”. Tworzą się kolejki do bilarda, choć sprzęt jest stary i wadliwy. Dla porządku trzeba było więc wprowadzić zasady. Komu się one nie podobają, nie musi tu przychodzić. W klubie nie można przeklinać, ani palić. Młodsi mogą grać w bilard od 18.00 do 19.00. W ten sposób rozwiązano narastające konflikty.
Rok temu, kiedy klub został oddany przez gminę, budynek był wyremontowany. Wystarczyło kilka miesięcy użytkowania, a pomieszczenia uległy dewastacji. Zmienili się jednak opiekunowie, przyszedł czas na nowy porządek. Obecnie z młodzieżą pracują tu pedagodzy: Teresa Kondera i Anna Lenczewska.
– To nie jest miejsce na odrabianie lekcji. To raczej propozycja na spędzenie wolnego czasu w gronie rówieśników. Żeby jednak klub służył nam jak najdłużej, musieliśmy przekonać młodzież, że musi o niego dbać – mówią opiekunki.
Nie było innego wyjścia, jak zakasać rękawy i wziąć się do odnawiania trzech pokoi, w których ściany były czarne od śladów butów, odpryskiwała farba i odlatywał tynk. Każdy przyniósł z domu farby, gąbki i pędzle. Dzieci wspólnie odnawiały swój klub, teraz wiedzą, ile pracy trzeba włożyć w remont. Dodatkowo na ścianach pojawiły się wystawy prac plastycznych, pamiątki z wycieczek, gazetki ścienne, fotografie. Zrobiło się naprawdę przytulnie.
W klubie swoje miejsce znalazła też sekcja taneczna. Zespół założyły Monika Głowacka i Paulina Walczak z I b gimnazjum, oraz Klaudia Bogiel Martyna Szost i Ola Rosińska z VI b Szkoły Podstawowej. – Do tej pory próbowałyśmy na korytarzach szkolnych. Potem wpadłyśmy na pomysł, żeby tańczyć w klubie – relacjonują dziewczyny. Prowadzące klub opiekunki wyraziły na to zgodę. Pomogły dziewczynom w kompletowaniu strojów na występy. Dziewczyny zaś same zaczęły opracowywać układy taneczne. Na swoim koncie mają już występy przed pracownikami Urzędu Gminy, jak również podczas imprez organizowanych przez klub. – Na razie jakoś sobie radzimy, choć przydałby się nam instruktor, który mógłby nam pokazać nowe kroki – rozmarzyły się dziewczyny, które mają coraz większy zapał do prób i do tego, by występować poza granicami Wyszogrodu.
Klub środowiskowy w Wyszogrodzie to nie tylko codzienne spotkania doskonale się znającej grupy młodych ludzi. Dzieci pojechały też na wycieczkę do Warszawy. Taki prezent zafundował im Urząd Gminy. Mogły nie tylko zwiedzać stolicę, ale też obejrzeć w kinie Shreka. Dwa razy odbyły się też ogniska, w tym jedno integracyjne z klasą V a ze Szkoły Podstawowej w Wyszogrodzie. Zabawa była przednia. Najbardziej wszyscy pamiętają wybory króla i królowej lata. A zostali nimi wtedy Marta Tępczyk i Wojtek Biernat. Z okazji pożegnania lata odbyła się dyskoteka z przerywnikiem artystycznym w wykonaniu dziewczęcej sekcji tanecznej. -Dyskotekę zorganizowaliśmy w Domu Strażaka. Mogli przyjść na nią wszyscy chętni mieszkańcy Wyszogrodu, wystarczyło tylko wpłacić złotówkę, dzięki temu pokryliśmy koszty wypożyczenia sprzętu od pana Pielacińskiego – tłumaczy Paweł Bratkowski. Dyskoteka się udała, ale na koniec młodzież nie zapomniała o obowiązkach i sprzątnięciu obiektu. Zarząd klubu snuje już plany na kolejnych imprez.
– Pracujemy wspólnie. Podsuwamy dzieciom pomysły, słuchamy ich propozycji. Nasza młodzież jest bardzo dobra, tylko trzeba dać jej szansę – twierdzi Teresa Kondera. Wokół niej gromadzą się młodsze dzieci. „Starszyzna” ogląda mecze, gra w bilard. Szczęściarz przy komputerze bawi się programami komputerowymi, z których pewnie nigdy nie skorzystałby w domu. Do godziny 21.00 klub wciąż tętni życiem. Potem do następnego dnia zamiera. Codziennie od 17.00 nie trzeba już włóczyć się po ulicach. Jest w końcu jedno przyjazne miejsce dla młodych w Wyszogrodzie.

tekst i fot. BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości