Zwykliśmy traktować mity, baśnie, legendy jak zwykłe bajeczki opowiadające o jakichś zmyślonych, nieprawdopodobnych postaciach i zdarzeniach, które nigdy nie miały miejsca, stąd nie warto nimi zaprzątać sobie uwagi, co najwyżej w dzieciństwie, a od biedy w szkole. Tymczasem znawcy mitów, jak choćby Jung, Eliade, Tolkien, odnoszą się do nich z uznaniem jako do świętych symbolicznych opowieści opowiadających o tym, co wydarzyło się na początku czasów i wydarza się wciąż, i naprawdę, a co często jest niewidoczne dla oczu, bo ukryte w niewidzialnym świecie bogów lub Boga, w świecie wewnętrznych ludzkich przeżyć i wartości. Mity powstawały dawno w społecznościach pierwotnych, starożytnych, które nie znając nauki, objaśniały świat za pomocą opowieści zrodzonych z wyobraźni. Z jednym chyba wyjątkiem. W XX wieku pojawił się pisarz, i zarazem uczony filolog, który w świecie wyspecjalizowanej cywilizacji technicznej powrócił do myślenia mitologicznego, stworzył swoją własną mitologię, objaśniającą dzieje świata od momentu stworzenia do końca III Ery jego istnienia, cokolwiek by to miało znaczyć. Tym pisarzem był oczywiście Tolkien.
Zawładnął wyobraźnią milionów młodych i starszych czytelników i wciąż zdobywa nowych miłośników za sprawą głównie “Hobbita” oraz “Władcy Pierścieni”, także wśród najmłodszych, do czego znacząco przyczyniła się ekranizacja sławnej trylogii. Dziś w epoce upadku czytelnictwa o Tolkienie i jego bohaterach rozmawiają zarówno brzdące na podwórkach, jak i uczniowie w gimnazjach i liceach oraz studenci, niekoniecznie na kierunkach filologicznych. Czym tak urzeka rzesze swych wielbicieli ten zmarły przed trzydziestu laty angielski pisarz, uznany kilka lat temu przez tygodnik “Times” za największego pisarza XX wieku?
Wszyscy lubimy słuchać opowieści. Odpoczywamy zanurzeni w narracji literackiej lub filmowej, zyskując przy okazji, czasami zupełnie nieświadomie, jeszcze coś bardzo ważnego. Zrozumiał to doskonale Tolkien, stąd z powodzeniem próbował uwieść czytelnika unikalnym magicznym urokiem opowiadania historii. Dobrze wyczuli i wyczuwają wciąż tę magię młodzi czytelnicy, dając się zniewolić czarem narracji, a dzięki temu uwierzyć w to, co stworzył dla nich pisarz. A stworzył światy niezwykłe, mityczne, z pozoru tylko odległe od naszego. W barwnym, ale i trudnym języku wymyślonego przez siebie mitu, w jego bohaterach noszących przedziwne, trudne nieraz do wymówienia imiona, ukrył opowieść o nas samych, o sprawach, które gdzieś w nas drzemią, choć tracimy je często z pola widzenia przytłoczeni trudami codzienności, o życiu, które ostatecznie i zawsze jest drogą ku śmierci, a przez śmierć znów ku życiu, o głęboko gdzieś ukrytym w nas pragnieniu nieśmiertelności, o dociekliwym pytaniu o sens umierania i o to, czy naprawdę istnieje ten lepszy świat, do którego droga wiedzie tylko przez śmierć.
Ileż pozytywnych wartości może wynieść młody czytelnik jego książek, kiedy w głównym bohaterze “Władcy Pierścieni” odnajduje siebie i coś, co porywa go, by podążać tą samą trudną stromą drogą, na której uczy się doświadczać szlachetności ducha, odpowiedzialności i odwagi, poświęcenia i miłosierdzia, na której odnajduje radość z bycia dzielnym, odważnym, na której jego życie znajduje sens mimo doznawanych nieustannie cierpień, drogą, na której końcu dorasta do zgody na odejście z tego świata.
O tym, co wnoszą mityczne historie Tolkiena do wyobraźni i wrażliwości nie tylko młodego człowieka, choć może przede wszystkim do jego właśnie, opowiedzieli w minionym tygodniu w Klubie Inteligencji Katolickiej miłośnicy i znawcy jego twórczości – ks. Jacek Kędzierski, diakon Wyższego Seminarium Duchownego Paweł Czarnecki. Przekonali mnie, że warto zachęcać do lektury tych przedziwnych historii młodych, ale chyba też warto sięgnąć po nie samemu. I czytać, czytać... w całości i zawsze do końca.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze