Początek nowego roku kalendarzowego przynosi zawsze jakieś niespodzianki. Głównie te, których oczekujemy od dawna, ale wierzymy, że nas ominą. To oczywiście podwyżki. Dlatego już nawet nie dziwimy się i nie buntujemy, kiedy się zjawiają. To przecież tak naturalne – tak było, pamiętam dobrze, już w PRL-u. Tam zresztą poza podwyżkami nie znano żadnych innych środków pobudzania gospodarki, więc ta w końcu przestała się pobudzać i trzeba było cały ten kram zwany PRL-em pewnego dnia zwinąć i zastąpić innym, całkiem jednak ciągle do tamtego podobnym. Nawet siła rażenia propagandy przedreferendalnej równać się może z dokonaniami czerwonej politgramoty. Wmówiono mi, że wielką zdobyczą akcesji będzie tańszy dostęp do usług internetowych, tymczasem na początku nowego roku dowiaduję się z całkiem oficjalnych źródeł, że będzie dokładnie odwrotnie. I myślę sobie, czemu właściwie nie miałoby być odwrotnie? Kto powiedział, że u nas coś ma być normalne, zdrowe i mądre? Coś co odkrył świat, a co być może mogłoby i nas zbliżyć do tego świata i nadrobić dystans cywilizacyjny, który zgotowali nam luminarze poprzedniego ustroju. Ale to przecież oni dzierżą nadal ster władzy i to z woli tego rozkapryszonego ludu, który kiedyś ich wyrzucał na zbity pysk, by potem dwukrotnie przywrócić do łaskPoza tym czy przejmuję się słusznie takimi drobiazgami w sytuacji, gdy znowu wystąpiły w stopniu wyższym niż przeciętny nieprzewidziane i nieznane w żadnym innym ustroju trudności w branży dużo poważniejszej niż luksus dostępu do Internetu. Mimo podwyżki składki na zdrowie załamuje się rynek usług medycznych. To dopiero problem. Umiłowani przez lud dobroczyńcy gotują mu kryzys w zakresie opieki zdrowotnej, jakiego świat nie przewidział. Jak wytłumaczyć ten “niespodziewany” kryzys w tak newralgicznej dziedzinie życia, w troskę o którą władza wkłada tyle serca, podwyższając nam i składkę na zdrowie i powołując coraz to nowsze instytucje do obsługi lekarza i pacjenta? Lekarz i pacjent nie poradzą bowiem bez pośredników. To pewne. Taka to już przypadłość systemu. Na karku chłopa dawniej siedział ekonom, teraz siedzi urzędnik. Ktoś musi w tym kraju zawsze ujeżdżać drugiego. Ale nie dziwmy się, cała historia tego kraju to walka o przywileje, o dominację jednych nad drugimi. Czy miałoby się teraz zmarnować to cenne dziedzictwo, wywalczone taką krwawicą?
Gdyby zatem lekarze się nie zbuntowali, gdyby ugięli karki i bez szemrania zaakceptowali stawki zaproponowane przez Fundusz, tak jak swoje stawki akceptuje bez szemrania wiele innych zawodów, wszystko szłoby właściwymi torami. Beneficjenci ustroju mogliby bez przeszkód czerpać zyski z przywilejów wywalczonych przecież z takim trudem. Zadowoleni mogliby być z siebie i swoich dokonań i urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia, który na domiar złego, jak orzekł Trybunał Konstytucyjny, jest chyba instytucją całkiem nielegalną, i urzędnicy Ministerstwa Zdrowia, cały rząd wreszcie z premierem włącznie, który mógłby potulnych lekarzy stawiać innym profesjom za wzór do naśladowania, także sam Prezydent, nawet mimo tego że zakwestionowaną przez Trybunał ustawę podpisał, dopuszczając na rynek kolejny bubel prawny, dorzucając w ten sposób i swój grosik do tego powszechnego bałaganu. Ale jemu i tak będzie wybaczone, bo to przecież i kochany, i najpopularniejszy, i nienagannie spełniający swą misję mąż stanu, a może i mąż przyszłej pani prezydent. Jeśli i ona będzie miała takie rozeznanie w dziedzinie prawa i takich doradców, to marny nasz los.
Cieszmy się jednak na razie, że bitwa, jaką stoczyli w naszym także interesie lekarze z “Porozumienia Zielonogórskiego”, była tak imponująca. Nie obiecujmy sobie po niej zresztą od razu zbyt wiele. Od Grunwaldu mniej więcej nie umiemy niczego bardziej niż marnować zwycięstwa.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze