Reklama

Na planie w „Klanie” - Moje „pi?? minut”

10/01/2002 13:40
Rozmowa z Cezarem ?akiem - filmowym J?zkiem- Czy J?zek jest podobny do Cezarego ?aka? Nie jestem taki wys?odzony, ani taki beksa. Poza tym J?zio jest dobrym cz?owiekiem i ?miem twierdzi?, ?e ja te? nie jestem z?y. Do?? ?atwo by?o mi si? wi?c zidentyfikowa? z t? postaci?. - Lubi pan rol? J?zka? Oczywi?cie, ?e lubi?. Rola ta jest dobrze napisana, jest co gra?. Poza tym bardzo du?o jej zawdzi?czam. To w?a?nie od niej zacz??o si? moje bytowanie w zawodzie aktora w szerszym tego s?owa znaczeniu. - Jednak popularno?ci przysporzy? panu tak?e sitkom „Miodowe lata”. Na ulicy cz??ciej s?yszy pan, ?e o w?a?nie idzie „J?zek” czy „Karol”? Mam to szcz??cie, ?e ludzie zaczepiaj? mnie na ulicy jako Cezarego ?aka. By? mo?e dlatego, ?e mam ?atwe nazwisko. Warto jednak pami?ta? o tym, ?e aktorzy to te? ludzie i w ?yciu prywatnym nie chc? by? uto?samiani ze swoimi rolami. - Zawsze chcia? by? pan aktorem? Tak naprawd? zawsze chcia?em by? nauczycielem j?zyka francuskiego. Pochodz? bowiem z nauczycielskiej rodziny. Pomys? bycia aktorem powsta? po nie zdanym egzaminie na romanistyk?. Przypomnia?em sobie wtedy, ?e w liceum udziela?em si? w kabarecie i postanowi?em, ?e zostan? aktorem. Za bardzo nie wiedzia?em wtedy, co to znaczy. I gdybym wiedzia?, kto wie, czy nie zastanawia?bym si? g??biej nad swoim wyborem. Do szko?y aktorskiej uda?o mi si? jednak zda? za pierwszym razem. - Co pan najch?tniej robi w wolnych chwilach? Le?? w ???ku i ucz? si? ogromnej ilo?ci tekst?w. W dzisiejszych czasach, jak aktor poczuje „wiatr w ?agle”, to przyjmuje wiele r?l. Mam ?wiadomo?? tego, ?e moje „pi?? minut” mo?e si? szybko sko?czy?. Zawsze przychodz? nast?pni, dlatego staram si? wybudowa? sobie solidn? podstaw?. - Zna pan P?ock? No jest takie miasto na mapie. W p?ockim teatrze gra?em mo?e ze dwa razy programy kabaretowe. My?l?, ?e mo?e wyst?pi? te? w P?ocku w nowej komedii pt. „Spr?bujmy jeszcze raz” Szizgala, w kt?rej gram wsp?lnie z Joann? ???kowsk?. Chcemy przez najbli?sze dwa lata wystawia? t? sztuk? nie tylko w Teatrze Nowym, ale i w ca?ej Polsce. - Na koniec seria „gwiazdkowych” pyta?. Jaka jest pana najwspanialsza Gwiazdka? Wszystkie moje ?wi?ta s? wspania?e i rodzinne. Najbardziej jednak pami?tam te Gwiazdki, podczas kt?rych nie ma ?niegu. - Czy dzi?ki „Klanowi” czuje si? pan gwiazd? filmow?? Kiedy? Jan Nowicki stwierdzi? w wywiadzie, ?e gwiazda filmowa nie b?dzie sta?a u rze?nika po mi?so, bo jej nie wypada. Ja tam chodz? po zakupy, wyrzucam ?mieci. Nie czuj? si? gwiazd? i my?l?, ?e chyba w Polsce ich raczej nie ma. - Czy zajrzy pan w gwiazdy, by sprawdzi?, co pana czeka w 2002 roku? Znam taki dowcip. Puka facet do drzwi jasnowidza. Za chwil? s?yszy - „Kto tam?” Na to facet my?li: „to ja chromol? takiego jasnowidza”. Tak samo i ja jestem daleki od wszelkich horoskop?w i wr??ek. Ryszard Dobrotliwy Rozmowa z Piotrem Cyrwusem - filmowym Ry?kiem Lubiczem - Co s?ycha? w rodzinie Lubicz?w? Jeste?my po Nowym Roku i mamy problemy z naszymi krewnymi. Dok?adnie z J?zkiem, kt?ry u nas zamieszka?. Powa?nie my?li on o rozwodzie ze swoj? ?on?. Jest wi?c troch? smutno. My te? z Gra?ynk? zaczynamy inaczej patrze? na nasze ma??e?stwo. Wi?cej nie mog? jednak zdradzi?. - Czy rodzina z „Klanu” jest pana idea?em rodziny? Inaczej do ujm?. Fajna jest taka rodzina, do kt?rej mo?na od czasu do czasu wr?ci?, czasami o niej zapomnie? i nie my?le? o „Klanie”, gdzie jest sobie taka idealna rodzina. Niestety, w ?yciu jest inaczej. Nie mo?emy sobie rodziny i bliskich zostawi? na pewien czas samych. - Swoj? rol? wra?liwego m??a porusza pan chyba ka?dego odbiorc?. Dobrotliwy Ryszard Lubicz to tylko moja rola. W rzeczywisto?ci nie zawsze jestem taki mi?y i uczynny. - Ta rola po pierwsze jest mocn? odmian? dotychczas kreowanych przez pana postaci, po drugie w pewien spos?b mo?e pana „szufladkowa?”. Przed Ryszardem gra?em cz?sto postacie ludyczne i tragiczne. Obecnie jednak mo?na mnie te? zobaczy? w zupe?nie odmiennych rolach w Teatrze Starym w Krakowie, gdzie serdecznie zapraszam. - ?atwo w dzisiejszych czasach by? w naszym kraju aktorem? Przyznam si?, ?e tyle razy, ile chcia?em zosta? aktorem, tyle razy teraz rezygnuj?. Przychodz? bowiem chude czasy, kiedy cz?owiek odpuszcza sobie ten zaw?d, bo cz?sto nie spe?nia on naszych oczekiwa?, a my jeste?my rozbudzeni w naszej wyobra?ni o sobie. I tak jedni m?wi?, ?e nie b?d? grali w serialach, a drudzy chcieliby gra? tylko w nich. To jest nasze piek?o polskie. Nie do??, ?e musimy by? m?drzy, moralni itd., to jeszcze musimy wys?uchiwa? os?d?w, a to bywa przykre. - Co pan robi w wolnych chwilach? Zajmuj? si? aktorstwem. Oczywi?cie, w zaj?tych tak?e. Generalnie lubi? jednak sport. Je?d?? na nartach, gram w pi?k? i w tenisa. - Z czym kojarzy si? panu P?ock? Z du?ym deptakiem w centrum miasta. By?em tam tak?e z teatrami m.in. Teatrem Jaracza, STU i „Emigrantami”. - I jeszcze zestaw gwiazdkowych pyta?. Pana wymarzona Gwiazdka? Oczywi?cie Gwiazdka z najbli?szymi. Po ci??kim roku cz?owiek nareszcie mo?e poby? z rodzin?, nie musi si? nigdzie spieszy?. Wszystkie rozterki i troski gdzie? znikaj?. Co roku sp?dza?em j? w mojej rodzinnej wiosce w Aksmundzie, a teraz z rodzin? w Krakowie. - Czy dzi?ki „Klanowi” czuje si? pan gwiazd? filmow?? Zawsze chcia?em si? czu? przede wszystkim dobrym aktorem. Gwiazd? mo?e by? raczej Robert de Niro albo Bogus?aw Linda. - Czy zajrzy pan w gwiazdy, by sprawdzi?, co pana czeka w 2002 roku? Pozwalam sobie kpi? z horoskop?w. Uwa?am, ?e wi?cej zale?y od nas samych, cho? trzeba by? czujnym na los. Blanka Stanuszkiewicz Fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości