W większości polskich miast powietrze jest zanieczyszczone. Nie zawsze powodem jest przemysł i kominowe wyziewy. Bardzo często sami mieszkańcy paląc w piecu byle czym, przyczyniają się do powstawania smogu i smrodu. Ekologia jest tematem bardzo popularnym. Wydaje się, że rządzący, a zwłaszcza samorządowcy popierają wszelkie działania, które mają na celu poprawę jakości powietrza. Niestety nie wszędzie myśli się o ekologii. Ważniejsze są przepisy niż konkretne działania. Przekonał nas o tym pan Jan, który odwiedził redakcję i opowiedział, jak został potraktowany w Urzędzie Miasta Płocka. I choć wina tym razem nie leżała po stronie urzędników, nic dziwnego, że cała złość naszego czytelnika obróciła się właśnie przeciwko nim. – Jako świadomy obywatel, w lutym tego roku złożyłem wstępny wniosek o dotację na przejście z ogrzewania węglowego na gazowe. Potem wielokrotnie dzwoniłem do Wydziału Ochrony Środowiska i pytałem, kiedy wnioski będą rozpatrywane. Za każdym razem słyszałem, że wkrótce – tłumaczy. Ponieważ z fachowcami, którzy mają uprawnienia do montażu trzeba się wcześniej umówić, pan Jan od razu po złożeniu wniosku zadzwonił i dostał termin na kwiecień. Usługa została wykonana, faktura wystawiona, a pan Jan zapłacił około 20 tys. za zainstalowanie nowego pieca. Oczywiście, cały czas dzwonił do Urzędu i pytał, kiedy dostanie dofinansowanie. Niestety zamiast konkretnej daty zbywano go i nikt nie potrafił powiedzieć, kiedy zapadnie decyzja o dopłatach na wymianę pieca. Jedyna korzyść to fakt, że piec działał i świadomość, że wymianą przyczynił się do poprawy jakości powietrza w swojej okolicy. Gorzej, że musiał za to zapłacić z własnej kieszeni i nie wiadomo kiedy pieniądze wrócą na konto. Kilka dni temu ponownie zadzwonił do UM i dowiedział się, że ma składać uzupełniający wniosek o dopłatę, bo radni podjęli ważną dla niego decyzję o uruchomieniu środków. – Kiedy powiedziałem, że mam już piec zainstalowany i tylko czekam na dotację, poinformowano mnie, że zwrot kosztów otrzymają tylko te osoby, które piec gazowy zainstalowały nie wcześniej niż w sierpniu. Zostałem na lodzie, z zapłaconymi fakturami na około 20 tys. zł i nawet nie składałem uzupełniającego wniosku, bo po co. Zrealizowałem inwestycję, ale zbyt wcześnie i dopłaty nie dostanę – mówi rozgoryczony. I rzeczywiście, szans na dopłatę nie ma, bo jak nas poinformowano w Urzędzie miasta, nie było możliwości przyjęcia wniosku od naszego czytelnika, który wymiany pieca dokonał w kwietniu, czyli poza terminem obowiązywania uchwały Rady Miasta. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze