Reklama

Można podbić świat jabłkiem i miodem

15/10/2019 10:39

Lekcja pierwsza. Jabłko bez ogonka jest złe, bo nie ma ogonka… No i jak wygląda? Jak człowiek bez głowy. U Braci Sadowników takie jabłko nie przejdzie kontroli jakości. Wy też nie kupujcie w sklepach jabłek bez ogonków. Zawsze wybierajcie to, co najlepsze…

W sadzie Braci Sadowników w Śmiłowicach sezon w pełni. To wielohektarowe przedsiębiorstwo. Tylko na jednym hektarze rośnie do 3 tysięcy drzewek. Każde z nich ugina się od czerwonych owoców. Drzewa w tym roku obrodziły, chociaż sezon wcale nie był najlepszy. To jednak nowoczesny sad. Wzdłuż alejek ciągną się instalacje nawadniające. Susza nie popsuła planów. Przewidywania są takie, że z  hektara będzie od 40 do 60 ton owoców. Do ich zerwania potrzebnych jest co najmniej 100 osób. Czy już czas najwyższy na zbiory? Najpierw owoce muszą spełniać określone parametry. Jabłko musi mieć odpowiednią barwę, jędrność i słodkość, którą określa się dzięki specjalistycznym pomiarom.
– Jabłka zrywamy delikatnie i do tego całą dłonią, żeby nie zostawiać na skórce odcisków palców. Owoce muszą też mieć po zerwaniu z drzewa ogonki. Ogonek jest ważny. Bez ogonka jabłko wygląda jak człowiek bez głowy. Bez niego jabłko jest naruszone i podatne na zgnicie. Przechowujemy je miesiącami w magazynach. Nie możemy pozwolić sobie na straty. Dbamy też o renomę – mówi pracownik sadu. Podpowiada, że w sklepach jabłek bez ogonków lepiej nie kupować. Te owoce szybciej się psują.
Z sadu w Śmiłowicach owoce jadą prosto do pobliskiego magazynu. Podzielone gatunkami i jakością trafiają do ogromnych komór, w których dzięki specjalnej mieszance gazowej i obniżonej temperaturze mogą być przechowywane nawet i rok czasu. Na co czekają? Na transport do sklepów lub na linię produkcyjną. – Wraz z kuzynem kontynuujemy rodzinne tradycje. Z dziada pradziada zajmujemy się sadownictwem. Produkujemy jabłka i je sprzedajemy, a od dwóch lat również tłoczymy soki – mówi Paweł Szeroczyński, wiceprezes rodzinnej firmy Bracia Sadownicy.

Soki wybierane demokratycznie
Produkowane przez tę firmę soki zyskują sobie coraz większe grono fanów, ceniących zdrową żywność. A do wyboru mamy takie butelkowane produkty jak: tłoczone jabłko, gęste jabłko i wyjątkową serię „Musujące Jabłko”. To pierwsze w Polsce napoje gazowane przygotowane na bazie świeżo tłoczonych soków jabłkowych bez dodatku cukru i substancji słodzących. Nie znajdziecie w nich również konserwantów czy barwników. Obok klasycznego musującego jabłka są też soki z dodatkiem kwiatu bzu, agrestu i czarnej porzeczki, mięty ogrodowej czy cytryny. Skąd takie pomysły? To przywołanie smaków z dzieciństwa pracowników firmy, a do tego eksperymenty w firmowej kuchni, gdzie demokratycznie wybierane są najlepsze zestawienia. Np. sok z jabłka i ogórka nie przeszedł w głosowaniu.
Bracia Sadownicy dostarczają również jabłka na nasze stoły. Dbają o to, żeby było zdrowo i ekologicznie, dlatego jako pierwsi na polskim rynku wprowadzili opakowanie na świeże jabłka, które jest w trendzie zero waste. Owoce zabezpiecza tekturowa tacka wraz z papierową owijką, dzięki czemu folia została całkowicie wyeliminowana.  
– Jedną z głównych wartości Braci Sadowników jest zaufanie do natury i troska o jej dobro. W sadzie w Śmiłowicach jabłka dojrzewają zgodnie z naturalnym rytmem przyrody, są zrywane ręcznie i nie są woskowane. Natura i jej dobro - zawsze na pierwszym miejscu. Dlatego też nasze soki i napoje oferujemy wyłącznie w szklanych, przyjaznych dla środowiska opakowaniach – mówi Adam Jędrzejewski, drugi z Barci Sadowników.
Jabłka Braci Sadowników w ofercie zero waste jak również soki są dostępne w sklepach i na stacjach ORLENU. – PKN ORLEN wspiera polskich producentów oraz stale poszerza dostępność krajowych produktów w ofercie sklepowej i gastronomicznej STOP CAFE. Obecnie już ponad 85% produktów na naszych stacjach zostało wytworzonych w Polsce – dowiadujemy się w biurze prasowym PKN ORLEN. I kto teraz powie, że produkcja jabłek w Polsce jest nieopłacalna?

Reklama

Po prostu miodzio!

Lekcja druga. W Srebrnej pod Płockiem nie ma pszczelarzy. W Srebrnej są rozśpiewani miodziarze. Ich motto to sparafrazowana Pieśń Lodu i Ognia. Zanućmy razem „Gdy spadnie śnieg i nadejdzie mroźny wicher, samotna pszczoła padnie, lecz rój przetrwa”.
Miód jest dobry na wszystko. A miód z imbirem i czosnkiem najlepszy… do mięsa i na przeziębienia. To rarytas z Pasieki Rodziny Sadowskich. W pięknym stylizowanym opakowaniu Iwy Sadowskiej artystki z Wydziału Sztuk Pięknych UMK obok miodu kryje się m.in. 5% suszonego imbiru. Dzięki temu ten miód potrafi nie tylko zaskoczyć smakiem, ale i postawić na nogi zwłaszcza w sezonie grypowym. Ma też zastosowanie w kuchni. To praktycznie gotowa marynata do mięsa. Inne ciekawostki z Pasieki Rodziny Sadowskich? Bardzo proszę. Miód z czarną porzeczką to 98 % miodu i 2 % suszonej czarnej porzeczki, która świetnie kwaskowatością przełamuje słodycz miodu. Twoje dziecko nie lubi miodu? Daj mu miód z kakaem. To naturalna i zdrowa nutella. Można zamawiać te delikatesy, jak również i tradycyjne miody z pasieki ze Srebrnej przez internet, można je też spotkać w sklepach i aptekach.
– Ludzie poszukują nowych rzeczy, a my mamy pomysły. Nasze miody są ciekawe w smaku i do tego zachowują pełne naturalne wartości. Mamy już stałych klientów, którzy nie wyobrażają sobie śniadania bez miodu z kakaem – mówi Arkadiusz Sadowski, założyciel Pasieki Rodziny Sadowskich.
Zaczynał 10 lat temu. Zaraz po skończeniu liceum, tuż przed studiami miał najdłuższe wakacje życia, które spędził, pracując w lokalnym gospodarstwie. Tu zetknął się z pszczelarstwem, które go zafascynowało. – Na początek kupiłem pięć uli. Rok później miałem ich już 18, a następnie 45. Podpatrując bardziej doświadczonych, czytając sterty książek i ucząc się na wielu własnych błędach poznałem podstawy tej szlachetnej pracy i co roku rozwijałem swoją działalność – opowiada pszczelarz ze Srebrnej.
Dziś Pasieki Rodziny Sadowskich liczą ponad 1000 uli, które podróżują w kilkudziesięciu wędrownych pasiekach, zapylających pola północnego Mazowsza i Kujaw. Dwa lata temu do pana Arkadiusza dołączyli trzej przyjaciele – Łukasz Michalak, Jakub Wilgosiewicz i Tomasz Barski. - Stworzyliśmy spółkę, chcemy działać na większą skalę, chcemy zawojować rynek i robić dużo dobrego dla pszczół – podkreślają.

Reklama

Pszczoły powinny być higieniczne
To prawdziwi fascynaci. Do swoich uli wybierają najlepsze matki w Europie. Chodzi o jak najlepszy materiał genetyczny przenoszony przez królową matkę. Pszczoły nie powinny być agresywne, a jak najbardziej pracowite, miodne i... higieniczne. Tak, tak. – Ważne, by w hodowli pszczoły były higieniczne, czyli dbały o porządek w ulu i wypróżniały się poza nim. I pszczoły na ogół są bardzo czyste. Osa usiądzie na padlinie czy odpadach, bo jest wszystkożerna. Pszczoła z kolei wybiera tylko kwiaty, bo interesuje ją nektar i pyłek. W sezonie od rana do wieczora bardzo ciężko pracuje. Dlatego żyje tylko 45 dni. Dla porównania matka pszczela, jako jedyna w ulu, może żyć 5 lat. Ale wychodzi z ula tylko jeden raz w życiu na lot godowy – pan Arkadiusz o pszczołach mógłby opowiadać godzinami.
Najważniejsza lekcja wyniesiona z jego pasieki to chyba ta, że bez pszczół ludzie nie przeżyją. Te owady w 70% zapylają wszystkie kwiaty owoców i warzyw. Reszta to zasługa innych owadów, w tym motyli.
– Weźmy np. sad. Jeśli pszczoły nie zapylą kwiatów jabłoni, to nie będzie jabłek. To jest system naczyń połączonych. Żeby w sadzie były owoce, muszą być pszczoły z pasieki. Współpracujemy też z firmą Bracia Sadownicy pod innym kątem. Podpowiadamy, jak nie szkodzić pszczołom opryskami stosowanymi na szkodniki drzew owocowych – tłumaczy Arkadiusz Sadowski.  
Opryski stosowane w rolnictwie są obecnie największym zagrożeniem dla życia pszczół. Drugi problem to pasożyt Varroa destructor. – Pszczele loty ustają po godz. 19.00. Po tej godzinie bez szkody dla tych owadów można rozpylać środki ochronne na plantacjach, ale nie każdy chce o tym wiedzieć, nie każdy chce też czekać – tłumaczą pszczelarze ze Srebrnej.
Na szczęście z Braćmi Sadownikami współpraca układa się książkowo. – Oni z naszymi pszczołami mogą tworzyć pyszne jabłka, a my z ich sadami pyszny miód z kwiatów jabłoni – dowiadujemy się w pasiece. Czyżby niebawem planowana była degustacja miodu jabłkowego obok miodu lipowego czy rzepakowego? A może będzie sok jabłkowy z miodem? Pomysłów naszym rozmówcom nie brakuje, więc pewnie na efekty współpracy też nie trzeba będzie długo czekać...

Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
fot. D. Ossowski

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości