Czy na płockich ulicach będzie bezpieczniej, dzięki zatrzymaniu dziewięciu młodych przestępców? Pewnie wiele to nie zmieni, choć policjanci włożyli w złapanie bandytów wiele godzin pracy. Zatrzymani mają od 15 do 18 lat. Siedmiu z nich dokonywało napadów głównie na Podolszycach Północ, dwóch pozostałych włamywało się do samochodów w rejonie ulic Chopina i Otolińskiej.O pierwszych zatrzymaniach pisaliśmy już w poprzednim numerze Tygodnika Płockiego. Przypomnijmy, że 26 stycznia policjanci urządzili zasadzkę, w którą wpadli szestnastoletni mieszkańcy powiatu płockiego: Radosław K., Karol K., Jarosław R., Łukasz B. i Przemysław S. Okazało się jednak, że to jeszcze nie koniec. Policjanci dalej prowadzili działania operacyjne. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zatrzymano siedemnastoletniego Łukasza J. i osiemastoletniego Marka J., także mieszkańców powiatu płockiego.
Cała siódemka jest podejrzana o dokonanie przynajmniej siedmiu rozbojów w okresie od grudnia do stycznia 2005 roku. Nie gardzili praktycznie niczym. Najchętniej zabierali swoim ofiarom telefony komórkowe, zegarki, markową odzież i pieniądze. Zdarzało się nawet, że ich łupem padały pojedyncze monety o nominałach 1 lub 2 złote. Policji udało się odzyskać część skradzionych przedmiotów, które wrócą do prawowitych właścicieli. Na wniosek prokuratury do aresztu trafił na dwa miesiące Łukasz J., wobec pozostałych na razie żadnych sankcji nie orzeczono. Podejrzani dokonywali napadów na Podolszycach, głównie w pobliżu Gimnazjum nr 8 oraz w Parku Północnym.
W ręce policji wpadli także dwaj mieszkańcy Płocka. Siedemnastoletni Łukasz W. i o dwa lata młodszy Jakub K. już wcześniej byli karani przez Sąd Rodzinny. Tym razem są podejrzani o dokonanie przynajmniej siedemnastu włamań do samochodów w rejonie ulic Otolińskiej i Chopina. Od sierpnia ubiegłego roku do chwili zatrzymania w ostatnich dniach stycznia tego roku zabierali z samochodów pozostawione przez właścicieli telefony komórkowe, radia samochodowe, pieniądze, odzież, kosmetyki, dokumenty. Wszystko o łącznej wartości kilku tysięcy złotych. Teraz znów staną przed obliczem Sądu Rodzinnego.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze