Reklama

Miłość na dobre i na złe

08/02/2007 11:00
Takich jubilatów może gminie Bodzanów pozazdrościć każdy. Od dawna ani na terenie gminy, ani na terenie powiatu płockiego nikt nie mógł się pochwalić tak długim stażem małżeńskim. W ubiegłym tygodniu państwo Stanisława i Stefan Gockowie z Ramutówka w gronie najbliższej rodziny świętowali wyjątkowy jubileusz. Razem przeżyli już sześćdziesiąt siedem lat.Ich jubileusz był świętem dla całej rodziny, dzieci, wnuków i prawnuków. Od rana dom wypełniony był oczekiwaniem na kolejnych gości, kwiaty, uściski i gratulacje. – To naprawdę wyjątkowy dzień. Wszyscy o nas pamiętają od najstarszego do najmłodszego. Rodzina i władze gminy – mówili ze wzruszeniem państwo Gockowie.
Obydwoje nie są rdzennymi mieszkańcami gminy. Rodzina pani Stanisławy dotarła tu aż z kielecczyzny, rodzice kupili gospodarstwo. Rodzinna miejscowość pana Stefana to Dąbrówka pod Łodzią. Koleje jego rodziny też się tak potoczyły, że osiedli w Ramutówku. – Kiedy nasze rodziny przeprowadziły się tu, mieliśmy po kilka, kilkanaście lat. Dorastaliśmy w tej miejscowości i tu na dobre osiedliśmy – wspominała pani Stanisława.
Zanim państwo Gockowie poznali się, upłynęło trochę czasu. Najpierw był czas wojny. Pan Stefan walczył w obronie Warszawy. Za udział w wojnie został odznaczony medalem, otrzymał stopień podporucznika Wojska Polskiego. Ich znajomość trwała jeszcze przed wojną, ale na dobre połączyła ich muzyka. Poznali się na jednej z zabaw tanecznych. I jak mówią była to miłość od pierwszego wejrzenia. – Może trudno w to uwierzyć, ale mieliśmy i mamy bardzo dobre życie. Bez kłótni i gniewu. To zasługa wspaniałych cech charakteru mojej żony. Przez wszystkie nasze wspólne lata właśnie zrozumienie, wzajemna miłość i szacunek pozwoliły przetrwać, cieszyć się dobrymi chwilami, radzić sobie w trudnych momentach – mówił pan Stefan.
Panią Stanisławę urzekło w mężu wiele. Ale przede wszystkim spokój i pracowitość. W naszej rozmowie wspominała, że taki wybór doradzał jej także ojciec. – I słowa taty sprawdziły się w stu procentach – powiedziała pani Stanisława.
Przez całe małżeńskie życie wiele uwagi poświęcali temu, aby w ich rodzinie panowała zgoda, szacunek, zrozumienie. To było fundamentem, zwłaszcza w trudnych chwilach czasu powojennego, kiedy byli na dorobku. Ale dziś z dumą mówią, że udało się wychować dzieci, dać im wykształcenie, zapewnić przyszłość. – Mamy cudowne dzieci, wspaniałą rodzinę. To jest najważniejsze. Ale z życiowego doświadczenia powiem, że trzeba być dobrym człowiekiem, aby otrzymać dobro od innych ludzi – powiedział pan Stefan.
Państwo Gockowie mają troje dzieci – dwóch synów i córkę, siedmioro wnuków i trzynaścioro pra-
wnuków. Przyznają, że dzieci kocha się bardzo, ale wnuki i prawnuki jeszcze bardziej. – I dzieci, i wnuki i prawnuki są naszą dumą, radością. Cieszymy się z każdego ich sukcesu, z dyplomów. Chcą się uczyć i mają taką możliwość. W naszych czasach było trudniej. Do szkoły chodziliśmy na piechotę. Codziennie trzeba było przejść po kilka kilometrów, ale chciałam się uczyć. I udało mi się zdobyć zawód krawcowej, do której wszyscy w okolicy przychodzili. Także na swój ślub uszyłam sobie sama wspaniałą sukienkę – mówiła pani Stanisława.
Dziś największym marzeniem i pragnieniem państwa Gocków jest to, aby spełniły się plany ich dzieci, wnuków i prawnuków. – To nasze iskierki. Cieszymy się kiedy mówią, że u nas jest im dobrze, kiedy odnoszą kolejne życiowe sukcesy – powiedzieli jubilaci.
A wszystkim planującym, zaczynającym wspólną drogę życiową radzą, aby w ich związkach było jak najwięcej zrozumienia i zgody. Wtedy uda się pokonać największe życiowe problemy.  
rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości