Reklama

Nafciarze nadal bez sukcesu

25/05/2016 08:02
W ostatni weekend sezonu płocczanie pojechali do Warszawy, by zdobyć Puchar Polski. Przynajmniej takie było założenie. Chodziło także o to, by wywalczyć trofeum na pożegnanie z Manolo Cadenasem. Sukces chciało obejrzeć około 2 tys. widzów. Niestety, w finale znów grały dwie najlepsze polskie drużyny, ale jak zawsze wygrało Vive.
W przeddzień spotkania finałowego na Torwarze rozegrane zostały dwa półfinałowe pojedynki. Zgodnie z założeniami przedmeczowymi spotkania wygrali faworyci. Orlen Wisła pokonała Górnika Zabrze 29:27.
Organizatorzy rozsadzili kibiców drużyn po dwóch stronach hali. Doping był znakomity, skutecznie motywował piłkarzy do gry. Ale między kibicami siedzieli też przypadkowi widzowie, którzy chyba nie do końca rozumieli, co dzieje się na parkiecie. A działo się bardzo dużo.
Zaczęło się nieźle. W 7. min, po drugim golu Dimitri Żytnikowa i po dwóch bramkach Michała Jureckiego, był remis 2:2. Potem jednak, głównie dzięki Sławomirowi Szmalowi, rywale doszli do głosu i w 13. min prowadzili 7:2, na dodatek wciąż powiększając przewagę. Wbrew zapowiedziom Orlen Wisła nie zostawiła serca na parkiecie. Piłkarze zachowywali się, jakby zapomnieli co to za mecz. Brakowało walki, zaangażowania, a to bardzo nie podobało się sympatykom piłki ręcznej.
I połowa pojedynku zakończyła się wynikiem 12:19. Wówczas nawet najwierniejsi kibice przestali wierzyć, że chociaż ten jeden raz na zakończenie sezonu podopieczni Manolo Cadenasa podniosą w górę ręce w geście zwycięstwa. Wszystko wskazywało na to, że hiszpański szkoleniowiec nie zdobędzie z płocką ekipą żadnego trofeum. Zresztą trener, który zwykle mocno przeżywał spotkania, zwłaszcza te z Vive, tym razem oglądał pojedynek ze stoickim spokojem. Być może myślał o wypowiedzianych na antenie Polsatu gorzkich słowach pod adresem płockiego klubu. Dodać trzeba, że wieść szybko rozeszła się wśród kibiców i, delikatnie mówiąc, nie spotkała się z aprobatą.
Płocczanie zagrali przyzwoicie, ale bez polotu, bez pomysłu na grę przeciwko mistrzowi Polski. Taka postawa mogła przynieść efekty w meczach z zespołami z miejsc od trzeciego w dół, na Vive było to jednak o wiele za mało. Odwieczny rywal płockiego zespołu wywalczył kolejny puchar, kolejne trofeum, potwierdzając, że od sezonu 2011/2012 nie ma na nich skutecznego sposobu.
Na dodatek, kibice, zresztą zupełnie słusznie, głośnymi okrzykami pytali prezesa klubu „gdzie te transfery”. Możemy odpowiedzieć, najprawdopodobniej zostaną ogłoszone w takim terminie, by wszystko stało się jasne, zanim piłkarze wyjadą na urlopy, a niektórzy do innych klubów, lub do swoich domów. Tak samo, jak Cadenas, który po trzech latach wyprowadzi się ze Słupna.
Po raz 13. Puchar Polski pojechał do Kielc, a płocczanie znów muszą przełknąć gorycz porażki. Czy to ostatni raz, przekonamy się za rok.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości