Przed kilkoma tygodniami telekomunikacja Polska S.A. wprowadziła nową usługę. W skrócie polega ona na tym, że ze stacjonarnego telefonu można zadzwonić na linię biznesową, rozpoczynającą się od 0 300, by doładować sobie kartę telefoniczną w sieci POP Idea. Doładowanie o 10 zł kosztuje 9,91 zł.Pajęczarze szybko odkryli możliwość dodatkowego zarobku. Bo cóż to dla nich za problem włamać się do skrzynki, podłączyć do sieci, doładować kartę na czyjś koszt, a potem ją sprzedać. Zresztą takich pomysłów dla telefonicznych hakerów jest więcej. Wykorzystują niemal każdą dodatkową usługę, a cierpi potencjalny abonent, który musi zapłacić wysoki rachunek.
W ostatnim czasie do Telekomunikacji dociera sporo reklamacji, w których abonenci skarżą się, iż ktoś włamał się na ich linię. Mimo obostrzeń ze strony firmy, problem jest poważny. – Doładowanie na kartę telefoniczną jest możliwe tylko wtedy, gdy numer się identyfikuje – tłumaczy Mariusz Loch, rzecznik prasowy regionu warszawskiego TP S.A. – Poza tym, korzystanie z takiej usługi jest możliwe tylko dwa razy w ciągu jednej doby, a na jeden telefon komórkowy, tylko pięć razy w ciągu doby. Ponieważ to nie wystarcza, zastanawiamy się nad obostrzeniem rygorów.
Telekomunikacja sama walczy z hakerami. Zwraca uwagę przede wszystkim na hermetyzację sieci, tak, by osoba nieuprawniona w żaden sposób nie mogła dostać się do skrzynki telefonicznej. Ale z drugiej strony firma dysponuje setkami tysięcy takich stacji rozdzielczych i wszystkich upilnować się nie da.
W Płocku problem nie jest zbyt dotkliwy, bowiem dzięki współpracy z policją udało się złapać grupy zajmujące się kradzieżą impulsów. Najpierw taką grupę złapano w Płocku, potem w Gostyninie. Ponieważ jest to przestępstwo zagrożone karą w kodeksie karnym, na razie nie pojawiła się następna grupa trudniąca się tym procederem.
Ale to nie znaczy, że abonenci są bezpieczni. – Sposobów na to, by nie stać się ofiarą jest kilka – dodaje Mariusz Loch. – Czasem wystarczy czujność klientów, którzy natychmiast reagują, gdy przy stacjach rozdzielczych znajduje się ktoś, ich zdaniem niepowołany. My ze swojej strony staramy się zabezpieczać sieć stosując dodatkowe szafy, drzwi, zamki, ale nie zawsze to wystarcza. Dla złodzieja nie jest to żadna przeszkoda. Jeśli więc ktoś widzi osobę, która nie wygląda na montera, to wystarczy powiadomić o tym nasze służby lub policję.
Pewniejszym zabezpieczeniem jest blokada połączeń na linii o podwyższonej płatności. Chodzi tu o niemożliwość dodzwonienia się pod numery rozpoczynające się na 0 300 i 0 700. Od marca 2004 roku takie zablokowanie wykonywane jest bezpłatnie, na życzenie abonenta. – Wiadomo, że haker może się włamać do sieci, ale nie uda mu się dostać na centralę – uspokaja abonentów rzecznik. – Chociaż z drugiej strony nie w takie miejsca włamują się hakerzy. Ja chciałbym jeszcze dodać, że ta usługa doładowania karty telefonicznej z telefonu stacjonarnego cieszy się sporym zainteresowaniem. Niedawno przeprowadziliśmy badania satysfakcji klienta. 97% abonentów cieszy się, że jest taka usługa, bo ich zdaniem ona ułatwia życie. Trudno w takiej sytuacji myśleć o jej likwidacji.
Nie wszyscy płocczanie korzystają z Telekomunikacji Polskiej S.A. Coraz więcej osób ma w domu telefon Petrotelu. Czy oni też narzekają na kradzieże impulsów? – U nas sytuacja jest zupełnie inna – słyszymy w Biurze Obsługi Klienta. – W Telekomunikacji trzeba zażyczyć sobie zablokowania linii o podwyższonej płatności, u nas wszyscy mają zablokowaną i trzeba sobie zażyczyć odblokowania. Może dlatego procent ludzi z tego powodu składających reklamacje, jest znikomy.
W przypadku gdy składający reklamację sugeruje, że nie korzystał z usług linii o podwyższonej płatności, przede wszystkim sprawdza się, czy było włamanie do skrzynki. Jeśli to się potwierdza, reklamacja zostaje uznana. Ale każdy abonent na własną odpowiedzialność decyduje się na odblokowanie linii 0 300 lub 0 700.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze