Reklama

Na diabła mi dusza poety…

30/12/2014 11:55
– Najpierw przygarnął nas Krzysztof Świerad w Chimerze, potem – w Czarnym Kocie. Na drzewo przy pomniku Broniewskiego wchodził Karol Suszka i mówił „Kukułeczkę”. Gdy odszedł z teatru, jego rolę przejął Piotr Bała – opowiadał dyrektor płockiej sceny, Marek Mokrowiecki, podczas corocznego happeningu w rocznicę urodzin najsłynniejszego płockiego poety. Swoje zabawne spotkania z twórczością Broniewskiego wspominał również aktor Stefan Friedmann, który przygotowuje na scenie imienia Jerzego Szaniawskiego sylwestrową premierę.
Tym razem miłośników poety obchodzącego 117. urodziny przygarnął sam teatr. Spotkanie poetycko-muzyczne poprowadzili wspólnie: prezes płockiego oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich Krzysztof Bieńkowski i dyrektor teatru Marek Mokrowiecki. Rozpoczął je krótki koncert zespołu Saxtet – jak nazwa wskazuje – szóstki utalentowanych młodych muzyków, którzy ćwiczą pod okiem Krzysztofa Kralki. Zagrali m.in. utwory Pergolesiego i Piazzolli. Pięknie zabrzmiała Mała fuga g-moll Bacha z przeplatającymi się głosami. Na scenie kameralnej wystąpili płoccy poeci: Barbara Stefania Ciszyńska, Witold Mierzyński, Maria Kruk Sieczkowska, Wanda Gołębiewska, którzy przeczytali swoje teksty o Broniewskim. Dyrektor Marek Mokrowiecki i aktor Piotr Bała recytowali fragmenty wierszy Władysława Broniewskiego. Mokrowiecki powiedział Bar pod zdechłym psem. Piotr Bała zaśpiewał: Gramy w zielone i Firankę. Goście wieczoru tradycyjnie mogli usłyszeć głos Broniewskiego. Nagranie z recytacją wiersza Miasto przygotował akustyk Krzysztof Wierzbicki.
Liryczno-nostalgicznemu wieczorowi nie zabrakło nuty dowcipnej, o co postarał się Stefan Friedmann. Aktor opowiadał o spotkaniu z Broniewskim na maturze i podczas egzaminu do akademii teatralnej. – Pracę maturalną pisałem o Broniewskim, bo było mi najłatwiej – znałem dużo jego wierszy na pamięć. I zapisałem aż cztery arkusze papieru, podczas gdy moi koledzy tylko dwa. Gdy zdawałem do szkoły aktorskiej, na egzaminie też mówiłem wiersz Broniewskiego. Wcześniej recytowałem go na wszystkich akademiach: „Stefan, powiedz wiersz” i Stefan mówił. Przesłuchiwali mnie Świderski i Kreczmar. Głosem chrapliwym recytowałem: „Ich było tylko pięćdziesięciu” i przekonany byłem, że oni tą moją interpretacją są wgnieceni w fotel. Po kilku wersach Świderski powiedział: „Wystarczy. Niech pan powie coś wesołego”. Powiedziałem: „Wesołego Alleluja!” – wspominał Friedmann. Urodziny Broniewskiego zakończył happening pod pomnikiem i słynna już recytacja „Kukułeczki” z pobliskiego drzewa, w wykonaniu Piotra Bały. (lesz)





Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości