Nie brakowało chętnych do udziału w corocznych Dniach Bezpieczeństwa Pracy i Ochrony Zdrowia w Grupie ORLEN. Dobra kuchnia, różnego rodzaju pokazy, a do tego ciekawe warsztaty i strefa relaksu przyciągały wszystkich jak magnes. Takie atrakcje czekały w środę na pracowników PKN ORLEN. Wzięli w nich udział także zagraniczni pracownicy, którzy zatrudnieni są przy budowie Olefin III.
- W ten sposób tradycyjnie podsumowaliśmy nasze całoroczne działania - mówi Agnieszka Szychowska, starszy specjalista BHP w biurze BHP PKN ORLEN. I dodaje, że to największe działanie promujące kulturę bezpieczeństwa, jak również bezpieczne zachowania wśród pracowników PKN ORLEN i spółek oraz kontraktorów, którzy na co dzień przebywają na terenie obiektów PKN ORLEN. Co roku takie spotkania organizowane są tam, gdzie znajdują się największe skupiska pracowników grupy kapitałowej ORLEN. Mowa o Płocku, Włocławku, Warszawie i Gdańsku.
- Przy okazji tych spotkań promujemy zdrowy styl życia, choćby poprzez zdrowe odżywianie czy strefy sportowe – tłumaczą organizatorzy. Nie brakuje też ciekawych atrakcji związanych m.in. z bezpieczeństwem. ORLEN Ochrona promowała np. samoobronę. Na stoiskach wystawców z branży BHP pojawił się natomiast trenażer przestrzeni zamkniętych, a pracownicy mogli sprawdzić reakcję organizmu w przestrzeni zamkniętej i ograniczonej.
To były tylko pokazy, ale na co dzień pracownicy realizują też szereg szkoleń obligatoryjnych, jak i dodatkowych z zakresu BHP. - Realizują je w ramach obowiązków służbowych. Dodatkowo ich przełożeni, zgodnie z naszymi wewnętrznymi regulacjami, systematycznie powadzą działania promujące kulturę bezpieczeństwa już bezpośrednio na instalacjach – mówi Agnieszka Szychowska, starszy specjalista BHP w biurze BHP PKN ORLEN.
Wśród uczestników pikniku spotkaliśmy również obcokrajowców zatrudnionych przy budowie instalacji Olefiny III, jednej z największych inwestycji w Europie, realizowanej w PKN ORLEN. Mieli okazję nie tylko zintegrować się z Polakami, ale też spróbować specjałów polskiej kuchni.
Polska kuchnia smakuje dobrze
Alberto Gonzales Barroso przyjechał do Płocka z Hiszpanii. Udało mu się już zaaklimatyzować w naszym mieście. Chwali zarówno przyjaznych mieszkańców, jak i uroki Płocka. - Jestem mile zaskoczony. Nie wiedziałem, że Polacy są tacy pozytywni, przyjaźni i uprzejmi dla obcokrajowców. A w Płocku najbardziej podoba się widok na Wzgórze Tumskie, Wisłę. Chętnie zaglądam też na starówkę, gdzie nie brakuje restauracji i kawiarni – tłumaczy.
Powoli uczy się także języka polskiego. Przyznaje, że nie jest to proste zadanie. Jedno słowo opanował jednak do perfekcji i przydaje mu się ono zarówno w pracy, jak i w wolnym czasie. To słowo „dobrze”. Przydało mu się ono również w rozmowie z naszym redaktorem, bo okazało się, że dobrze smakował serwowany podczas pikniku żurek, jak i chleb ze smalcem. I o ile żurek był dla Hiszpana czymś nowym, tak chleb ze smalcem wcale go nie zaskoczył. - Mamy coś podobnego i u nas – zdradza Alberto.
Smakołyki polskiej kuchni docenia też Gireeh Kumar Krihna Kurup. Przyleciał do Polski aż z Indii. To była długa podróż. Zajęła mu wraz z przesiadkami aż 13 godzin. W Polsce, jak i w ogóle w Europie jest po raz pierwszy. Od 8 lat pracuje dla Hyundai Engineering. Do tej pory wyjeżdżał jednak tylko na Bliski Wschód. Co go zaskoczyło w naszym kraju? Chłód. Dodajmy jednak, że trafił do Polski na przełomie marca i kwietnia. Od tego czasu Gireeh zdążył już dobrze poznać polską zmienną pogodę, zwyczaje i oczywiście kuchnię. Ale nie ma też problemu, gdy chce ugotować coś ze swoich rodzinnych stron. - W supermarketach można kupić potrzebne mi podstawowe produkty. Robię też zakupy w sklepie „Little India”. Ceny w Polsce są właściwie takie jak u nas. Nie jest drogo. Brakuje mi jednak świeżych produktów, warzyw i owoców – tłumaczy obcokrajowiec. Dodaje jednak, że warto próbować polskiej kuchni, bo jest zaskakująco dobra. A ostatnio w pracowniczym campie króluje podobno polski grill.
Przypomnijmy, że mamy obecnie ponad 1000 pracowników z innych krajów. Przy budowie Olefin III w PKN ORLEN zatrudnia ich Hyundai Engineering. - Jesteśmy międzynarodowym środowiskiem. Staramy się szerzyć kulturę związaną nie tylko z bezpieczeństwem, jak i tę powszechną – zaznacza Paweł Pietrusiński, kierownik działu BHP w konsorcjum Hyundai Engineering.
A jak wygląda codzienna praca w tym międzynarodowym składzie? - Jeśli chodzi o komunikację, to w głównej mierze korzystamy z języka angielskiego. Jest to język kontraktowy. Ale język polski również jest powszechnie używamy, bo mamy też na budowie wielu Polaków – tłumaczy Paweł Pietrusiński.
Pracownikom zdarza się spędzać czas wspólnie również po godzinach pracy. Międzynarodowe zespoły spotykają się m. in. na meczach piłki nożnej czy siatkówki. Niektórzy grają też w squasha lub jeżdżą na rowerach. - To obecnie normalne, że granice się zacierają, mamy większą wymianę i rotację pracowników. Zresztą to żadna nowość. Polacy również wyjeżdżają do pracy za granicę. Tam żyją i mieszkają. Po moich doświadczeniach wiem, że warto się poznać, nie mieć uprzedzeń i wspólnie działać – dodaje specjalista.
BS
fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze