Reklama

Mnie się należy

09/09/2015 08:15
Na długiej liście zarzutów pana Szczepana przeciwko Gminnemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej dwa pierwsze miejsca zajmują: brak empatii i niekompetencja. Nasz czytelnik podważa wiedzę i doświadczenie urzędników, pisze na nich donosy i nie może pogodzić się z tym, że składane przez niego skargi są odrzucane.
Pan Szczepan ma dziecko, ale z jego matką nie chce mieć nic wspólnego. Dziecko woli wychowywać sam. – Zabrałem jej dziecko i sam będę się nim opiekował. Ale ktoś musi mi w tym pomóc. Nie może być tak, że to ja syna wychowuję, a wszystkie pieniądze, jakie z GOPS-u należą się rodzicom, zabiera ta pani – tłumaczy.
Ale wojny nie toczy ze swoją byłą partnerką, tylko z urzędnikami, których kompetencje na każdym kroku podważa. Pisze skargi – do Rady Gminy, do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Do radnych napisał: „Pani kierownik nie wykonuje należycie swoich obowiązków, między innymi nie informuje, z jakiej formy pomocy mogę skorzystać i tym samym nie zwraca uwagi swoim pracownikom, którzy również nie przekazują wszystkich informacji zgłaszającym się o pomoc do GOPS-u”.
Martwi go także, że pieniądze na pomoc społeczną są, jak sam to określa, roztrwaniane na rzeczy zbyteczne. – Chodzi mi o to, że pracownicy po kilka razy w tygodniu odwiedzają matkę mojego dziecka, która i tak robi co chce, więc tak częste odwiedziny są zbyteczne, bo nie dają żadnych rezultatów. Wszystko to wiąże się z kosztami, chociażby za paliwo – wyjaśnia.
Ma także inne rady dla pracowników GOPS-u, związane z paczkami żywnościowymi dla podopiecznych. – Fundusz przekazywany jest do sklepu, ale niestety nie można wziąć tego, co by się chciało, tylko to, co pani kierownik uważa za rzeczy niezbędne – kaszę, stare śmierdzące mięso, herbatę, która nie chce się zaparzyć. A ja tu pytam, gdzie jest coś dla dziecka? Na liście nie ma żadnego jogurtu, płatków ani owoców, więc śmiem twierdzić, że pani kierownik nie wie, co dziecko chciałoby jeść. Powinienem mieć prawo wyboru, żyjemy w wolnym kraju, a to, że chwilowo znajduję się w trudnej sytuacji życiowej, nie oznacza, że można mnie traktować jak śmiecia, który biernie przyjmie każdą decyzję. Uważam, że pani kierownik minęła się z powołaniem, bo jest odporna na cudzą krzywdę i zamiast pomagać, wszystko jeszcze bardziej utrudnia – dodaje. Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości