Reklama

Nafciarze samodzielnym liderem

14/11/2012 10:22
Był to mecz w zasadzie tylko o prestiż i I miejsce w tabeli. I chociaż nie ma on większego wpływu na końcowe rozstrzygnięcia Superligi, bo przed obydwiema ekipami będzie jeszcze przynajmniej pięć takich spotkań, to jakże cieszy bezapelacyjne zwycięstwo naszych zawodników.
Od kilku dni kibice nie mówili o niczym innym, tylko o pojedynku na szczycie tabeli. Dzień przed spotkaniem, przez 4 godziny, przygotowywali do 1 w nocy oprawę meczu i przyznać trzeba, że stanęli na wysokości zadania, za co zostali nagrodzeni oklaskami przez zgromadzoną w płockiej hali widownię. A na trybunach zasiadło 5,5 tys. widzów, żadne miejsce nie było wolne, a sympatycy stali nawet w przejściach.
Wisła przegrała z Vive sześć kolejnych spotkań, czyli wszystkie w poprzednim sezonie. Trudno się zatem dziwić, że to kielczanie byli faworytami spotkania, to oni mieli więcej atutów, wyrównanych zawodników na każdą pozycję i znakomitych bramkarzy.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, żadna z drużyn nie zdołała uzyskać większej przewagi niż dwa gole. Oba zespoły grały bardzo dobrze w obronie. Przewaga Wisły w tej części spotkania była minimalna, a goście tylko raz, w 11. min prowadzili jedną bramką. Przez resztę pierwszej połowy były albo remis, albo prowadzenie gospodarzy.
Nie wiadomo, jaki byłby przebieg spotkania, gdyby w bramce Wisły nie stanął Marin Sego, który dokonywał cudów zręczności, by wybić rywali z rytmu. Przyznać trzeba, że mu się to wiele razy udawało i to on zbierał najgłośniejsze oklaski.
Przez pierwsze 10 min. po przerwie mecz był nadal wyrównany. W 41. min. obie drużyny miały na swoim koncie po 21 goli. Potem dzięki świetnym paradom Marina Sego Wisła wykorzystała sześć sytuacji i w 48. min. doprowadziła do wyniku 27:21. Vive próbowało gonić rywali, ale płocki bramkarz był nie do pokonania. Największa różnica bramek była w 53. min, kiedy to płocczanie wygrywali 31:23. Kibice na trybunach rozpoczęli taniec radości. Wiedzieli, że Wisła nie da się pokonać i przerwała fatalną passę sześciu kolejnych przegranych meczów. Pierwszy mecz w sezonie 2012/2013 zakończył się zwycięstwem Nafciarzy.
W płockiej drużynie na pochwałę zasługują wszyscy zawodnicy. Obok Marina świetnie spisał się Marcin Wichary, który obronił dwa rzuty karne wykonywane przez Ivana Cupića. Obydwa były w niezmiernie ważnych momentach meczu. Bardzo ciężko na boisku pracowali Bostjan Kavas, Nikola Eklemović i Petar Nenadić. Nie można zapomnieć o Mohamedzie Toromanoviću, który pokazał innym kołowym w kraju, na czym polega gra doświadczonego zawodnika na tej pozycji. Nie można nie zauważyć skrzydłowych: Adama Wiśniewskiego, Valentina Ghionei i Ivana Nikcevicća. Tam, gdzie trzeba, byli Michał Kubisztal i Adam Twardo. Może mniej widać było Pawła Paczkowskiego, ale jest on młodym piłkarzem. To był mecz, który długo się będzie wspominać, przynajmniej do pojedynku rewanżowego w Kielcach.
Po meczu trener kielczan Bogdan Wenta nie żałował pochwał płockiej ekipie. – Gratuluję zespołowi Wisły. Z przebiegu meczu widać było, że przegraliśmy z lepszym dziś zespołem i to lepszym pod każdym względem, począwszy od bramkarza. Płocczanie ułożyli sobie grę, byli skuteczniejsi i bardziej zdeterminowani. Nie mieliśmy żadnych argumentów. Myślę, że moi zawodnicy uwierzyli, że są faworytami, bo z takimi nazwiskami nie mogli przegrać w polskiej lidze. A jednak nazwiska nie grają i nie muszę dodawać, że ta porażka jest dla nas trudna w każdym aspekcie.
Dumny ze swoich podopiecznych był Lars Walther, trener Wisły:
– Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się do meczu i to przyniosło rezultaty. Nic nas nie zaskoczyło, wiedzieliśmy, co robić, wykazaliśmy się boiskową mądrością. Na uznanie zasługuje postawa naszego bramkarza Marina Sego, który zagrał fantastyczny mecz. Brawa także dla Marcina Wicharego, który obronił dwa rzuty karne w bardzo ważnych dla nas momentach. Najważniejsze, że drużyna wygrała i to przy wspaniałym dopingu.
– Chciałbym podziękować przede wszystkim publiczności. Zagraliśmy dziś bardzo dobre zawody, ale to tylko jeden mecz, kolejne, równie ważne są jeszcze przed nami. Musimy patrzeć do przodu i dalej pracować. To spotkanie przekonało nas, że jesteśmy na dobrej drodze – powiedział Nikola Eklemović, rozgrywający Wisły:

Wisła: Sego, Wichary – Eklemović 2, Wiśniewski 3, Kubisztal 3, Kavas 2, Ghionea 5, Twardo, Toromanović 4, Paczkowski 1, Nenadić 7, Nikcević 3, Ilyes.
Vive: Szmal, Losert – Grabarczyk 1, Jurecki 3, Tkaczyk 1, Olafsson, Jachlewski 1, Strlek 7, Stojković 1, Lijewski 2, Buntić 1, Musa 1, Zorman 2, Rosinski, Cupić 4.
Pozostałe wyniki: Chrobry – Kwidzyn 25:26, Stal – Azoty 26:26, Pogoń – Miedź 27:18, Piotrkowianin – Zagłębie 32:26, Czuwaj – Powen 26:25.

Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości