Reklama

Na tarczy

04/11/2004 10:22
Całe szczęście, że w tym sezonie zmieniony został sposób rozgrywania play off, czyli ostatecznej walki o medale. Gdyby punkty zdobyte w I i II rundzie decydowały o tytule Mistrza Polski, tak jak to było do tej pory, Wisła już mogłaby się pożegnać ze złotym medalem. A tak wszystko jest jeszcze sprawą otwartą.Płocki zespół w Lidze Mistrzów prezentuje się dokładnie tak, jak to wszyscy przewidzieli, czyli nie ma praktycznie żadnych szans na dalszą grę w europejskich pucharach. Pokonanie Celje Pivovarna Lasko i Portlandu San Antonio nie leżało w granicach możliwości drużyny. Owszem, można było zdobyć punkty w Belgradzie, z Crveną Zvezdą, ale jak się okazało na miejscu, sił i chęci na zwycięstwo płockiemu zespołowi wystarczyło tylko do 40 min.
Jednym słowem całkowita klapa, a na dodatek nie mylili się ci wszyscy, którzy przekonywali, że Wisła nie wytrzyma tego maratonu kondycyjne. Nawet najlepiej przygotowany zespół do rozgrywek nie da rady grać w każdą środę i sobotę, a dodatkowo pokonywać tysiące kilometrów, by dojechać na mecz w różnych zakątkach kontynentu. Owszem, podróżuje samolotem, ale i taka podróż trwa dosyć długo.
Kibice interesujący się losami płockich piłkarzy ręcznych poczuli się już zaniepokojeni przebiegiem tej rundy po stracie punktów z Zagłębiem Lubin na własnym parkiecie. Do tego nie powinno dojść w żaden sposób. Potem przyszła porażka ze Śląskiem we Wrocławiu, która tylko udowodniła, że ten sezon jednak chyba będzie należał do innych drużyn.
Jednak to wszystko było nieważne, bo w końcu każdy mecz ligowy można wygrać albo przegrać. Najważniejszy jest mecz z VIVE, głównym rywalem Wisły. Od wyniku tego spotkania zależy, jak będzie się postrzegać obie drużyny w ciągu całego sezonu.
Tylko domyślać się można, że najważniejszego meczu z VIVE, który wypadał dzień po powrocie z Belgradu, nie można było przełożyć na inny termin. Dać chłopakom choć kilka godzin wytchnienia, oderwania od piłki ręcznej i nie myślenia o tym, że trzeba zdobywać kolejne punkty. Mecz się odbył i pokazał dobitnie, że sił do grania płocka drużyna nie miała. Przynajmniej w końcówce spotkania, w tej końcówce, która zadecydowała o ostatecznym wyniku.
Artur Góral, płocki bramkarz nie pojechał do Belgradu. Miał czas na zregenerowanie sił i to on stanął między słupkami płockiej bramki. Nie da się zaprzeczyć, ze tym posunięciem trener Krzysztof Kisiel zaskoczył VIVE, bo najczęściej to Andrzej Marszałek, którego w Kielcach się boją, był wystawiany od pierwszej minuty spotkania.
Artur Góral spisywał się w bramce znakomicie i to dzięki niemu Wisła rozpoczęła spotkanie znakomicie, wypracowując sobie prowadzenie, w 7 min. było 1: 4, potem 2: 5, ale gospodarze złapali oddech i doprowadzili do wyrównania, a potem weszli na prowadzenie.
Wisła nie pozwalała odskakiwać piłkarzom VIVE na zbyt duże prowadzenie, a przez większą część spotkania był remis, lub niewielka 1 2 – bramkowa przewaga. Ostatnie prowadzenie płockiego zespołu miało miejsce w 34 min. i wyniku 12: 11. Ale niestety, sił Wiśle wystarczyło tylko do tego momentu. Potem na parkiecie panowała VIVE i to panowała tak, że lepiej, iż kibice z Płocka tego nie widzieli.
Na boisku widać było tylko znakomitą grę VIVE w obronie i niemoc przy próbach zdobywania goli przez Wisłę. Gospodarze powiększali przewagę, do wyniku 19: 13 w 50 min. spotkania. Wtedy, niestety na moment, płocczanie się przebudzili i zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 19: 16. Niestety, to wszystko, na co stać było Wisłę. Kolejne gole gospodarzy i coraz większa niechęć piłkarzy Wisły do wytrwania do ostatniej minuty spotkania.
Bo zwykle to Wisła dobijała przeciwnika w ostatnich minutach spotkania, ustalając wynik, który nie zawsze odpowiadał przebiegowi całego spotkania. Płocczanie zawsze słynęli ze znakomitej gry w końcówkach, a co za tym idzie z żelaznej kondycji. Ale nie w tym sezonie.
VIVE wygrało mecz 29: 19, różnicą aż 10 goli. Taka porażka bardzo dawno nie miała miejsca, bo widać z niej, choć nie do końca to jest prawda, że mecz był jednostronny. Płocczanie są na pewno dobrze przygotowani do sezonu, ale wykończyło ich tempo, w jakim muszą się przemieszczać, by rozegrać wszystkie mecze w terminie.
Mecze obydwu drużyn nigdy nie są pokazem salonowych obyczajów. Zawsze ktoś kogo obrazi, bywało, że opluje lub pobije, o pyskówkach nawet nie warto wspominać. Wydaje się jednak, że wzajemne kontakty są coraz trudniejsze do zaakceptowania, a idą w kierunku ich pogorszenia. Szkoda, że takie rzeczy dzieją się na boisku, ale z drugiej strony jest tyle uwarunkowań, które mają wpływ na taki obrót sprawy, łącznie z zachowaniem się na trybunach kibiców, którzy także wzajemnie się nie szanują.
Całe szczęście, że ten maraton powoli zbliża się do końca. Co prawda w pucharach Wisła nic nie osiągnęła, z wyjątkiem doświadczenia w grze z utytułowanymi rywalami, ale ma jeszcze szansę na zdobycie tytułu Mistrza Polski. Wystarczy znaleźć się w szóstce najlepszych drużyn po II rundzie. A to jest na pewno do zrobienia.
Sprawa złotego medalu rozstrzygnie się w play offach, w których co prawda Wisła występować będzie z pułapu słabszego zespołu, ale dla podopiecznych Krzysztofa Kisiela, którzy do tej pory powinni spokojnie odpocząć, nie powinno to mieć najmniejszego znaczenia. Ucierpią jedynie kibice, którzy pewnie nie zobaczą najważniejszych meczów ligowych, ale i tak trybuny w hali świecą pustkami, więc pewnie tych prawdziwych kibiców, którzy są z drużyną na dobre i na złe, aż tak wielu nie ma.
VIVE: Bernacki, Tkaczyk – Garbarczyk, Anuszewski 4, Zydroń 1, Bystram 2, Wasiak 2, Hiliuk 5, Kuchczyński 2, Nowakowski 7, Nikulenko 2, Kliszczyk 4, J. Sieczka, P. Sieczka.
Wisła: Góral, Marszałek – Niedzielski, Ilin 5, Titov 4, Szyczkow 2, Witkowski 1, Paluch 2, Wiśniewski, Kuptel 1, Wuszter, Zołoteńko 1, Szczucki 3, Jankowski.

Jola Marciniak


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości