Reklama

Muzyka - Wielka sława to żart...

08/05/2003 14:48
Dobrze zainscenizowana i zaśpiewana operetka, z ładną scenografią, z udziałem dobrych solistów może dostarczyć zadowalających wrażeń muzycznych. Przekonali się o tym płoccy melomani, którzy w miniony weekend (26-27 kwietnia) obejrzeli na płockiej scenie gościnnego Barona Cygańskiego Johanna Straussa. Spektakl firmowany przez Teatr Muzyczny w Lublinie, reżyserował Zbigniew Czeski, orkiestrę poprowadził Jacek Boniecki.Atutem przedstawienia jest oddająca klimat cygańsko-węgierskiego świata inscenizacja wg libretta I. Schnitzera. Opowieść o miłości, wojnie, zazdrości, wpleciona została w codzienne życie węgierskiej wsi i koczującego nieopodal cygańskiego taboru. Być może mankamenty płockiej sceny, dużej dla dramatu, zbyt jednak szczupłej dla kilkudziesięciu wykonawców sprawiały wrażenie ciasnoty na scenie. Zabrakło oddechu fragmentom baletowym, a część “wiedeńska” fabularnych wydarzeń (zwłaszcza że brakowało walca) nie była czytelna. W dodatku ustawione w nadmiarze mikrofony (tuż przy kanale orkiestry) brzmiały zbytecznym echem kroków tancerzy. Te uwagi nie przesłoniły plusów inscenizacji. Zasłużyli nań przede wszystkim soliści: znakomita Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak jako Cyganka Czipra dowiodła, że oprócz wspaniałego głosu ma także talent dramatyczny. Rolę Saffi (wychowanej w taborze tajemniczej księżniczki) udanie zaśpiewała i zagrała Marta Abako, zawsze w Płocku serdecznie witana. Partnerował jej solista Teatru Muzycznego we Wrocławiu Tomasz Janczak (Barinkay) i chwała realizatorom spektaklu, że do tytułowej roli pozyskali dobrego tenora. Jak wieść niesie wielu znakomitych solistów chce śpiewać pod batutą Jacka Bonieckiego i z Płocką Orkiestrą Symfoniczną, która wywołała aplauz widowni już po wykonaniu uwertury. Dobrze zabrzmiał chór a i przekład libretta pióra Krystyny Chudowolskiej nie trąci myszką. Reżyser uwypuklił też komiczną warstwę utworu, traktowaną czasem jako opera buffo. W tych właśnie scenach królował Marcin Żychowski (Żupan), w stylu znanego z naszej tradycji literackiej Zagłoby Samochwały. Publiczność wychodząca ze spektaklu nuciła znaną arię Wielka sława to żart, a wykonawcy tuż po spektaklu komplementowali płocką widownię, która potrafiła nagrodzić oklaskami dobrze wykonane partie solowe i duety. (lesz) Fot. Marta Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości