Reklama

My chłopaki ze Starego Teatru. Kraków, Płock, Warszawa pożegnały aktora Jana Nowickiego

19/12/2022 11:37

14 grudnia w Kowalu odbyły się uroczystości pogrzebowe Jana Nowickiego. Urnę z prochami aktora złożono w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym. Wybitnego artystę teatru i filmu żegnali rodzina, przyjaciele, koledzy ze Starego Teatru w Krakowie, członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej, mieszkańcy Kowala i fani jego talentu. Ostatni hołd oddali Nowickiemu aktorzy Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, do którego zespołu należał w latach 2009-2012 oraz Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru. 

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła msza w kościele pod wezwaniem Świętej Urszuli w Kowalu, rodzinnym mieście Jana Nowickiego, gdzie miał swój dom i dokąd zawsze wracał. Na jego miłość do małej ojczyzny w pożegnalnej mowie zwrócił uwagę burmistrz Kowala Eugeniusz Gołembiewski. Przypominał, że aktor napisał hymn miasta, do którego muzykę skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz. Staraniem Nowickiego powstał też hejnał autorstwa światowej sławy kompozytora Zbigniewa Preisnera.
Aktor Jerzy Fedorowicz żegnał zmarłego kolegę „od Krakowa, Starego Teatru, kwiaciarek, Piwnicy pod Baranami i piłkarzy Wisły”, podkreślając, że był to fantastyczny artysta i niezwykły człowiek. 
- Zawsze robił to, na co miał ochotę - jak chciał grać, to grał, jak chciał pisać, to pisał. (…) Tak żył, jak chciał. Chciał umrzeć we własnym domu. Przygotował sobie to miejsce, przygotował nas wszystkich na to i nie pozwalał nam płakać. (…) My chłopaki ze Starego Teatru, z tego cudownego zespołu fantastycznych ludzi, którymi właściwie kierowałeś, nie będziemy się spieszyć. Już nas niewielu z tej paki zostało, ale przygotuj nam nasze miejsce – mówił. 
Wzruszające słowa pod adresem przyjaciela powiedział aktor Marek Kondrat. Przeczytał fragmenty kilku ostatnich listów otrzymanych od Nowickiego. Żegnając go zaznaczył, że Jan ze śmiercią zmagał się całe swoje życie, będąc pewnym ostatecznego wyniku tych zmagań. - Życie nie daje nam gwarancji na nic z jednym wyjątkiem. Tym wyjątkiem jest śmierć. Janek żył tą myślą od bardzo wczesnej młodości. Ze śmiercią się zmagał, ze śmiercią kuglował, obchodził ją w kółko. Pieszczotliwie nazywał ją przemijaniem, żeby nie brzmiała tak surowo i ostatecznie. Ale w życiu boksował się z nią i wychodził na ring bez ochraniaczy. Jak wszyscy wiemy, nie stosował diety tybetańskiej, jego osobistym lekarzem był doktor Baczewski. Patrząc na nas Janek powiedziałby: nie przesadzajcie z tą żałobą dzisiaj, dlatego, że pod tym uczuciem może niebezpiecznie kryć się pycha, że nas to nigdy w życiu nie spotka. A tak jak wiemy się nie stanie. (…) Konrad porównał zmarłego artystę do bohatera filmu – wojownika, który idzie do walki nie po to, aby ocalić życie, ale po to, aby zyskać dobrą śmierć. - Myślę, że Janek swoim życiem zyskał patent na rycerza legendarnego – dodał Marek Kondrat. 
Joanna Grela (pasierbica aktora) mówiła: - Traktowałeś mnie jak córkę i tak się właśnie czuję. Kochałyśmy cię z mamą i strasznie za tobą tęsknimy. Będziemy czekać, aż odwiedzisz nas w snach. 
Po mszy długi kondukt żałobny odprowadził aktora na miejsce spoczynku. Urnę z prochami złożono w grobowcu zwieńczonym rzeźbą teatralnej kurtyny, na którym widnieje fragment hymnu Kowala: „Żyć możesz wszędzie, umieraj, gdzie dom”. Hymn a capella zabrzmiał także na zakończenie mszy pogrzebowej. 

Jan Nowicki w Płocku 
Nowicki przez dwa sezony należał do zespołu teatru płockiego. Lubił miasto. Tutaj gościł przyjaciół na swoim jubileuszu 45-lecia pracy artystycznej. Współpracował też z Zespołem Pieśni i Tańca Wisła przy widowisku „Z życia płockiego flisaka”. Uczestniczył w organizowanym rokrocznie przez płocką scenę happeningu poświęconym Władysławowi Broniewskiemu. Był autorem scenariusza i reżyserem spektaklu „Rozmowy z Piotrem”. 
Marek Mokrowiecki wspomina: – Janek zadzwonił do teatru, ja go zaprosiłem, przyjechał. Szkoda, że tylko jedno przedstawienie zrobiliśmy. Przedstawienie piękne, niezwykłe. Niestety nie doszło do realizacji „Trzech sióstr”, gdzie miał zagrać, ale rozmowy z reżyserem ciągnęły się jak włoski makaron i nie wyszło. Później mieliśmy zaawansowane prace nad „Hamletem”. Spędziłem z nim wiele godzin w teatrze i w jego ukochanym Krzewencie. Szliśmy sobie najpierw popływać w jeziorze. Miał przepiękny pomysł. Chciał zagrać Ducha Ojca, ale później się rozmyło. Pamiętam promocję jego książki w Domu Darmstadt, którą prowadziłem. W naszym happeningu o Broniewskim cudownie recytował „Bar Pod Zdechłym Psem”. Janek miał takie specyficznie poczucie humoru. Potrafił być pięknie ironiczny. Niektórzy mówią, że złośliwy. Nie był złośliwy. To był rodzaj ironii. 
W spektaklu „Rozmowy z Piotrem” zagrał Marek Walczak. 
– Moje spotkanie z Janem Nowickim w teatrze płockim zaczęło się od tzw. puby castingowej, gdzie pan Jan wybierał sobie aktora do roli Piotra Skrzyneckiego. Nie wygrałem tego castingu. Rolę dostał Krzysztof Bień, ale po dwóch tygodniach pracy Jan Nowicki do mnie zadzwonił z wiadomością, że jednak zagram. Praca z Nowickim była cudowna, w moim przypadku to był trochę powrót do Krakowa, do opowieści i wspomnień. Praktycznie przeniósł Piwnicę Pod Baranami na małą scenę, bo i piosenki piwniczne, więc było przyjemnie. Termin premiery nie był podany, bo pan Janek stwierdził, że jak będziemy gotowi, to będzie premiera. W końcu doszliśmy do takiego momentu, że mogła się odbyć – opowiada Walczak. 
Jan Nowicki zmarł nagle, 7 grudnia, w swoim domu w Krzewencie koło Kowala, w wieku 83 lat. Na klepsydrze umieszczono jego słowa: „Jak żyje się ze śmiercią w sąsiedztwie, inaczej smakuje piwo, wódeczka, inaczej odbiera się przedostatnie emocje. Namiętność, starość i zbliżanie się do śmierci mogą być jednym z najbogatszych, najpełniejszych doświadczeń życia! Tak naprawdę człowiek zaczyna myśleć o śmierci wtedy, kiedy wybiera się w rozumne życie. Setki razy o tym mówię, bo wszystko co ma siłę i smak opiera się o koniec. A koniec, to coś absolutnie fantastycznego!”. 
W pogrzebie Jana Nowickiego wzięli udział m.in.: Andrzej Grabowski, Daniel Olbrychski, Halina Mlynkova, Małgorzata Potocka, Kuba Wojewódzki, Maciej Stuhr, Bartosz Opania. Teatr im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku reprezentowali: dyrektor Marek Mokrowiecki, aktor Marek Walczak oraz Leszek Skierski, kierownik Działu Promocji i Marketingu. Kwiaty złożyło Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru. 

Reklama

Lena Szatkowska

Fot. archiwum Teatru, Leszek Skierski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości