W tym meczu było wszystko, co jest potrzebne do dobrego widowiska. Wszak Mistrz Polski podejmował lidera tabeli. Mecz był od początku bardzo wyrównany, taki typowy pojedynek, bramka za bramkę. Dopiero w 12 min. Wiśle udało się odskoczyć na trzy gole (8:5), ale w 14 min. goście doprowadzili do remisu. Jeszcze w 27 min. był remis 13:13, dopiero końcówka I połowy należała do gospodarzy, którzy wykorzystali przewagę jednego zawodnika na parkiecie i strzelili cztery kolejne bramki. Po przerwie było jeszcze ciekawiej. W 37 min. płocczanie prowadzili 20:15, dwie minuty później goście zmniejszyli rozmiary porażki do dwóch goli (20:18). Podobna sytuacja miała miejsce w 46 min. Wisła wygrywała już 25:20, by w 50 prowadzić tylko 25:23. Gospodarze odskakiwali, ale Zagłębie cały czas próbowało dojść aktualnego Mistrza Polski. W 56 min. po fatalnym błędzie Marka Witkowskiego, a potem strzale Witalija Titova obok słupka, Radosław Fabiszewski zdobywa 28 gola na wagę remisu. Od tego momentu zaczynają się ogromne nerwy. Do płockiej bramki wchodzi Andrzej Marszałek i to dzięki jego spokojowi Nafciarze nie przegrywają. On broni znakomicie, a Wiśle nie pozostaje nic innego, jak zdobywać kolejne bramki. Na listę strzelców kolejno wpisują się Damian Wleklak, z karnego pewnie pakuje piłkę do bramki Tomasz Paluch, który rzuca też ostatniego gola dla gospodarzy. Goście w tym czasie odpowiadają tylko bramką Fabiszewskiego i Wisła schodzi z parkietu jako zwycięzca. Po meczu była ogromna radość z wygranej. II trener zespołu Zagłębia Dariusz Bobrek powiedział: – Spotkanie było zacięte i wyrównane. Wiedzieliśmy, że w Płocku łatwo nie będzie. Wiedzieliśmy także, że nie można rywalom pozwolić, by odskoczyli na więcej bramek, bo bardzo trudno będzie ich dogonić. Wisła prowadziła już 5 golami, pod koniec meczu nawet udało nam się doprowadzić do remisu, nawiązać walkę, ale zabrakło sił, by rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść. Bogdan Zajączkowski był zadowolony po spotkaniu, choć jak sam powiedział, nie wszystkie założenia udało się zrealizować. – Ale nigdy tak nie jest, żeby wszystko wyszło. Najważniejsze, że wygraliśmy, bo to podbuduje drużynę przed wyjazdem na trudny mecz w Pucharze Zdobywców Pucharów w Hamburgu. Wisła: Marszałek, Wichary – Niedzielski 2, Titov 1, Szyczkow 2, Witkowski 5, Paluch 7/4, Wleklak 4, Wuszter 2, Świerad, Twardo, Rumniak 7, Kwiatkowski 1. Zagłębie: Ligarzewski, Świrkula – Orzłowski 2, Stankiewicz 5, Niedośpiał 4, Steczek, Kozłowski 4/2, Jaszka 5, R. Fabiszewski 2, Obrusiewcz, Anuszewski, Jasiński, Kubisztal 7. Jol
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze