Reklama

Na co narzekamy jadąc nad polskie morze? Czyli płocczanie i „hejt” na Bałtyk

21/08/2022 12:37

Nikt nie wie, skąd się wziął, niemniej od dłuższego już czasu możemy zaobserwować swego rodzaju „hejt na polskie morze”. Może i nie hejtujemy konkretnie Bałtyku, ale całą nadmorską otoczkę i wakacje nad nim. Zapytaliśmy płocczan, jakie mają na ten temat zdanie.

Ponieważ mamy końcówkę wakacji, pora na pewne podsumowania, ale i poruszenie jeszcze letnich tematów. Jako że Płock usytuowany jest w centralnej części Polski, w góry, nad morze czy na Mazury mamy mniej więcej taką samą liczbę kilometrów do pokonania. Za nami sezon urlopowy, ale i długi weekend i jak się okazało, znaczna część naszych rozmówców za swoją destynację obrała nadmorskie miejscowości. Przy okazji rozmów o wakacjach pojawił się temat znany, choć rzadko szerzej omawiany – dlaczego Polacy tak narzekają na wakacje nad polskim morzem?

Paragony grozy

Reklama

I wcale nie jest to tylko i wyłącznie wina szalejącej inflacji, chociaż oczywiście w tym roku dołożyła ona do naszych wydatków dużą cegiełkę. O tzw. „paragonach grozy” mówiło się już i kilka lat temu. Co tutaj zastanawia? Bardziej ceny, czy to, że widząc menu z podanymi kwotami za poszczególne dania nadal jesteśmy zdziwieni wysokością rachunku?

Paragony krążące po sieci, głównie social mediach, opiewały na kwoty rzędu 200-300 zł za dwudaniowy posiłek plus napoje za dwie osoby. Tak, to bardzo dużo. Jednak jadąc nad polskie morze płocczanie przyznają, że takich cen nie widzieli. – To prawda, w niektórych ekskluzywnych miejscach np. w Spocie da się uzbierać taki rachunek. Ale w mniejszych turystycznych miejscowościach, takich jak Karwia, Łeba, Władysławowo, spokojnie możemy zjeść dwudaniowy zestaw dnia za ok. 30 zł – opowiada Martyna, mieszkanka naszego miasta, która wakacje spędziła nad morzem. Czyli, jak się okazuje, wystarczy dobrze szukać lub wybrać mniej popularną nadmorską miejscowość.

Reklama

Tak, kiedy przykładowo byłam w Mielnie, widziałam bary, gdzie można było zjeść smacznego domowego schabowego z ziemniakami i surówką za 15 zł. Uważam, że da się taniej, niż widać to na popularnych paragonach grozy – potwierdza Piotr, mieszkaniec podpłockiej miejscowości.

Szukanie igły..

Szukanie kwatery na ostatnią chwilę może być bardzo uciążliwe. Jednak miejscowości do wyboru mamy bardzo dużo, jak i stron, gdzie można znaleźć numery telefonów do pensjonatów, domków letniskowych, hoteli. Wbrew pozorom na popularnych platformach do rezerwacji noclegów trzeba też bardzo uważać. Nie tylko często są tam kolosalnie drogie oferty, ale też nie mało jest oszustów. – Kiedyś zabukowaliśmy z mężem fajny nocleg we Władysławowie, w apartamencie. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że tam ktoś po prostu zwyczajnie mieszka… Zwrócono nam koszty innego noclegu, ale nerwy i stres na wakacjach – nie polecam – mówi o swojej przygodzie płocczanka Kasia.

Reklama

Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.

(jb)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości