Reklama

Miss z indeksem

15/09/2006 10:56
Po raz pierwszy na płockiej Starówce wybierano najpiękniejszą Polkę wśród studentek. Swoje typy miało jury, w którym zasiadła m.in. dziewczyna szamana czyli Justyna Steczkowska, ale też wiceprezydent Płocka Piotr Kubera oraz muzyk Krzysztof Misiak i fotograf Marek Konarski. Publiczność postawiła na swoją krajankę. Miss publiczności została Aleksandra Lau z Płocka, jedyna dziewczyna z naszego miasta, której udało się zdobyć komplementarny tytuł. Warto dodać, że w konkursie brało udział aż 7 dziewczyn z Płocka i okolic.
Do wyborów miss studentek poprzez castingi zakwalifikowało się 16 dziewczyn w wieku od 19 do 23 lat. Wybierane były z uczelni Płocka, Warszawy, Poznania, Trójmiasta, Katowic, Krakowa, Wrocławia, Białegostoku, Szczecina, Olsztyna, Łodzi, Lublina i Torunia. Do zgrupowania, które rozpoczęło się 1 września, dziewczęta się nie znały. Zamieszkały w pensjonacie „Arkadia” w Płocku, położonym na osiedlu domków jednorodzinnych. Płocczanki również musiały na dziesięć dni zmienić swój stały adres zamieszkania.
Piękności w „koszarach”
Wybraliśmy się do dziewczyn z wizytą. – Od rana do wieczora mamy zajęcia. Nie ma mowy o wyjściu na miasto, choć jako studentki chętnie wykorzystałybyśmy wolny wieczór w sobotę. Niestety, o godz. 22.00 wszystkie musimy być w pensjonacie – mówi płocczanka Aleksandra Lau. Studiuje rachunkowość i finanse oraz handel zagraniczny.
Tylko raz udało się dziewczynom wybrać do pubu. – Kiedy całą grupą pokazujemy się na ulicach miasta, ludzie pytają skąd jesteśmy. Wywołujemy spore zamieszanie – przekonuje Izabela Bieńkuńska. Jest z Częstochowy, ale uczy się na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Dziewczyny cieszyły się, że mogły wziąć udział w wyborach miss studentek. Jest to pierwsza tego typu impreza w Polsce, autorstwa Polskiej Agencji Imprez Masowych. Ze względu na swój rozmach i prestiż jest jednym z większych przedsięwzięć środowiska studenckiego. Zanim jednak dziewczyny pokazały się na Starówce podczas wyborów, trwały gorączkowe przygotowania. Miały m.in. sesje zdjęciowe, podczas których przełamywały bariery.
Kocie oczy Karoliny
– Nigdy się nie maluję. Nie czułam się więc dobrze w ostrym makijażu scenicznym. Kiedy dziewczyny powiedziały, że wyglądam nieźle, nieco się uspokoiłam – mówi płocczanka Paula Chandoszko (Szkoła Zdrowia i Urody).
Karolina Wilk studentka germanistyki Uniwersytetu Łódzkiego, rodem również z Płocka ma swój sprawdzony makijaż. Jest ostry i wyraźny. Czarne kreski podkreślają jej kocie oczy. – Nawet fotograf powiedział, że w tym makijażu jest mi najlepiej. Będę obstawała przy tym, żeby kosmetyczka podczas wyborów malowała mnie w ten sposób, albo zrobię to sama. Pozostała kandydatki na miss były pełne uznania dla jej zdolności.
– Musimy poddać się wizjom kosmetyczek. Wiedzą lepiej, co robić żebyśmy ładnie prezentowały się na scenie. Zresztą zawsze można polegać na opinii innych dziewczyn, które podpowiadają czy wyglądamy w porządku, czy nie – twierdzi Teofila Kisielewska. Mieszka niedaleko Płocka, a studiuje w Warszawie na SGGW.
Studentki nie myślały o konkurencji. Całe dnie ćwiczyły układy, a wieczorami spotykały się w jednym pokoju i omawiały wszystkie możliwe „babskie tematy”.
– Do spięć dochodziło jedynie w czasie prób choreografii. Po pięciu godzinach tańca, kiedy któraś się pomyli i trzeba wszystko zaczynać od nowa mogą puścić nerwy – zdradza przyszła pedagog Joanna Pasek. Przyjechała z Poznania, a reprezentuje Uniwersytet Adama Mickiewicza.
Choreografię przygotował Roman Kadylak z klubu tańca „Falcon”. Dziewczyny nauczyły się m.in. poloneza, disco i salsy.
– Mamy wyjść na scenę w togach, a później jak zagra salsa, zrzucimy je z siebie i zaprezentujemy się w strojach kąpielowych – opowiadają dziewczyny.
Skąpe stroje żadnej nie stresowały. – Organizatorzy zadbali, żebyśmy mogły mieć krótkie spodenki, albo chustki. Poza tym jesteśmy studentkami nie żadnymi top modelkami. Nie musimy mieć idealnych wymiarów 90-60-90, ani wzrostu 174 cm – dodawały sobie animuszu dziewczyny. Ale na pewno na modelkę nadaje się Ania Skierska, płocczanka studiująca turystykę w Warszawie. Ma 183 cm i jest w grupie najwyższa.
Wszystkim pannom najbardziej podobała się prezentacja w strojach ślubnych. To dla każdej ogromne przeżycie. Ale świetnie bawiły się też podczas sesji zdjęciowej w strojach sportowych, choć nieco stracha napędził im koń.
Natasza Słocińska z Poznania, z Wyższej Szkoły Pielęgnacji Zdrowia i Urody przyznaje, że 7 lat jeździła konno. W Cierszewie pierwsza dosiadła na oklep prawdziwego norowistego rumaka. – Dziewczyny wystraszyły się i dostałyśmy innego, spokojnego, oswojonego z hałasem konika do hipoterapii. Ale ten już nie był taki piękny – żałuje Natasza.
Pizza i mleko dla miss
Czy kandydatki na miss przestrzegają diety? – Nie – odpowiadają zgodnym chórem. Zdradzają, że na obiad jadają pizzę, a na śniadanie co kto lubi, albo płatki z mlekiem, albo pięć kanapek. Do codziennej gimnastyki przyznaje się jedynie Malwina Kamelska: – Studiuję dwa kierunki: biotechnologię na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim i zaocznie fizjoterapię w Olsztyńskiej Szkole Wyższej. Stąd moje zainteresowanie porannymi ćwiczeniami.
Praktycznie każda z dziewczyn ma na swym koncie przygodę ze światem mody bądź urody. Ewa Lisowska z Kielc, studentka Wyższej Szkoły Promocji Zdrowia i Kosmetologii w Krakowie już w wieku 14 lat była fotomodelką. Prezentowała kreacje Jerzego Antkowiaka. Wygrała wybory Miss Lata z Radiem w swoim miejście.
Dwa lata później ten sam tytuł zdobyła jej koleżanka Marta Kowalczyk ze Skarżysko-Kamiennej, która także studiuje kosmetologię w Krakowie. Udało jej się również zdobyć tytuł miss Ziemi Świętokrzyskiej i dostać do ćwierćfinału Miss Polski.
– Modeling, czy takie wybory trzeba jednak traktować jako dobrą zabawę i pasję, która dodaje pewności siebie i podnosi własną samoocenę. Poza tym będę miała co opowiadać w przyszłości swoim dzieciom – śmieje się Ewa.
Olivia Bukin jest z Białegostoku. Studiuje kulturoznawstwo w Wyższej Szkole Administracji Publicznej. – Dostałam się do finału Miss Polski, brałam udział w pokazach i sesjach zdjęciowych Fotomodel Poland, ale nie myślę z tym wiązać swojej przyszłości. Chciałabym zostać raczej dziennikarką, najlepiej telewizyjną. Ma też inne pasje. 12 lat tańczyła w balecie, śpiewa w chórze i gra na flecie barkowym.
– Nie przyjechałyśmy tu jednak ani dla tytułów, ani dla nagród, a raczej dla przygody – podkreślają dziewczyny. Do ostatniej chwili nie wiedziały, o co walczą. Nagrody gwarantowane to markowe ubrania i strój kąpielowy, do tego zdjęcia i film z udziału w konkursie. Wszystkie czekały na wsparcie podczas wyborów. Rodzice Ewy mieli do pokonania 370 km drogi. Do Nataszy najbliżsi jechali z Poznania 250 km. Tylko płocczanki nie bały się o frekwencję rodziny, przyjaciół i znajomych.
A w konkursie na najpiękniejszą studentkę Polski udział również wzięły: Edyta Wiśniewska z Płocka (inżynieria środowiska Politechnika Łódzka), Agata Ziarek z Płocka (ekonomia Politechnika Warszawska), Jolanta Arcińska z Płocka (AWF) oraz Edyta Waszczuk z Maszkowa (dziennikarstwo i komunikacja społeczna w Poznaniu).
Przepowiednia fryzjerki
Nadszedł dzień wyborów. Na scenie z właściwym sobie wdziękiem konferansjer Marcin Prokop zabawiał publiczność. A za sceną wrzało. W holu ratusza stanęły namioty, w których przebierały się dziewczyny startujące w konkursie. Fotografowie znienacka pojawiali się przy mierzeniu sukienek i czesaniu włosów. Wszystkie gniazdka elektryczne były zajęte przez suszarki i lokówki. Kosmetyczki z salonu Ona i On oraz Vogue podzieliły równo dziewczyny między siebie. Po każdym występie scenicznym biegły przypudrować studentkom noski. Co innego pojawić się na scenie w sukniach ślubnych, a co innego tańczyć w dżinsach jak na imprezie.
– Na pewno wygra 11! – wieszczym głosem stwierdziła Sylwia Zielska, fryzjerka z salonu Vogue, czesząc Joannę Pasek. Dziewczyna spojrzała na swój numer. To była 11! Czy fryzjerka miała przeczucie?
Pierwszy odsiew. Sześć dziewczyn już mogło się pożegnać z koroną, a jednak musiały być nadal z koleżankami. Pozostało im już jedynie wyjście na scenę w czasie finału, ale do drugiego rzędu w skromnych sukienkach.
Dla finałowej piątki Marcin Prokop był bezlitosny. Zaskakiwał pytaniami o nazwę zielonych owadów, o konieczne zmiany na świecie, o miejsca w których można spędzić pół roku nie nudząc się. Kiedy Marta Kowalczyk przyznała się, że lubi muzykę, zmusił ją do śpiewania. Śpiewając przebój „Ich troje” zdobyła tytuł II wicemiss i wyjazd do Wiednia. I wicemiss została Olivia Bukin, a do tego nagrodę w formie wycieczki do Paryża. Miss studentek została „11” czyli Joanna Pasek. Jeszcze w tym roku będzie się opalać na Rodosie.
Do przyznania tytułu miss fotoreporterów przyczynił się również „Tygodnik Płocki”. Podpatrując z fotografami kandydatki, wybraliśmy wspólnie i prawie jednogłośnie Izabelę Bieńkuńską, zapewniając jej prócz tytułu również wycieczkę do Zakopanego.
Co dalej?
– Jestem szczęśliwa, że moja płocka publiczność tak dopisała – mówi jedyna utytułowana w konkursie płocczanka Aleksandra Lau. Numer „startowy” – 13 okazał się bardzo szczęśliwy. W najbliższym czasie wybiera się na wycieczkę na Mazury, oczywiście ze swoim ukochanym.
– Zdobycie tytułu II wicemiss to dla mnie tak jakby nagroda główna – tłumaczy Marta Kowalczyk, śliczna dziewczyna ze Skarżysko-Kamiennej, która po zdobyciu laurów w konkursie piękności, planuje kontynuowanie studiów na kosmetologii.
Najpiękniejsza Polska studentka pochodzi z Poznania, ma 20 lat i jest teraz wyjątkowo szczęśliwa. – Wszystkie dziewczyny są nie tylko śliczne, ale też bardzo inteligentne, zabłysnąć wśród nich to dla mnie ogromne wyróżnienie – tłumaczy skromnie. W czasie konkursu najtrudniejsze było dla niej przełamanie strachu przed publicznością, a wcześniej sprostanie tygodniowej męczarni: treningom od rana do popołudnia. Miss z indeksem 2006 nie tylko dobrze prezentowała się na scenie, ale też świetnie tańczyła. 10 lat trenowała jednak w klubie tańca nowoczesnego. To jest jej pasja.
Na koniec konkursu pozostają jedynie pamiątkowe zdjęcia. W oczach miss widać radość. W innych nikną płonne nadzieje. - Ale obiecałyśmy sobie, że spotkamy się w Płocku w tym samym komplecie za rok – podkreślają zgodnie dziewczyny, choć wtedy nie będzie już tak wielkiej przygody.
Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości