Pojechaliśmy z wizytą do przedszkola nr 6, mieszczącego się przy ulicy Czwartaków na Podolszycach Południe. Zastaliśmy tam grupę 5-latków, którą na co dzień opiekuje się dyrektor placówki Maria Kołodzieżna, vice dyrektor Krystyna Gontarek oraz Joanna Waśniewska. Dzieci przyjęły nas bardzo serdecznie. Oto zapis naszej bardzo oryginalnej rozmowy.- Jakie są pierwsze oznaki wiosny? - Najpierw rosną na drzewach pączki, a potem się z nich robią listki, rośnie trawka, taka zielona... - ... i żaba - Co żaba? - No, żaba jest zielona. - Przylatywują też z ciepłego kraju ptaszki. - A jakie? - No bociany i jaskółki. I jeszcze komary, osy i bąki. - Z czym wam się kojarzy Wielkanoc? - Idzie się do kościoła z palmami. - I nosi się jeszcze do kościoła baranka, sól, chlebek i jajka. - I na tych jajkach można robić kolorowanki. - Z jajek robi się kraszanki i pisanki. A ja wiem jeszcze, czym one się różnią. Kraszanki są na jeden kolor, a pisanki są na różne kolory, może być czerwony i zielony. - I na Wielkanoc można jeszcze nosić „kulczątka” w koszyczku. - A skąd się biorą kurczątka? - Ze sklepu. - Jak malujecie pisanki, to później mogą się wykluć z nich kolorowe kurczątka? - Taaaaaak. - Przydarzyło wam się to kiedyś? - Taaaaaak. - Ja kiedyś malowałam jajko, i wtedy zaczął wykluwać się „kulczaczek”, i pomalowałam mu skrzydełko. - Lubicie zabawy w Lany Poniedziałek? - Ja mam taki wielki pistolet i się w niego wlewa wodę, a potem się pompuje, a potem psiiiiiiiiiiiiiii (w tym momencie bardzo żałuję, że nie mam kamery, która pokazałaby przejęcia małego Karola, kiedy odpowiadał na to pytanie) - I Karol raz ten pistolet przyniósł i nas ochlapał. - Gdzie spędzacie święta? - W kościele. - A jakie potrawy znajdują się na świątecznym stole? - Jajka i ryba, może też być rzeżucha i „ścipiorek”. - Bo rzeżucha i „ścipiorek” są bardzo zdrowe. Sama pani może spróbować. (W tym momencie dzieci podetknęły mi pod nos talerz pełen kwitnącej rzeżuchy, którą same wyhodowały w swoim przedszkolnym zielonym kąciku) - Czy wasze mamy pieką makowce, baby i mazurki? - Nie, moja mama nie piecze. - A moja kupuje w sklepie. - A nam zawsze babcia przynosi. - Czy wiecie, co to znaczy pościć przed świętami? - Post to jest taki dzień, co się nie je mięsa, a je się rybę. - Opowiedzcie o swoich Wielkanocnych Przygodach. - Kiedyś z mamą i tatą szliśmy do kościoła i ja niosłem święconkę. I „szłem”, „szłem” i się przewróciłem. Wszystko wyrzuciłem. Baranka potłukłem, jajka się zbiły i już nic nie zanieśliśmy do księdza. - A ja byłam w kościele i chciałam dostać takie białe do jedzenia. Ksiądz to wszystkim dawał. To ja też poszłam i mu się ukłoniłam. Ksiądz mi tego nie dał, a potem tata mnie bardzo pokrzyczał. - A ja kiedyś wstałam rano z łóżka i tata mnie popryskał wodą. A potem mama mnie pochlapała. Zapomniałam, że są te święta. Tego dnia ciągle musiałam się przebierać. - Za co lubicie święta? - Bo jemy baranki. - Bo malujemy jajka. - Czy wiecie, co wam przyniesie zajączek? - Mnie przyniesie nową poduszkę i „kołdłe”. - No co ty, mały zajączek nie da rady. To dla niego za ciężkie. Zobaczysz, przyniesie ci czekoladowe jajeczka. Mnie zawsze przynosi. - A ja bym chciał, żeby „klóliczek” przyniósł mi świąteczne prezenty, najlepiej gry na Play Station. - Ciociu, a Kacper mnie całuje. I w tym miejscu rozmowę musieliśmy niestety przerwać. No cóż, wiosenne zauroczenia nie omijają nawet przedszkolaków. Z dziećmi rozmawiała Blanka Stanuszkiewicz fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze