Mira Zimińska-Sygietyńska przyszła na odbywający się w Warszawie koncert „Śląska”. Oprócz podejrzenia, na jakim poziomie jest i co tańczy konkurencja, miała do załatwienia pewną ważną sprawę. Negocjowała z choreografką Elwirą Kamińską warunki, na jakich ułoży dla „Mazowsza” nowy układ. Miał to być krakowiak. W trakcie rozmowy Mira zapytała: „A co się dzieje z tą dziewczyną z pierwszego rzędu altów, co się tak ładnie uśmiecha?”. Odpowiedziano, że Zyta jest w szpitalu i dlatego nie mogła wystąpić w Warszawie. Na co Zimińska odparła: „Jak wyzdrowieje niech się do mnie zgłosi – u mnie nie będzie chorować”. – Trudno uwierzyć, ale po latach tak właśnie opowiedziano mi o tej rozmowie. Kiedy usłyszałam, że pani Mira mnie zaprasza, wyzdrowiałam natychmiast. Właśnie spełniało się moje wielkie marzenie – wspomina Zyta Bachurska, solistka „Mazowsza”, w latach 70. pracownik działu historii Muzeum Mazowieckiego w Płocku.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze