„Drogi święty Mikołaju, proszę o ubrania, dużo słodyczy, oryginalny plecak, kredki i ołówki. Najbardziej proszę Cię jednak o telefon dotykowy i prawdziwą gitarę, nie elektryczną” – pisze 11-letnia dziewczynka. Wydaje się, że to typowy list do jednego z najbardziej lubianych przez dzieci grudniowego bohatera. Prawda jest inna. List napisała podopieczna Rodzinnego Domu Dziecka nr 3 z ul. Kalinowej. Mieszka tu ośmioro dzieci w wieku od 3 do 16 lat. Rzuciły ich tu różne koleje losu. – Mają u nas prawdziwy dom – mówi Longin Garkowski, z zawodu wychowawca. Na co dzień dla całej gromadki wujek o dobrym sercu, który pocieszy i doradzi. Dzieci od trzech lat mogą też liczyć na wyjątkowych przyjaciół – płockich motocyklistów. Maciej Kusiński przyjechał tutaj w listopadzie, tym razem wyjątkowo samochodem. Przyjęty został z otwartymi rękoma. Przy herbacie w przytulnej kuchni pan Longin i jego żona Elżbieta Sukiennik-Gankowska, dyrektor placówki, opowiadali, co słychać u dzieci, które mieszkają przy Kalinowej dzisiaj, oraz u tych, które znalazły rodziny zastępcze, ale utrzymują kontakt z opiekunami.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze