Reklama

Na wieczną wartę

14/05/2008 12:54
Mam szczerą wolę, całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu – słowa przysięgi harcerskiej powtarzały kolejne pokolenia uczestników Harcerskiego Zespołu Pieśni i Tańca Dzieci Płocka – dzieła życia druha Wacława Milke. To właśnie tak do niego się zwracano: druhu lub druhu Wacławie. Odszedł od nas na wieczną wartę, w wieku 93 lat,

9 maja 2008 roku.

Kawaler Orderu Uśmiechu, Kawaler Krzyża Wielkiego Orderu Odrodzenia Polski, Zasłużony dla Płocka. W 1927 r. w Wyszogrodzie złożył przyrzeczenie harcerskie. W czasie wojny był łącznikiem. Po aresztowaniu trafił do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Mauthausen – Gusen. Ducha nie tracił. Jak wielokrotnie opowiadał swoim wychowankom, to właśnie kultura, literatura i polska pieśń – kultywowane z narażeniem życia w obozowym, nieludzkim świecie – dawały nadzieję, pozwoliły przetrwać. Tym wartościom poświęcił życie.

Kochał polską tradycję i kulturę. Wierzył, że to miłość do ziemi ojczystej wychowa najwspanialszych Polaków i zarazem najpełniejszych ludzi. Już z pierwszą drużyną harcerską w Małachowiance (1946) przygotowując Zapusty, szukał autentycznych pieśni i zwyczajów. Odwiedzał mazowieckie wsie, rozmawiał z ich mieszkańcami, słuchał, notował, aby jak najwierniej w wielu widowiskach przedstawić później narodowe obrzędy.

Uczył szacunku dla innych i dla samego siebie. Spod jego skrzydeł wyszło wielu ludzi kultury, którzy kontynuują rozpoczęte dzieło. W wielu rozmowach powtarzał: „Tylko nie zapominajcie o historii, o pieśni, o edukowaniu następnych pokoleń. Jeśli wy tego nie zrobicie, to kto?” On zainspirował teatr do wystawienia sztuk historycznych i widowisk plenerowych, ocalających od zapomnienia najważniejsze wydarzenia z płockiej historii. Jego inicjatywą były „Dni Historii Płocka”. W katedrze pokazywano sceny z życia płockiego rycerstwa, ulicami miasta szedł słynny korowód „Przez wieki”. Jednoczył wszystkie roczniki zespołu. Na jubileuszowych koncertach w mazurze ze „Strasznego dworu” tańczyły różne pokolenia uczestników. Wszyscy maturzyści pamiętać będą zainicjowany przez Wacława Milke, apel pod Dzwonem Pokoju.

W kalendarz zespołowych wydarzeń wpisał się Andrzejkowy wieczór, z wróżbami, pieśniami, zabawami. W okresie Bożego Narodzenia, siedziba zespołu rozbrzmiewała kolędą. Były zabawy choinkowe dla dzieci, tych mniej i bardziej sprawnych. Każdego roku w czerwcu, nad Wisłą, płocczanie mogli obejrzeć inscenizację Świętojańskiej Nocy, a jesienią celebrowano uroczyście Święto Chleba, zawsze w innej okolicy. Chleb miał dla Wacława Milke szczególną wartość. Szanował go jak Norwid, bo to dar nieba. Zwłaszcza wtedy, gdy tak jak w strasznych warunkach obozowych, był czymś najcenniejszym.

W pamięci na zawsze pozostaną próby z Druhem. Jeszcze w starej siedzibie (budynek kina Przedwiośnie), siadaliśmy w małym pokoiku, pełnym strojów, rekwizytów, rzeźb, książek, dyplomów. Każdy ze swoim egzemplarzem scenariusza cierpliwie wysłuchiwaliśmy wskazówek interpretacyjnych. „Nie śpieszcie tekstu, mówcie wyraźnie, z uczuciem, aby do każdego z widzów dotarła siła słów.”

Szczególnym miejscem dla druha Wacława był obóz Mauthausen – Gusen. W każdą rocznicę wyzwolenia obozu, pod Memoriałem w Gusen – pozostałości po mieszczącym się tu niegdyś krematorium, odbywa się apel oraz spotkanie byłych więźniów. Druh Wacław zabierał tam kilkakrotnie swoje „Dzieci”. Ubrani w obozowe pasiaki, wystąpiliśmy na apelu ku czci poległych. Pod pomnikiem w obozie Mauthausen odbyła się polska msza, złożono kwiaty i wieńce. Przeszliśmy wraz z Druhem w marszu milczenia prowadzącym od bramy obozu. Nie zapomnę wrażenia, jakie na wszystkich zebranych wywarł wykonany jako pieśń, przez ówczesnego dyrektora zespołu – Bogdana Rogalskiego,

wiersz jednego z więźniów obozu – Włodzimierza Wnuka. Druh Wacław stał w milczeniu, jak my wszyscy, słuchając słów, które przypominały mu okrutne lata w kamieniołomach. Golgoto moja, Granitowa skało, Pierś twoją co dzień rwie tysiące rąk. Wschodzące słońce rankiem cię ogrzało, Owionął zapach ukwieconych łąk. Dokoła góry jak u Wisły źródła I tak jak w Polsce ziemię orze pług. Ku górom wznosi się ma dłoń wychudła, Kiedyż do swoich wrócić będę mógł? Znad szarego, obcego Dunaju ku wschodowi ta piosenka popłynie Jak mi tęskno za Tobą, mój Kraju, Mój Poznaniu, Warszawo, Lublinie... Ojczyzno moja!...

Jego życiem była praca. Co rano przychodził do zespołu i doglądał wszystkiego. Cieszył się, że udało się powołać Izbę Pamięci. Ze wzruszeniem pokazywał wszystkie pamiątki, z koncertów, podróży, spotkań. Znał historię każdego zdjęcia. Zawsze zatrzymywał się przed dużą woskową świecą, którą „Dzieci Płocka” powitały nowe tysiąclecie. Znajdujące się na niej napisy, to kwintesencja tego wszystkiego, co było drogie Druhowi: harcerska lilijka ze słowami – Ojczyzna, nauka, cnota, herb Płocka, polski biały orzeł i sentencja – Ducha nie gaście.

Zawsze młody, pełen entuzjazmu. Jeśli ktoś mówił o jakiejś trudności, on potrafił ją przezwyciężyć. Jeśli miał pomysł – konsekwentnie dążył do jego realizacji. Skupiał wokół siebie ludzi i zarażał ich miłością do folkloru. Wychował choreografów, tancerzy, solistów, którzy w innych zespołach kontynuują wyniesioną z Płocka pasję.

W czerwcu 2004 r. obchodził 90. urodziny. Mówił wtedy: „Na pierwszym miejscu stawiajcie zawsze człowieka. Człowiek jest najważniejszy, pieniądz jest mu tylko pomocny”. Tumskie Wzgórze odbijało echem śpiewane przez setki wychowanków słowa harcerskiej pieśni „Wiwat nasz druh i płocki hufiec nasz”.

Druhu Wacławie, zabierz z rodzinnych stron mały bukiecik stokrotek, fiołków, kaczeńców i maków. W ich urodzie, zapachu jest Polska, Wyszogród i Płock, które kochałeś.

Lena Szatkowska

Marta A. Szatkowska


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości