Amatorzy pływania mają do uprawiania swojej ulubionej rozrywki dwa, mówiąc nieco na wyrost, obiekty z prawdziwego zdarzenia. Basen Jagiellonki nie do końca spełnia oczekiwania bardziej wymagających klientów, na pływalnię na Podolszycach, nowszą i większą, również często słuchać narzekania.
Kiedy basen na Podolszycach był oddawany do użytku, wszyscy cieszyli się z nowoczesnego obiektu, który miał służyć nie tylko sportowcom, ale także mieszkańcom miasta. Niestety szybko okazało się, że jest zbyt mały żeby spełnić oczekiwania wszystkich zainteresowanych. Grupy zorganizowane miały tu swoje treningi, zakłady pracy wykupywały tory dla swoich pracowników, a człowiek z ulicy, który po prostu chciał przyjść i popływać, miał małe szanse na wystarczająco dużo miejsca do uprawiania ulubionej rozrywki.
Czasy się zmieniają, ale problemy pozostają te same. Nasz czytelnik poprosił o wyjaśnienie, czy możliwe jest, by klient otrzymywał informację, kiedy mają zajęcia grupy zorganizowane i czy nie można gdzieś na obiekcie wywiesić terminarza z zaznaczonymi godzinami stałych terminów treningów?
– Byłem ostatnio z dzieckiem na basenie i akurat w tym czasie była grupa szkolna i zajęła trzy tory. Trzy następne były co prawda do dyspozycji reszty pływaków, ale na dwóch pływało bardzo szybko crawlem dwóch mężczyzn i nie miałem odwagi wejść tam z dzieckiem. Pozostał jeden tor, a był taki tłok, że powiedziałem „nigdy więcej”. Rozwiązaniem byłaby lista rezerwacji wisząca przy wejściu lub informacja udzielana telefonicznie o obłożeniu pływalni – tłumaczy nasz czytelnik.
Jednorazowo na pływalni na Podolszycach mogą przebywać maksymalnie 72 osoby, po 12 osób na każdym torze. Dla tylu klientów są miejsca w szatni, zatem więcej osób jednocześnie nie może wejść na basen. Nie ma określonych godzin wejścia do niecki, trudno przewidzieć, na jak długo ktoś wchodzi do wody, o której porze będzie większe, a o której mniejsze obłożenie basenu.
Ale jak się okazuje, każdy zainteresowany może dowiedzieć się, kiedy trenują na basenie grupy sportowe. – Takie listy istnieją i są wywieszone w widocznym miejscu, ale dotyczy to tylko stałych zajęć sportowców – wyjaśnia dyrektor Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych Andrzej Zarębski. – Oprócz tych grup, regularnie trenujących, przychodzą także inni sportowcy i dla nich również musimy rezerwować tory. Maksymalnie na torze może pływać 12 osób, jak przyjdzie 13, to muszą mieć do dyspozycji dwa tory. Poza tym mamy swoje szkółki pływackie i rezerwacje zakładów pracy. Najprościej więc przed wyjściem na basen zadzwonić i zapytać, czy jest tłok na basenie. Taką informację na pewno każdy otrzyma. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze